Najczęstsze błędy w blogowaniu. Które z nich masz na sumieniu?

Sprawdź, jakie grzeszki w publikowaniu treści najczęściej popełniają blogerzy. Część z nich ja również zaliczyłam. Bo najlepiej uczyć się na cudzych błędach.


Błędy blogera najczęściej skutkują spadkiem zasięgów. Chyba, że błąd jest celowy i pozorny, a tak naprawdę wykonany z dużą starannością i strategią. Na przykład kontrowersyjny temat, celowy błąd ortograficzny który zbiera tzw. gównoburzę. Bo może o to chodzi, by gadali, nie ważne jak?

Tym razem będzie o błędach, które sprawiają, że zaczyna nam się gorzej wieść + dawka wiedzy, jak ich unikać lub co zrobić, gdy już się pojawią.

Za rzadko publikujesz

To mój największy problem. U każdego niemoc twórcza może być spowodowana czymś innym. Brak czasu, przepracowanie, a może zbyt dużo pisania na temat z jednej dziedziny co sprawia, że zaczynamy czuć się wypaleni?

U mnie powodów jest kilka. Po pierwsze właśnie brak czasu. Blog jest moją “pracą dodatkową”. Musiał na pewien czas zejść na dalszy plan, bo szykuję światu coś nowego. Co takiego? Dowiecie się już za około 2 tygodnie.

Ale jak widzicie, poprawiam się. To już 4 tekst w tym miesiącu, więc jest nadzieja, że moja kreatywność i moce przerobowe odrodzą się jak feniks z popiołów. Jak mi się to udaje?

Na początku miesiąca spisałam listę 20 tematów, które chcę poruszyć na blogu w najbliższym czasie. W każdej wolnej chwili myślałam o temacie, robiłam research i opracowywałam w głowie 3 do 5 z nich. Wieczorami tworzyłam wersje robocze tekstów. W efekcie mam zapisane jeszcze jakieś 3 posty do doszlifowania i opublikowania. Ale to nie wszystko. Wybrałam jeden dzień tygodnia, którego większą część poświęcam tekstom na blog. Bo SM staram się robić na bieżąco bądź tworzyć content raz w tygodniu, by potem mieć w zanadrzu zawsze jakiś materiał. Oczywiście nie licząc bieżączki, której publikowanie wychodzi ad hoc.

Jeśli naprawdę nie masz już czasu na produkowanie nowych treści, postaw na stole odgrzewane kotlety. Serio! Tematy, które już kiedyś na blogu dobrze się klikały, teraz również mogą zaskoczyć,  Tylko uwaga! Ich tematyka musi być wciąż aktualna. Czyli wybieramy tzw. evergreeny.

Piszesz na zbyt wiele tematów

Z jednej strony lifestyle to słowo wytrych dla różnych tematów. Do worka lifestyle możemy wrzucić wszystko. Od przepisu na idealny biszkopt, po strategię budowy statków kosmicznych z perspektywy matki Polki. Rozumiecie? Mam problem z tym, że zbyt wiele spraw mnie kręci, zbyt wiele tematów chcę się dotknąć. Dlatego moi czytelnicy są bardzo podzieleni. Z jednej strony czytają mnie zajawkowicze marketingu, blogerzy chcący polepszyć  swoje kanały SM, a także fanki kosmetyków naturalnych. Na drugim biegunie będę miała osoby szukające porad parentigowych lub ogólnożyciowych. Istny galimatias!

Dlatego dojrzałam do uporządkowania tej wybuchowej mieszanki tematycznej. Po premierze mojego szalonego wymysłu, o którym pisałam akapit wyżej, część treści przeniosę na inną stronę internetową. W ten sposób uporządkuję blog, który będzie się wiązał z bardziej spójną tematyką.

Skoncentrujcie się na kilku zbliżonych do siebie tematach. Oczywiście nikt Wam nie zabrania pisać o wszystkim, ale chyba najważniejsze, żeby blog był jakiś.

U mnie dominują kosmetyki, zwłaszcza te naturalne i marketing. Czasem posty typowo życiowe. A może chcecie jakiś wpis o gotowaniu rosołu?

Nie odpisujesz na komentarze

Dobra, przyznaję. To jest mój problem. O ile potrafię pilnować poletka klienta, o tyle własne leży odłogiem. Szewc bez butów i takie tam – sami wiecie, jak jest. Po prostu zapominam odpisać. Ale ostatnio ukręciłam sobie bat i klepię się nim radośnie, by nie zaniedbywać bloga. Mam nadzieję, że ostatni miesiąc Wam to pokazał.

Dlaczego odpisywanie na komentarze jest ważne? Ponieważ pokazuje czytelnikom, że jesteśmy, a ich głos jest dla nas ważny. Monologi nie są fajne, ale odpisywać na komentarze też trzeba umieć. Sam emot z uśmiechem nie wystarczy.

Co z tym zrobić?

Wiem, że nie zawsze udaje się od razu odpisać, ale jeśli nie zareagujemy natychmiast, to potem często zapominamy. Dlatego mam dwa banalnie proste rozwiązania. Pierwsze – ustawienie powiadomień e-mail, że pojawił się komentarz – nigdy go nie przegapicie i w miarę możliwości reagujcie od razu. Drugie to “rytuał”. Jeśli w ciągu dnia nie jesteście w stanie odpisywać na komentarze, ustalcie jedną porę (na przykład wieczór), kiedy przysiądziecie i na spokojnie nadrobicie zaległości.

Brak charakterystycznego stylu

Jeśli nie jesteś jakiś i niczym się nie wyróżniasz, będzie Ci trudniej dotrzeć do świadomości czytelnika. Owszem, otworzy wpis, przeczyta, ale jednym “okiem” wpadnie, drugi wypadnie. A chodzi o to, by człowieka uwieść, wbić mu ćwieka w psychikę, przekręcić, wycisnąć i przewrócić na drugą stronę. Wiem, to nie jest łatwe. Ale nie niemożliwe do osiągnięcia. Przypomnij sobie blogerów, którzy piszą tak, że sztos! Unikalny styl część z nich musiała wypracować. Inni rodzą się z tym czymś.

Jak wypracować lekki i przyciągający czytelnika styl? Dużo pisać i ćwiczyć warsztat. Jeszcze więcej czytać, żeby poszerzać słownictwo. Warto znaleźć ulubionych autorów i przeprowadzić głęboką analizę tego co i jak piszą. Nie chodzi mi o kopiowanie, a raczej zrozumienie, co sprawiło, że ich styl tak nas pociąga. Barwne porównania? Elementy turpizmu? Może krótkie, często jednowyrazowe zdania?

Brak unikalnych treści

Zamiast pisać “recenzja książki XXX”, warto nadać tekstowi inny, bardziej przyciągający tytuł. A potem pilnować, by wymowa tekstu, który docelowo oczywiście jest recenzją, wydawała się ciekawą opowieścią na zgoła inny temat?

Bohaterkę powieści można zestawić z bohaterką serialu, do której na pierwszy rzut oka jest bardzo podobna. Recenzję kosmetyku przedstawić jako historię tego, jak bardzo nasze życie było dobre/ złe (niepotrzebne skreślić), dopóki ów kosmetyk się nie pojawił.

Kolejną sprawą w tworzeniu unikalnych treści jest ich … unikalność. Znajdź temat, o którym jeszcze nikt nie pisał Nowości na rynku, nowinki technologiczne, zapowiedzi, nietypowe zestawienia – spraw, by człowieka zaczęły swędzieć palce w oczekiwaniu na kliknięcie i scrollowanie tekstu.

I nie bój się eksperymentować. Jeśli nie będziesz testować różnych podejść do tematu, długości tekstu, zabaw formą czy słowami w tworzeniu tytułu, nie dowiesz się, co bardziej przyciąga czytelnika.


Jakie błędy blogowe najczęściej popełniacie? Dajcie znać w komentarzach lub na priv. Może wspólnie uda nam się znaleźć rozwiązanie. 

Close