Sto lat uśmiechniętej buźce i kupie! Dzisiaj dzień emoji.

Dlaczego emoji są tak popularne? Bo jesteśmy leniwi i chyba coraz mniej wylewni. Zamiast pisać co robimy albo w jakim jesteśmy stanie – wystarczy wybrać odpowiednią emoji i po sprawie. Chyba już nikt nie wyobraża sobie języka pisanego bez piktogramów.


Zanim zaczęłam pisać ten tekst, sprawdziłam, czy polski Internet zauważył, że dzisiaj emoji mają swoje święto. Zauważył, ale niektórzy nie do końca wiedzą o czym piszą. Podkreślmy więc – dzisiaj jest dzień emoji, a nie emotikonów. Jak się okazuje, niektórzy mylą te dwa pojęcia. Emotikony są zdecydowanie starsze, ich początek datuje się na wrzesień 1982 roku (właśnie we wrześniu jest ich święto). To emocje, które możemy wyrazić znakami na klawiaturze, np. :). Emoji w najłatwiejszym tłumaczeniu to rozszerzona, graficzna forma emotek. Oprócz tradycyjnych “buziek” mamy też zwierzęta, jedzenie, miejsca, przedmioty itp. Oczywiście teraz niemal każda aplikacja służąca do komunikacji zamienia nasze “:)” na uśmiechniętą emoji, więc ta granica między emotkami, a emoji zaciera się.

Funckje emoji w komunikacji

Po co są emoji raczej wiadomo – chodzi o wyrażanie emocji. Dzięki nim rozmowa może być bardziej atrakcyjna, zabawna. Dla mnie jednak najważniejszy jest uniwersalizm. Zobaczcie, tyle języków, kultur, a emoji każdy rozumie i używa w tym samym celu. Taki język obrazkowy, dzięki któremu od biedy dogadamy się ze wszystkimi. Szybciej wstawimy emoji z pizzą i znakiem zapytania, niż np. znajdziemy translator języka węgierskiego i zapytamy naszego znajomego Węgra, czy chce z nami coś zjeść. Zastanawiam się, co by było gdyby emoji całkowicie zniknęły. Podejrzewam, że niektórzy mieliby problem, żeby wyłapać np. ironię. Bo przecież nie ma „uśmiechniętej buźki”, to trzeba wszystko brać na poważnie, albo wyczuć ją z kontekstu, z czym niektórzy mają problem.

Jak zaskakująco dobrze emoji pokazują nasze emocje dobrze ujął McDonald w swojej reklamie.

Emoji i marketing

Nie możemy też zapomnieć, że emoji to teraz jeden z najważniejszych elementów postów na IG i Facebooku oraz mailingu. Przyciągają uwagę, wskazują na które zdanie autor kładzie większy nacisk. Ale ważne, by używać ich z głową, bo przesadne wstawianie buziek i serduszek może stworzyć zbyt infantylny przekaz. No chyba, że taki jest nasz zamysł.

W komunikacji marketingowej emoji odgrywają niebagatelną rolę. Okazuje się, że wskaźnik open rate (unikalna liczba otwarć) jest o wiele wyższy w postach, reklamach i mailingach, jeśli przyozdabiają je emoji. Zwiększa się poziom zaangażowania, ponieważ ludzki mózg reaguje na “buźki” jak na twarze wyrażające emocje. Przekłada się to na odbiór komunikatu i nasz nastrój.

Emoji rozluźniają także atmosferę, zmniejszają dystans, pokazują ludzką twarz marki. Dają sygnał, że po drugiej stronie siedzi człowiek.

Jeśli chcemy naszymi komunikatami skutecznie dotrzeć do młodego pokolenia, musimy używać “buziek”, ponieważ to jest naturalny język tej grupy. Część marek upodobała sobie kilka emotów, które zawsze wykorzystują w swoich monikatach i tak przyzwyczaiło do nich odbiorców, że emoji stały się swoistymi synonimami marki.

Dla mnie idealne byłoby stworzenie indywidualnych, emoji, charakteryzujących markę. Kubek Starbucksa, buty Nike albo torebkę Chanel. Na pewno miałyby wzięcie!

Przyszłość emoji

Raczej nikt już nie wyobraża sobie elektronicznego komunikowania się bez emoji. Ale przyszłość może być zupełnie inna. Firmy od dawna kombinują, żeby dodać coś jeszcze. Apple np. postawił na animoji. W łatwy sposób możemy “przejąć kontrolę” nad wybraną emoji, która zacznie zachowywać się jak my. Dla mnie to raczej jest ciekawostka, którą można wykorzystać kilka razy, żeby było zabawnie. Ale kto wie, może za kilka lat zamiast czytać mój tekst będziecie oglądać wideo z emoji, która ma roztrzepane loki J.

 


Na koniec pytanie. Macie swoją ulubioną emoji? Bo ja stanowczo nadużywam 😎💪

Close