Hity kwietnia (a tak naprawdę kilku ostatnich miesięcy)

Coś dla zdrowia i urody. Do tego pożywka dla duszy i fajne miejsce w Olsztynie. Sprawdźcie, czym ostatnio się jarałam.


Bywa, że gdy masz masę pracy zawodowej to, co lubisz, musi pójść w odstawkę. Ale teraz mam nową strategię na organizację czasu i liczę, że się sprawdzi, a tym samym Wy będziecie dostawać ode mnie więcej tekstów. Spisałam listę 20stu tekstów na blog i mam nadzieję, że ten plan uda mi się zrealizować.

Ale przejdźmy do rzeczy.

Hity dla zdrowia

Wróciłam do intensywnej aktywności fizycznej. Skoro większość dnia spędzam przy komputerze albo za kierownicą, muszę więcej ćwiczyć. Nie tylko po to, by jeść to, co lubię, ale też by mózg pracował na wyższych obrotach i bardziej efektywnie. Teraz szczególnie jest mi to potrzebne.

A co robię? Wróciłam do Chodakowskiej i Skalpelu. Te ćwiczenia najszybciej przynosiły efekty i równie szybko poprawiała się moja kondycja. Jeśli nie ćwiczę z Ewą, to biegam. Na razie krótkie dystanse, ale liczę, że uda mi się w tym sezonie wystartować w jakiejś zorganizowanej imprezie biegowej. Trzymajcie kciuki! Z bieganiem jest jak ze Skalpelem. Z każdym kolejnym startem pokonuję nieco dłuższy dystans, albo czuję mniejsze zmęczenie. I mam masę satysfakcji!

Drugą rzeczą, którą robię nie tylko dla figury, ale też zdrowia to picie imbiru. I to zdecydowanie mogę nazwać hitem miesiąca! Codziennie rano, zaraz po przebudzeniu piję szklankę ciepłej wody ze starym korzeniem imbiru (około 1 cm). Czasem dodaję trochę świeżo wyciśniętego soku z cytryny. Taki “płyn” świetnie podkręca metabolizm, sprawia, że czuję się lekko i oczyszcza organizm. Bardzo polecam!

oczyszczanie-organizmu-imbir-cytryna

Nosowska w nowej odsłonie

Ten, kto zna Nosowską i bywał na jej koncertach, może przeżyć niezły szok, bo Kasia w klipie do utworu “ja pas!” tańczy. Z drugiej strony pomyśli “aaa spoko, to już było”, bo elektroniki artystka chwytała się kilka razy. Zresztą trafiła w dobry czas, bo elektro jest na topie, więc doceni ją więcej osób.

Zresztą Nosowska to klasa sama w sobie. Czego się ie dotknie zamienia się w złoto. Świetnie pisze, więc osoby zwracające uwagę na warstwę tekstową, docenią humorystyczne metafory w tym mocnym jakby nie było przekazie.

Przy okazji Kaśka ma niesamowity dystans do siebie. Pokazuje to nie tylko klip do “Ja pas” (mi bardzo przypomina Projekt Warszawiak), ale też poprzez publikacje na Instagramie. Musicie to zobaczyć! Instagram Nosowska Official

Kawiarnia Oto – hitowe miejsce w Olsztynie!

Oto to nowa kawiarnia na mapie Olsztyna. Moim zdaniem jedna z lepszych. Dlaczego? Ponieważ właściciele o kawie wiedzą naprawdę dużo i czują klimat małych knajpek. Dzięki temu Oto jest bardzo przyjemnym miejscem, gdzie nie tylko napijemy się pysznej małej czarnej, ale też zjemy słodką babeczką przygotowaną wyłącznie z naturalnych składników czy kupimy zdrowe śniadanie. Zapach, wystrój, muzyka i obsługa sprawiają, że nie chce się stamtąd wychodzić. No właśnie… zapach! Idąc ulicą Wyzwolenia od razu wyczuwamy woń kawy, który prowadzi nas prosto do knajpki.

kawiarnia-olsztyn-oto

 

W Oto wypijemy kawę z segmentu Specialty, czyli tę o najwyższej jakości ziaren. Nie da rady porównać jej do żadnej innej, kupionej w tradycyjnym sklepie. Jest bardzo przyjemna w smaku, niezwykle aromatyczna. Jeśli się wczujecie, wasze kubki smakowe odkryją nuty orzechów, migdałów czy czarnej porzeczki (zależy oczywiście od rodzaju kawy). Różnicę najłatwiej wyczuć, gdy rezygnujecie z ulubionych dodatków – syropu, miodu czy cukru. Najlepiej spróbować kawy solo, albo z mlekiem. Zobaczycie, będzie tak dobra, że wszelkie ulepszacze staną się zbędne. Tej kawy nie zdominuje kwasowość czy gorycz, będzie tylko tłem. Na pierwszy plan wysuną się nuty słodyczy. Sprawią, że się uzależnicie i będziecie chcieli ciągle wracać 🙂 I można kupić paczkę ulubionej kawy do domu. Zmielą ją na miejscu według Waszych upodobań.

oto-kawa-specialty-olsztyn-kawiarnia

Oto propaguje ideę “zero waiste”, czyli możecie przyjść do kawiarni z ulubionym kubkiem, do którego zostanie nalana kawa. Wtedy też za “napój bogów” zapłacicie nieco mniej.

Będąc w Olsztynie koniecznie odwiedźcie Oto. Wystarczy, że od ratusza przejdziecie kilkadziesiąt metrów w dół i znajdziecie po lewej stronie kamienicę z zielonym szyldem i pingwinem. Ja jestem tam zawsze, gdy muszę załatwić coś w centrum.

Kosmetyczne hity

Największą robotę wśród kosmetyków naturalnych zrobiło tym razem serum od Koi oraz pasta do mycia twarzy z Fresh & Natural.

O kosmetykach Koi pisałam już TUTAJ. Gdybym miała wskazać tylko jeden spośród produktów KOI, postawiłabym zdecydowanie na serum dwufazowe. Uwielbiam wszelkie skoncentrowane produkty, ponieważ działają szybko i wspomagają “pracę” reszty kosmetyków. Serum KOI zapobiega nadmiernej utracie wody, poprawia stan cery i odżywia, dzięki olejom z rokitnika i awokado. Poprawia też koloryt skóry. Nakładam je na dzień i na noc, pod krem do twarzy.

Moje drugie odkrycie to pasta do mycia twarzy od Fresh & Natural. Miałam na nią ochotę od dłuższego czasu, ale zawsze jakoś było mi nie po drodze z zakupami. W czasie targów Ekocuda w Warszawie w końcu kupiłam pastę.

Pastę do mycia twarzy Fresh&Natural rozgrzewamy w dłoniach i nakładamy na zwilżoną skórę, następnie masujemy. Jest bardzo wydajna, więc wystarczy jej niewielka ilość, by pokryć całą twarz. Cera po umyciu staje się miękka, bez efektu ściągnięcia, a co najważniejsze, dobrze oczyszczona. Przy okazji kosmetyk jest bardzo wydajny. W składzie znajdziemy w większości oleje, które świetnie rozpuszczają makijaż i inne zabrudzenia. Początkowo bałam się, że zapach pasty będzie mnie drażnił, ale po nałożeniu kosmetyku jego woń jest prawie niewyczuwalna.

ksiazka-phil-knight-sztuka-zwyciestwa

Książka, którą warto przeczytać, jeśli lubisz Nike i masz biznesowe zacięcie

Sztuka Zwycięstwa Phila Kinght’a to opowieść założyciela kultowej marki Nike o tym, że bez miłości do tego, co się robi, wiary w ludzi, uporu i jeszcze kilku innych składowych, nie da rady zrobić niczego wielkiego. Początkowo książkę czytało mi się nieco ciężko. Zastanawiałam się, gdzie tkwi fenomen tej pozycji (okrzyknięto ją bestsellerem New York Times). Dopiero w połowie akcja nabiera tempa. Jednak gdyby opuścić pierwszą część, nie zrozumielibyśmy podwalin, które wpłynęły na autora, jego postawę wobec świata i zacięcie, z jakim budował imperium.

Z książki można wyciągnąć nie tylko masę inspiracji, ale też poczuć ducha Nike. Jeśli kiedykolwiek zgłębialiście się w historię marki, książka będzie dla Was prawdziwą przyjemnością. Pomoże jeszcze bardziej zrozumieć skąd wziął się fenomen tzw. swoosha, który teraz jest znakiem czasu, a nawet kultury. Dowiecie się, jak powstawały pierwsze modele butów, jaki model biznesowy przyjął Knight i dlaczego był niewiarygodny dla banków i czemu bardziej niż on, z Nike kojarzy się jego wspólnik Bill Bowerman. W każdym razie ja, dopóki nie przeczytałam książki, bardziej kojarzyłam Bowermana. Kto wie, może Knight napisał ją, by świat wiedział kto stoi za stworzeniem legendy Nike?


Hitów mogłoby być zdecydowane więcej (od ostatniej publikacji tego cyklu minęło sporo czasu), ale z tekstu wyszedłby niezły tasiemiec, pewnie nie do przejścia. Dlatego wybrałam to, za co dałabym sobie rękę pokroić. 

Znacie pozycje, które poleciłam? Co u Was ostatnio rządzi i jest godne określenia hitu miesiąca?

Close