Czego chcę nauczyć córkę?

Wiadomo, że matka odgrywa ważną rolę w życiu córki. Ale jaką? Czego córka uczy się od matki? I czego powinna się nauczyć, by łatwiej jej się szło przez życie?


Przede wszystkim ojcowie zaszczepiają w dziewczynkach poczucie własnej wartości. Bo to oni są pierwszymi i najważniejszymi mężczyznami w ich życiu. Ale od matek też wiele zależy.

Czego dziewczynki uczą się od matek?

Samoakceptacji. Na pewno postrzegania siebie i swojego ciała. I to będzie dla mnie najtrudniejsze do przeskoczenia. Jestem z tych, które lubią na siebie narzekać i znajdować coś, co zawsze można poprawić. Gdy Agata nieco dorośnie, będę musiała gryźć się przy niej w język. A może do tego czasu coś się we mnie zmieni i przestanę tak narzekać? Zresztą i tak przeszłam długą drogę w wypracowywaniu pewności siebie i samoakceptacji.

Bo najlepsze, co matka może dać córce, to nauczyć ją samoakceptacji i poczucia kobiecości, pomóc kształtować jej osobowość, akceptować indywidualność.

Moja córka jest indywidualistką, jak ja. Mimo, że ma ponad póltora roku, już widać jej charakter w zabawach z dziećmi i relacjach z otoczeniem. Jeśli jej ktoś nie pasuje, dystansuje się, usuwa, ale też daje znać, że się z kimś nie polubi, choćby nie wiem, co. Podoba mi się jej upór, dobrze rokuje na przyszłość.

Czego chcę nauczyć córkę?

Poza zasadami, które naturalnie wszczepiamy dzieciom, czyli byciu dobrym człowiekiem – uprzejmym i szanującym innych ludzi, chciałabym, by wypracowała w sobie cechy, które pomogą jej łatwiej iść przez życie. W pierwszych latach życia, dziewczynki chcą być jak ich mamy. Naśladują nas, bawią się w dom. To, jakie wzorce będą powtarzały, często podprogowo wchodzi do ich świadomości i ma wpływ na budowanie osobowości.

Realnego ocenianie rzeczywistości z nutką optymizmu. Mówmy, że będzie dobrze, ale nie ma co, coachować dzieci bezsensownymi frazesami pt. “Jeśli czegoś chcesz, cały wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć.” Bzdura, jakich wiele. Chcesz czegoś? Ciężką pracą, wyznaczaniem celów, małymi krokami i systematycznością, osiągniesz to, czego pragniesz. Bądź więc pracowita i pamiętaj, że w osiągnięciu celu nie ma drogi na skróty.

Bycia niezależną. Wciąż żyjemy w świecie, jak to mówię, post -patriarchatu. Niby mamy równość płci, a kobiety często są sprowadzane do asystentek – szparek sekretarek (patrz afera z Panem Marcinem z Panasonic). Niejednokrotnie na własne życzenie. Układaj swoje życie tak, byś mogła sama nim kierować, nie prosząc o czyjąś zgodę bądź aprobatę. Jednocześnie swoimi decyzjami staraj się nie krzywdzić innych, o ile to możliwe.

Bądź silna, ale pozwalaj sobie na drobne słabości. Nie musisz być tytanem pracy, nie musisz wiedzieć wszystkiego. Znajdź w swojej głowie miejsce na przyznanie się do winy, bycie nieidealną.

W dorosłym życiu bądź konsekwentna i odpowiedzialna. Mam nadzieję, że tych cech łatwo się nauczy. Powierzanie odpowiedzialnych zadań, chwalenie za sukcesy, pocieszanie w trudnych chwilach i wskazywanie drogi, analiza prawdopodobnych skutków decyzji, które podejmie. Chcę, by wiedziała, że sama jest odpowiedzialna za swoje życie i decyzje, ale jednocześnie znajdzie u mnie pocieszenie, wsparcie i delikatną pomoc w rozplątaniu tego, co pomotała. Dlaczego delikatną? Bo musimy sami rozwiązywać nasze problemy. Samodzielność, a w przyszłości dorosłość, nie może polegać na tym, że z tarapatów zawsze wyciągają nas rodzice.

Jednocześnie… Nie bój się prosić o pomoc. Czujemy się pewniej w życiu wiedząc, że mamy na kogo liczyć.

Wolność w wyborze własnej drogi i świadomość, że w razie czego czuwam, jestem obok. Może zawsze zapytać mnie o zdanie, ale nie chcę jej narzucać decyzji. Niech czuje, ze podejmuje je sama.

Nie goń za wszelką cenę za miłością. Niech sama do Ciebie przyjdzie. Nie wpatruj się ślepo w ludzi. Znajdź w sobie pasję i spraw, by oni wpatrywali się w Ciebie.


A poza tym, matka powinna nauczyć córkę robić naleśniki. Umiesz smażyć placki – z głodu nie zginiesz. I jeszcze, że w domu zawsze warto mieć sodę i mąkę ziemniaczaną. I zawsze noś w torebce majtki i szczoteczkę do zębów. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać 😛

I jakoś to będzie 😉


Czego Waszym zdaniem matka powinna nauczyć córkę?

Close