Pomadki i błyszczyki do ust Macademian Girl dla Paese

Nowe pomadki i błyszczyki Paese i Macademian Girl kuszą zapachem, opakowaniem i kolorami. Ale czy warto dać się zwabić na pokuszenie?


Od Paese dostałam dwa piękne kartoniki kosmetyków, które pokazywałam jakiś czas temu na Insta story. Kto śledzi mnie regularnie, widział całą zawartość paczki.

Pretekstem do wysłania kosmetyków była oczywiście kooperacja Tamary Gonzalez Perea z Paese. To temat dosyć świeży i wielu z Was może interesować, czy warto skusić się na kosmetyki do ust, firmowane przez tę blogerkę, dlatego wrzucam szybką recenzję produktów.

Od razu zaznaczam, że post nie jest sponsorowany. Po prostu chcę, żebyście byli na bieżąco. Być może ten tekst ułatwi Wam decyzję zakupową dotyczącą produktów do ust od Macademian Girl.

 

Kosmetyki do ust mają to do siebie, że jak mało które produkty do makijażu, szybko zdziałają cuda. Nie musimy mieć pełnego makijażu, żeby wyglądać dobrze. Wystarczy odpowiednio dobrany kolor pomadki i względnie dobrze dobrze podkreślone brwi.

No dobra, cera nie powinna być zbyt zaczerwieniona, bo przy pomalowanych ustach bardziej widać trądzik czy rozszerzone naczynka. Czyli krem BB też się nada. Ale odpowiednio dobrany odcień szminki może nawet rozświetlić cerę i optycznie ją odmłodzić. Dlatego tak ważne jest wiedzieć, w jakich kolorach na ustach jest nam dobrze 🙂

 

Co mi się podoba w pomadkach i błyszczykach Macademian Girl dla Paese?

Po pierwsze, to z czym mamy styczność, zanim zaczniemy używać pomadki / błyszczyka, czyli opakowanie i zapach. Co do pierwszego jest bardzo etniczny. Wzory sprawiają, że błyszczyki i pomadki od razu można “wyhaczyć” w kosmetyczce.

Błyszczyki pachną malinowo-waniliowo, natomiast pomadki to nuta mlecznej czekolady.  Naprawdę przyjemne dla nosa, ale gdyby nie opis produktu, nie wpadłabym, co to za nuta zapachowa.

Błyszczyki Paese świetnie nawilżają usta. Mają gęstą konsystencję, dzięki czemu nie spływają z warg. Kolory są intensywne, więc wystarczy jedno pociągnięcie aplikatorem. Co do trwałości – nie spodziewajcie się cudów. Błyszczyk utrzyma się tak długo, jak długo nie będziecie jeść, pić bądź oblizywać ust.

Właśnie – aplikacja! Bardzo podoba mi się kształt aplikatora. Wydaje mi się, że dzięki nietypowej końcówce nieco łatwiej nakłada się produkt.

Cena: 45 zł

 

Pomadki w płynie Macademian Girl odróżniają się od błyszczyków wielkością i zapachem. Są mniejsze i pachną mleczną czekoladą. Ale znowu, gdybym nie przeczytała, że to mleczna czekolada, na pewno bym nie zgadła. Gęsta formuła dobrze rozsmarowuje się na ustach. Faktycznie po minucie od nałożenia stają się matowe, nie oblepiają ust i są praktycznie niewyczuwalne. Cena: 55 zł

 

Jakieś wady?

W zasadzie żadnych, ale nie mogę też powiedzieć, że zgadzam się, ze wszystkimi funkcjami wskazanymi przez producenta.

Błyszczyk na pewno nie jest wodoodporny, jak sugeruje producent. To chyba tyle w kwestii tego kosmetyku. A co z płynną pomadką?

Nie wiem, czy pomadka faktycznie powiększa usta. Moje są same w sobie całkiem spore i pełne, a po nałożeniu pomadki nie  odnotowałam żadnego dodatkowego powiększenia. Podkreślenie konturu tak naprawdę można wykonać za pomocą każdej pomadki i kredki – liczy się technika.

Czy kupiłabym pomadki i błyszczki Paese od Macademian Girl?

Szczerze, nie wiem. Zapach i sposób aplikacji są bardzo na plus, ale jednak wolę bardziej trwałe kosmetyki. Podoba mi się opakowanie, bo wyróżnia się wśród innych produktów, więc łatwo znaleźć pomadkę w kosmetyczce. Ale takie same kolory znajdę także wśród konkurencji. Co więcej, dostanę lepszą trwałość, za odrobinę niższą cenę.

Oczywiście każda z nas ma inne oczekiwania wobec pomadek czy błyszczyków. Dlatego te z Was, które lubią intensywny kolor połączony z nawilżeniem, kosztem średniej trwałości, będą zadowolone.

 

Zarówno pomadki jak i błyszczyki Macademian Girl to podstawowa paleta najbardziej popularnych odcieni. Wybór dosyć bezpieczny, ponieważ marka i blogerka nie zdecydowały się na bardziej szalone kolory, a kto wie, może znalazłby w tym swoją niszę?

Tym bardziej, że Tamara to taki blogowy kolory ptak. Jej stylizacje zawsze były unikatowe i nie do podrobienia. Dlatego spodziewałam się, że w zestawie znajdę na przykład żółtą pomadkę w kolorze słoneczników czy na przykład bakłażanowy fiolet albo lila róż. Oczywiście mogłoby to być nieco ryzykowne, ale na pewno znalazłoby odbiorców i być może bardziej pasowałoby do Macadeimian. A tak mamy bezpieczne kolory, które znajdziemy również u konkurencji.

Nie oznacza to, że pomysł nie jest trafiony. Tamara bardzo contentowo prezentuje pomadki i błyszczyki podpowiadając, jak dobierać kolor do karnacji, czy ogólnie typu urody. Możecie przeczytać o tym tutaj. Naprawdę fajnie to przedstawiła 🙂


Kupiłybyście kosmetyki do ust Macademian Girl dla Paese?

Close