Naturalne dezodoranty zamiast antyperspirantu, które się u mnie NIE sprawdziły

Cztery dezodoranty bez aluminium, które nie działają. Przynajmniej u mnie.


Kilka postów temu wyjaśniałam, dlaczego antyperspiranty są niezdrowe. Dla wielu z Was to temat kontrowersyjny, bo jak niby można czuć się komfrtowo, nie blokując potu?  Dla mnie jeszcze niedawno to też było nie do pomyślenia. Ale odkąd podchodzę jeszcze bardziej świadomie do chemii kosmetycznej i składów, zaczęłam także szukać alternatywy dla antyperspirantu. Oto 4 totalne rozczaroewania plus kolejna dawka wiedzy dotyczącej różnic między dezodorantem i antyperspirantem.

Uwaga! Jeszcze w tym tygodniu bęedzie rozwiązanie zagadki / dylematu – czym zastąpić antyperspirant, by czuć się świeżo i komfortowo? 

Różnica między antyperspirantem a dezodorantem

Pierwszy hamuje pocenie, działa antybakteryjnie i pachnie. Drugi działa antybakteryjnie i zapachem maskuje woń potu, ale nie likwiduje pocenia. Dezodoranty są przeznaczone dla osób, które nie pocą się intensywnie. NAtomiast antyperspiranty, przez to, że w składzie zawierają aluminium, blokują ujścia gruczołów potowych, przez co zniejszają pocenie.

Warstwa antyperspirantu jest usuwana ze skóry wraz z warstwą rogową lub podczas kąpieli. Jednak nie mamy pewności, że aluminium nie przedostaje się do organizmu przez kanaliki gruczołów

– działa antybakteryjnie (hamuje rozwój bakterii rozkładających pot)
– zapobiega przykremu zapachowi (niezbyt silne, są za to odpowiedzialne wyłącznie substancje zapachowe)
– nie redukuje ilości wydzielanego potu (ubrania będą poplamione od potu)
– nie zawiera soli aluminium
– zawiera sól aluminium  zwężającą gruczoły potowe
– redukuje wydzielanie potu (dzięki soli aluminium)
– przeciwdziała pojawieniu się nieprzyjemnego zapachu
– zapobiega namnażaniu się bakterii

Zanim trafiłam na ochronę przed poceniem, która nie tylko jest bezpieczna dla zdrowia, ale też skuteczna, przeszłam przez masę naturalnych dezodorantów. Testy i próby były wyjątkowo trudne, bo wiązały się z moim dyskomfortem. Musiałam liczyć się z tym, że nie będą mnie chronić wystarczająco dobrze. Testy wykonywałam najczęściej w domu, by nie narażać innych, gdyby coś się nie powiodło. A niestety…. rozczarowań było sporo.

To, że dezodoranty, które Wam pokazuję nie sprawdziły się na mojej skórze, nie oznacza, że u Was również okażą się klapą. Pocenie się jest indywidualną sprawą, więc jeśli paszki roszą się słabo ;P możecie być zadowolone. Tak, tym razem przekaz kieruję szczególnie do kobiet, bo mamy inne pH niż mężczyźni i inny rodzaj potu.

Zacznijmy od obalenia mitu…

Ałun nie jest zdrowy. To aluminium!

Jakiś czas temu modną alternatywą zastępującą antyperspirant, był kryształ ałunu. Bo minerał i używamy tego, co stworzyła natura. Nic bardziej mylnego. Ałun to glin, glin to aluminium. Proste! Czyli kryształy sprzedawane jako naturalne dezodoranty to ałuny glinowo-sodowe bądź glinowo-potasowe.

Oczywiście na rynku znajdziemy kryształy, w których glin jest zastąpiony np. żelazem, ale wtedy możemy mieć pewność, że nie zadziała. Co więcej, nie dajcie się zwariować. Gdyby to był naturalny kryształ prosto z jaskini, gór czy innych zakątków przyrody, kosztowałby milion pieniędzy. Te, które są dostępne na rynku, to wytwór labolatoryjny, co przyrody nawet nie widział. A jeśli mamy do czynienia z kryształem ałunu, który zawiera cząsteczki żelaza, (jeszcze raz to podkreślę) możecie mieć pewność, że nie zadziała.

4 dezodoranty bez aluminium, które się u mnie nie sprawdziły

Jeszcze w wakacje na swojej grupie na FB (klik) pytałam Was, których dezodorantów zamiast antyperspirantów używacie. Dostałam kilka poleceń. Postanowiłam przetestować jeden. Trzy kolejne kupiłam na własną rękę. Wszystkie mogę wyrzucić do kosza.

CD dezodorant lilia wodna

Nie zawiera soli aluminium, olejów mineralnych, silikonów, sztucznych barwników i składników pochodzenia zwierzęcego.

Nie tylko nie dawał uczucia świeżości (a tak zapewnia producent), ale też nie maskował zapachu. Zawiera za to fenoksyetanol (może być toksyczny), dużo substancji konserwujących m.in. alkohol denat, który może podrażniać skórę. Do kosza.

Born to Bio Sensation Zen Deodorant

Bez soli aluminium i parabenów. Zawiera kompleks z bambusa, który pochłania pot i olejki z imbiru, ograniczające rozmnażanie się bakterii. Posiada Ecocert.

Kupiłam go w eko-bio delikatesach. Kosztował 25 zł, więc był najdroższy z niepochlebnej czwórki. Jednka nie zrobił absolutnie nic dobrego. Chyba za mało bambusa, albo tych olejków.

Alterra dezodorant w sprayu jojoba & szałwia Bio 

Również bez soli aluminium i… uwaga! 24-godzinna ochorna przed poceniem, według producenta. Może nie tworzył tego bajkopisarz, ale jakiś ninja copywrittingu już na pewno. Pachnie świeżo, nieco miętowo, ale sama aplkacja (spray) była niewygodna. Posiada certyfikat kosmetyków wegańskich.
Podobno dzięki naturlanym składnikom reguluje proces pocenia się skóry.  Nie u mnie.

AA Allu Free Deodorant mineral 

Nazwa mówi wszystko. Dedykowany alergikom. Plus, że nie wciskają ludziom kitu o 24-godzinnej ochronie czy zmniejszeniu potliwości. Zawiera łagodny silikon,witaminę E i jak dezodorant CD – fenoksyetanol (a niby dla alegrików).  Zapach bardzo łagodny. Nie działa.

Co więc działa?

Pomyślicie więc, że pewnie żaden kosmetyk pod pachy, który nie zawiera aluminium, będzie nieskuteczny. Nic bardziej mylnego!

Wypróbowałam umiarkowanie skuteczny dezodorant naturlany na bazie aloesu. Poleciłyście mi go na Urodowej Grupie Żurnalistki.  Podobno u wielu z Was to prawdziwa petarda! Słyszałam o względnie drogim dezodrancie, który podobno jest skuteczny. Znalazłam też inny patent 😀 Będziecie zaskoczone! Przysięgam, że to na razie najlepsze i najsuteczniejsze rozwiązanie. Czyli jest nadzieja dla wariatek na punkcie urody!

O tym w następnym poście.

Stay tuned!


Dajcie znać, jakich kosmetyków przeciw poceniu się używacie i czy próbowałyście tych, które przedstawiłam. Które z nich Waszym zdaniem są najskuteczniejsze?

Close