Jak powinien ubierać się marketer? Odzież idealna dla marketera!

Szpilki i kostium, do tego idealnie skrojona i dopasowana koszula? A może trampki i bluza? Oto moja opinia na temat tego, jak powinien ubierać się marketer.


Marketing to specyficzna branża. Z jednej strony nie ma żadnego dress codu, z drugiej narzuca go agencja, w której pracujemy. Ten ostatni przypadek również dzieli się na kilka podgrup, bo marketera można spotkać pod krawatem lub w kostiumie, ubranego totalnie casualowo lub bardzo kreatywnie i niesztampowo. Bywamy bardzo nijacy jak i cholernie “jacyś”.

Strój marketera a wykonywana praca i branża

Codziennie występuję po dwóch stronach barykady. Zarówno jako producent, który mógłby szukać agencji marketingowej oraz jako marketer, który świadczy outsourcing. Jak więc powinnam być ubrana w poszczególnych sytuacjach? Adekwatnie do klienta, z którym się spotykam. Jeśli będę uczestniczyła w realizacji projektu lekkiego i przyjemnego, np. z branży spożywczej, a targetem są młodzi ludzie, powinnam ubrać się tak, żeby wzbudzić zaufanie i pokazać, że czuję produkt. Oczywiście nie chodzi o to, żeby na siłę zmieniać swój styl, ale garnitur i szpilki raczej zostawmy na inną okazję.

Gdybym była producentem chcącym trafić do młodych ludzi, szybciej wybiorę agencję, w której marketerzy ubierają się niesztampowo. Oczywiście nie będzie to jedyny wyznacznik, bo najważniejsze są umiejętności i projekty, które do tej pory prowadzili, jednak na pewno podprogowo zwrócę na to uwagę.

 

Przykład z życia. Kilka lat temu pracowałam przy projekcie tworzenia sklepu stacjonarnego z markowymi ubraniami sportowymi. Zamówiliśmy projekt, mieliśmy kilka spotkań z architektami, przedstawialiśmy im nasze wizje. Na spotkania przychodziła architektka, która była jakby wyrwana z witryny Prady. Cała na czarno, minimalistycznie, mucha nie siada. Wszystkie przedstawione propozycje były bardzo zachowawcze, mimo że oczekiwaliśmy czegoś szalonego. Ewidentnie nie czuła marki.

Często ranga branży, w której pracuje marketer wymusza styl. Wyobraźcie sobie, że managerowie Nike przychodzą do agencji, która do tej pory obsługiwała Chanel. Spotykają grupę w idealnie skrojonych garniturach, klasycznych małych czarnych i szpilkach. Czy tacy ludzie będą czuli markę? Na pewno Nike zadałoby sobie takie pytanie.

Wygodna odzież

Nie siedzimy tylko przy biurkach, robiąc fejsbuki. Jeździmy na sesje zdjęciowe, spotkania z klientem, mamy kreatywne burze mózgów. Czasem trzeba coś załatwić, lecieć w deszczu do sklepu, wychodzić wieczorami na spotkania.

Mam dni, gdy najlepiej pracuje mi się ze słuchawkami w uszach i kapturze na głowie. Bo muszę się odciąć od ludzi. Bywało, że przychodziłam do pracy w dresie upewniając się wcześniej, że nie będzie żadnego klienta, który czułby się zażenowany na mój widok (bo przecież nie ja będę czuła się nieswojo 😛 )

Kocham bluzy. Najlepiej przyduże. I jeansy. Mogą być podarte. Trampki kocham i buty sportowe. A najbardziej lubię łączyć sportowe buty z koszulą, tworząc eklektyczne zestawienie. Wtedy czuję się najbardziej sobą.

Skąd takie podejście? W pracy nie chcę przejmować się ubraniem. Nie mam na to czasu. Muszę  mieć ciągle otwartą głowę gotową na analizę, wdrażanie i wymyślanie.

Ubrania dla marketera na specjalne okazje

Jeśli zdarza się przychodzić na spotkanie do klienta, walcząc o kontrakt, marka jest luksusowa i stawka o którą gramy jest wysoka, lepiej trampki zostawić w szafie. Można zachować jeansy i koszulę, ale na wszelki wypadek wbijmy się w szpilki. Kiedy szłam na spotkanie do sieci salonów urody, w czasie którego miałam przedstawić prezentację, założyłam chabrowe szpilki i retro spódnicę w grochy. Strój elegancki, ale nieoczywisty. Cholernie się stresowałam, bo to było jedno z moich pierwszych poważnych wystąpień. Pomyślałam jednak, że co nie dopowiem, to dowyglądam i jakoś to będzie. Wyszło naprawdę dobrze. Czułam się sobą, mimo szpilek. Gdybym założyła bluzę z trampkami i miała mówić do Pań w garsonkach, bałabym się, że nie traktują mnie poważnie.

Mimo, że jestem team #trampki, mam w szafie kilka marynarek i chyba ze 2-3 pary szpilek. Wiem, niedużo. Ale też wystarczająco, by mieć co założyć gdy będę musiała pójść na spotkanie z marką premium. Co więc moim zdaniem powinno znaleźć się w szafie marketera? Oto subiektywny wybór.

Elementy garderoby marketera – subiektywny wybór

  • Jeansy (u mnie najchętniej joggery i boyfriendy)
  • Wygodne t-shirty (klasyczne i te bardziej kreatywne)
  • Trampki albo sneakery
  • Dobrze skrojona marynarka
  • koszula (u mnie najchętniej oversize)
  • Bluza!!!
  • Szpilki (na przykład szpilki na Domodi – znajdziesz tam mnóstwo pięknych modeli w dobrych cenach)
  • Kurtka (postawiłam na parkę, bo jest mega uniwersalna)
  • dodatki podkreślające osobowość (zegarek lub biżuteria)

 

Najważniejsze! Ubieraj się tak, by czuć się sobą. Bądź ubrana a nie przebrana. Jeśli założysz coś na siłę, bo wydaje ci się, że tak wypada, będzie to widać. Na pewno ważne są dla Ciebie efekty pracy, którą wykonujesz. Dlatego do ubioru i wizerunku podejdź z szacunkiem, nie rezygnując jednocześnie z wyrażania swojej osobowości.

Close