Czy retuszowane zdjęcia powinny być oznaczane?

Z początkiem października we Francji zaczęło obowiązywać nowe prawo, które nakazuje podpisywanie retuszowanych zdjęć, na których odchudzono modelki. Chodzi przede wszystkim o wizerunek kobiet w reklamach. 


Teraz każde cyfrowe odchudzenie ma być wyraźnie podpisane “photographie retouchée”. Z jednej strony słuszne posunięcie, ponieważ jest to sposób walki z kompleksami nastolatek, a także dorosłych kobiet, które wierzą, że ideały istnieją. Z drugiej zaś zastanawiam się, czy przez to nie zyskają modelki o anorektycznych kształtach, których nie trzeba będzie już cyfrowo poprawiać.

 

Większość zdjęć w mediach jest po retuszu

Fakt, że niemal z każdej strony atakują nas retuszowane zdjęcia jest niepodważalny. Sama przyznam się, że zdarza mi się wygładzić to i owo, ale są to kosmetyczne poprawki. Nie chcę wyglądać jak lepsza wersja siebie. W konsekwencji, jeśli miniemy się na ulicy, albo będę brała udział w jakimś evencie, nikt z Was mnie nie pozna.

O cyfrowym odchudzeniu o kilka rozmiarów absolutnie nie ma mowy, bo nie potrafię tak dobrze w Photoshopa :). Po drugie, na ile wiarygodna byłabym, gdybyście na zdjęciach widywali mnie mega szczupłą, a np. w relacjach live na Instastory, wyglądałabym już normalnie? 

Właśnie z odchudzaniem modelek na zdjęciach rozpoczęli walkę Francuzi. Z początkiem października każda fotografia reklamowa, która została przerobiona pod względem sylwetki, musi być podpisana. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Widoczny podpis “photographie retouchée” znajdziemy w gazetacg, magazynach, przez reklamy outdorowe, bilbordy, po Internet. Czy to będzie koniec cyfrowego odchudzania i poprawiania ciała we Francji?

Wszystko zależy od egzekwowania kar. Podkreślę – mega surowych kar! Za brak podpisu trzeba będzie zapłacić nawet 30 procent budżetu kampanii reklamowej, ale nie mniej niż 37,5 tysiąca euro. Czyli oszukiwanie po prostu nie będzie się opłacać. Tak wysokie grzywny mają skutecznie zniechęcić agencje do oszustw.

 

Nowe prawo we Francji to ukłon w stronę walki z anoreksją?

We Francji z anoreksją walczy ponad 40 tysięcy osób, zdecydowana większość to kobiety. Już wcześniej francuski rząd, chcąc walczyć z wizerunkiem nieosiągalnej sylwetki, wprowadził prawo, które zakazuje modelkom o zbyt niskim wskaźniku BMI poruszania się po wybiegach. Z tego co wiem, nie ma nigdzie mowy o takim przepisie w fotografowaniu. Pytanie więc, czy nowe prawo nie spowoduje, że teraz poszukiwane będą chudsze modelki, żeby nie powiedzieć wręcz anorektyczne? Może ustawa zamiast walczyć z anoreksją, jeszcze bardziej pogłębi problem? Bo jeśli rozpocznie się zapotrzebowanie na chudość, a przeciętna Francuska będzie wiedziała, że na niepodpisanym zdjęciu widnieje kobieta, która faktycznie jest chuda, może ją to tym bardziej zmotywować do walki o rozmiar XXS.

Mam nadzieję, że w ten sposób Francja nie zapędzi się w kozi róg.

 

Kary za brak podpisu przy retuszu również w Polsce?

Czy w Polsce jest potrzeba wprowadzenia takiego samego prawa jak we Francji? Mnie jakoś nie rażą mocno wyretuszowane zdjęcia. Zdaję sobie po prostu sprawę, że to były cyfrowo poprawiane.

Kiedyś bardziej przejmowałam się tym, jak wyglądam, czy nie widać zbyt wielu zmarszczek, czy włosy są dobrze ułożone. Teraz oczywiście też mnie to obchodzi, ale do mankamentów podchodzę z większym dystansem.

Ten temat sprowokował mnie do kolejnych rozważań. Dlatego już niedługo na blogu napiszę o kompleksach. Chcecie?


Czy Waszym zdaniem oznaczenie retuszowanych zdjęć przyniesie oczekiwany skutek? A może powinno się pomyśleć o innych sposobach na walkę z anoreksją i kompleksami?

 

 

Close