Skąd bierze się pewność siebie?

Pewności siebie można się nauczyć. Wystarczy dowiedzieć się, co nam ją odbiera i jak wiele tracimy będąc zbyt nieśmiałymi. Proste, prawda?


Ci, którzy znają mnie lepiej wiedzą, że przez większość swojego życia byłam mega niepewna siebie. Wręcz paranoicznie. Znający jedynie moją powierzchowność powiedzą teraz “niemożliwe, na pewno nie Ty. Czysta kokieteria!” Dobrze się maskowałam. Postanowiłam przeanalizować więc, co wpływa na pewność siebie i co sprawiło, że przeszłam taką przemianę. Chcę w ten sposób pomóc wielu z Was. Wiem, że jest jeszcze gro kobiet, które nie potrafią znaleźć w sobie tej iskierki zapalnej, mogącej zmienić nasze nastawienie do życia.

Z góry uprzedzam, że tekst nie będzie krótki, a może nawet podzielę go na części, by stał się bardziej zjadliwy.

Czym jest pewność siebie?

Pewność siebie to temat, z którym długo walczyłam w mojej głowie. Potrafiłam być bardzo nieśmiała, często myślałam “to się nie uda”, “nie poradzę sobie”. Wiem, że przyczyną było m.in. surowe wychowanie i doświadczenia życiowe, po których nie zawsze spadałam na cztery łapy.

Dla mnie to wewnętrzna siła, która daje mi odwagę. Mam ochotę wykrzyczeć “yes, I can!” Dzięki niej podejmuję ryzyko, ale wiem też, gdzie są granice.

Skąd bierze się brak pewności siebie?

Pewność siebie często wynosi z domu. Ze schematów, których się wyuczyliśmy, ze słów, które usłyszeliśmy od rodziców, bądź tych… których nigdy nie słyszeliśmy. Także z otoczenia i doświadczeń, które zaznaliśmy w czasie dorastania.

Matki, chcąc dla swoich dzieci jak najlepiej, chronią je przed sytuacjami niebezpiecznymi. Jako dziecko byłam chowana pod kloszem. Po raz pierwszy wspięłam się an drzewo mając chyba 7-8 lat.Ttak samo było z bujaniem się na trzepaku. Nie mogłam spróbować, bo stałaby mi się krzywda. No i zawsze byłam strachliwa, nieporadna, lekcje wuefu stanowiły dla mnie wyzwanie. To przykład, jak nadopiekuńczość połączona ze złą argumentacją, podprogowo zakodowuje w głowie poczucie, że nie damy rady. Dlatego pozwalam swojej córce na różne wygibasy (w granicach rozsądku), a gdy się przewróci mówię, że nic się nie stało, staram się ją uspokoić. Ma próbować, smakować życie i odkrywać swoje możliwości.

Następne błędy wychowawcze pojawiają się w szkole. Oczywiście, granice są potrzebne, ale też karanie czy ośmieszanie dziecka za to, jak prowadzi zeszyt, czy potrafi rysować bądź nie, jest już moim zdaniem sporą ujmą. Pamiętam, że w pierwszych klasach byliśmy oceniani za prowadzenie zeszytów. Większość chłopców nie radziło sobie z tym najlepiej. W konsekwencji, gdy raz tygodniu wychowawczyni zbierała zeszyty do oceny, potrafiła zrobić z tego niezły teatrzyk. Te najbrzydsze były wymieniane z imienia i nazwiska autora, potem publicznie przedstawiano jego błędy. A dziecko miało kilka lat i dopiero uczyło się radzić z ocenianiem. Jestem pewna, że takie zachowanie pedagoga nie sprawiło, że dziecku bardziej chciało się starać prowadzić zeszyt estetycznie.

W szkole czy na podwórku bywa również, że dziecko nie jest akceptowane przez rówieśników. Z jakichś powodów szydzą z niego czy nękają, nie chcą się bawić. Ale to dzieci. Dziś przemoc wobec Jasia, jutro w stosunku do Kasi. Negatywne zachowanie dzieci, to oddzielna para kaloszy. Jednak w przypadku budowania pewności siebie – Jaś i Kasia powinni wiedzieć, jak się zachować gdy są gnębieni, Natomiast rodzice powinni wiedzieć, jak zareagować, żeby dziecko się nie bało,umiało zaoponować i wyrosło na silnego człowieka.

Pewność siebie a uroda

Czy wiecie, że pewność siebie wpływa na urodę? Nie, nie pomyliłam się. Nie miałam na myśli tego, że jak wyglądamy, wpływa na to, jak się ze sobą czujemy, chociaż jest to  pewnego rodzaju system naczyń połączonych (ale o tym później). W tym przypadku chodzi o stres, który wpływa na naszą cerę, metabolizm czy mowę ciała. Człowiek, który jest niepewny, szybciej się denerwuje, ma wahania hormonów, a przez to problemy z cerą, może mieć kłopoty z przemianą materii.

To tylko jeden z argumentów, które pokazują dlaczego warto być pewnym siebie.

Co dodaje pewności siebie?

Jak czujesz się podczas jazdy samochodem, gdy wjeżdżasz po raz pierwszy do obcego miasta? Albo jak się czułaś, gdy po raz pierwszy wsiadłaś za kółko po otrzymaniu prawa jazdy? Sytuacje nowe sprawiają, że czujemy się niepewnie, ale od naszego nastawienia i wiary we własne siły zależy, jak przez nie przejdziemy. Myśl “uda mi się” “dam radę” “potrafię” a nawet wmawiaj to sobie, jeśli jeszcze nie wierzysz, a na pewno w końcu coś się w Tobie przełamie i poczujesz naprawdę, że “masz tę moc”.

Wniosek? Prowokuj niewygodne sytuacje. Zdarzenia, które zawsze wywoływały u Ciebie gęsią skórkę. Kiedy to co Cię przeraża będzie czymś znanym, zaczniesz czuć się pewniej. Dzięki temu Twoja odwaga wzrośnie również w innych, również trudnych sytuacjach.

zurnalistka-pewnosc-siebie-blog

Jak wypracować pewność siebie? 

Pomyśl, co tracisz, gdy jesteś niepewna siebie? Wyobraź sobie, czego mogłabyś dokonać, co zdobyć, gdyby tej pewności było nieco więcej? Lepsza praca, wymarzony partner, kurs tańca czy innych umiejętności do których spróbowania brakowało Ci odwagi?

Pomyśl teraz o przeszkodach, które napotykasz z braku pewności siebie i jak ta pożądana cecha mogłaby pomóc je przeskoczyć? Chodzi o to, byś wiedziała, jak rozwiązać problem albo go uniknąć. To w sytuacjach, które spotkasz sprawi, że będziesz wiedzieć, jak się zachować, co w konsekwencji doda ci pewności siebie.

Znowu przywołam przykład z jazdą samochodem. Jedziesz do nieznanego miasta. Nastaw się na to, by jechać ostrożnie, może ciut wolniej niż zawsze, włącz nawigację, a przed wyjazdem przestudiuj trasę w google maps. Inna stresująca sytuacja, w której nie powinnyśmy być zdenerwowane? Rozmowa kwalifikacyjna. Przećwicz to, co chcesz powiedzieć przed lustrem, staraj się patrzeć prosto w oczy. Pomyśl o trudnych pytaniach, które zazwyczaj są zadawane i poszukaj odpowiedzi. Przygotuj się tak, by w czasie rozmowy być spokojną.

Jak nauczyłam się być pewna siebie?


Pewności siebie można się nauczyć. Czemu ją zawdzięczam? Jak ją odnalazłam? Przede wszystkim sytuacjom, których doświadczyłam. Wystąpienia publiczne, szkolenia, praca w radiu, mówienie na żywo do mikrofonu, codzienne spotkania z obcymi ludźmi, z którymi musiałam rozmawiać tak, by chcieli się otworzyć lub po prostu powiedzieć to, co chcę usłyszeć. Potem zarządzanie ludźmi. Pokonywanie kolejnych barier. Założenie firmy, mówienie do kamery, prowadzenie bloga. Mogłabym wymieniać i wymieniać.

To wszystko sprawiło, że uwierzyłam w swoje siły. A kamieniem milowym w mojej postawie było… urodzenie dziecka. Wiem, że ten argument do wszystkich nie przemówi i wcale nie musi na wszystkich zadziałać. Jednak, gdy “wyprodukujesz człowieka” nagle oksytocyna robi coś nieodwracalnego z Twoim mózgiem. Ja odniosłam wrażenie, ze teraz mogę naprawdę wszystko.

zurnalistka-szkolenie-blogowanie

Ale na tym nie koniec. Wchodząc w niewygodne sytuacje jak wywiady na żywo, wystąpienia publiczne, konfrontacje z trudnymi klientami, obyłam się w pewnym sensie z sytuacjami stresowymi. Wiedziałam, jak zareagować, jak nie dać ponieść się emocjom i kontrolować to, co dzieje się w mojej głowie.

Prowokując niewygodne dla mnie sytuacje, stawiając sobie poprzeczkę wyżej i wyżej sprawiłam, że poczułam przytaczaną wcześniej moc i dam sobie z nimi radę.

jak-byc-pewna-siebie

Co nam daje pewność siebie?

Mówimy spokojniej, wolniej, niższym tonem, bo mamy kontrolę nad głosem i wiemy, co chcemy powiedzieć bez negatywnych emocji. Jesteśmy też. bardziej wyluzowani i skorzy do podejmowania ryzyka

Mniej przejmujemy się sytuacjami, które wcześniej przyprawiały nas o zawał serca. To jak z drugim dzieckiem – jest łatwiej, bo już znamy pewne sytuacje. Albo jak ze wspominanym wjeżdżaniem do miasta – już je znamy, czujemy się spokojniejsi.

Błędy popełnia każdy i trzeba to zaakceptować. To, jak z nich wyjdziemy również zależy od pewności siebie. Człowiek mocny będzie umiał przyznać się do błędu czy słabości.

Cecha, która wyróżnia osoby pewne siebie to… mówienie wprost. Sama w wielu sytuacjach mam z tym problem, bo nie chcę nikogo urazić. Z drugiej strony, większość moich znajomych mówi, że walę prawdę prosto w oczy bez ostrzeżenia. Nie ma, że boli. Może więc de facto wcale nie jestem tak dyplomatyczna jak mi się wydaje, a szczerość jest dowodem na pewność siebie? Dlaczego? Bo nie boję się konsekwencji tego, co powiem. Bo wiem, co mówię. Mimo że często zdarza mi się palnąć głupotę, ale to raczej wynika z mojej nieokrzesanej i roztrzepanej natury.

Patrzenie prosto w oczy jest oznaką pewności siebie. Dlatego  też warto ćwiczyć rozmowy face to face bez rozglądania się wszędzie, tylko nie na rozmówcę. Z tym również miałam spore trudności, mimo że znałam rozmówcę. A spuszczony wzrok jest interpretowany jako sygnał, ze mamy coś do ukrycia bądź kłamiemy. Niefajnie.

Patrzenia prosto w oczy też można się nauczyć. W trakcie rozmowy na początek patrz w punkt między oczami a łukiem brwiowym, albo w miejsce miedzy oczami. Nie patrzysz prosto w oczy, ale rozmówca ma takie wrażenie. Potem zacznij patrzeć w oczy tak długo, aż sprawdzisz, jaki kolor tęczówki ma rozmówca. Sprawdzone. Pomaga.


W następnym odcinku “jak odnalazłam pewność siebie”. Dlaczego nie teraz? Bo tekst i tak wyszedł baaardzo długi. W następnej odsłonie przeczytacie m.in. komentarze dziewczyn z grupy na temat pewności siebie. Ale przede wszystkim podzielę się swoją historią.

Jak jest u Was z pewnością siebie? Co jej dodaje?

Close