Dlaczego ciągle wyglądasz na niewyspaną i jak temu zapobiec?

Skóra pod oczami już po kilku dniach z małą dawką snu wygląda tak, jakbyśmy jechały na ostrym kacu. A że kaca nikt nie lubi, trzeba wiedzieć, jak wspomóc spojrzenie po nieprzespanych nocach.


Dużo pracujesz, wcześnie wstajesz i zarywasz noce? Skądś to znam! Nawet gdy jeszcze nie byłam mamą, mimo, że uwielbiam spać, często noce nie były moje. Kładłam się późno, wstawałam wcześniej niż potrzeba, by ze wszystkim się wyrobić. W czasie studiów dziennych pracowałam w dwóch miejscach jednocześnie. To był największy hardcore. Zaliczyłam także etap stałej pracy + blogowanie. No i własna działalność, która sprawia, że nawet na wakacjach nie masz wolnego (mikroprzedsiębiorcy coś o tym wiedzą). Spokojnie mogłabym uznać się za pracoholika.
Mimo wszystko, tamtego trybu życia nie można porównać z nową życiową rolą. Bo jeżeli byłam wykończona po pracy, nic nie stało na przeszkodzie, bym ucięła sobie drzemkę. Teraz już nie mam szans na takie luksusy.

Noce zarywam od 9 miesięcy, a nawet dłużej, bo ostatnie tygodnie ciąży również były nieprzespane. Przez ten czas zauważyłam, że moja skóra zaczęła szybciej się starzeć. Na twarzy stała się bardziej wiotka. Natomiast pod oczami (z nią już od kilku lat mam problem) jest bardziej przesuszona, a zmarszczki stały się mocniej widoczne.

Stan skóry pod oczami a sen

Skóra pod oczami po miesiącach, tygodniach a nawet dniach z małą dawką snu wygląda tak, jakbyśmy jechały na ostrym kacu. Podkrążone oczy, worki, nagle wyłażą zmarszczki, których do tej pory nie było. Za powstawanie cieni i worków pod oczami są odpowiedzialne między innymi adrenalina i kortyzol – hormony, które wydzielają się podczas nadmiernego wysiłku fizycznego, stresu i zmęczenia. A zmarszczki – cóż… utrata wody bądź niedostateczne nawodnienie, zmniejszanie się z wiekiem włókien kolagenowych, niedobór witamin, niezdrowy tryb życia. Lista jest o wiele dłuższa! Btw. o roli włókien kolagenowych w skórze możecie przeczytać: tutaj

Zbyt krótki sen i stres spowodowały zmiany na skórze, których nie wyleczę kosmetykami. Ale wiedząc, że moje życie nie zmieni się w ciągu najbliższych lat, musiałam zacząć zapobiegać, by w wieku 30 lat, nie wyglądać na jeszcze starszą.

Co robię dla skóry pod oczami?

Demakijaż to podstawa! Nieoczyszczona skóra szybciej się starzeje, więc absolutnie nie możemy zapominać o tym codziennym rytuale. Poza tym w trakcie wklepywania kremu warto zastosować krótkie masaże, które nie tylko ujędrnia skórę, ale też przyspieszą wchłanianie się kremu.

jaki-krem-pod-oczy-dla-mlodej-mamy

nieprzespane-noce-krem-pod-oczy

No i przechodzimy do najważniejszego – krem pod oczy. Zawsze gdy chcę przetestować coś nowego, spędzam godziny w sieci, analizując składy i czytając opinie. Mój krem pod oczy musi być przeznaczony dla skóry wrażliwej. Powinien niwelować cienie pod oczami, nawilżać skórę, blokować działanie wolnych rodników i chociaż minimalnie spłycić drobne zmarszczki (nie oszukujmy się, na te głębokie to już tylko ostrzykiwanie albo skalpel).

Vichy liftactiv – liftingująca pielęgnacja skóry wokół oczu

Tym razem postawiłam na Vichy Liftactiv krem pod oczy. Dedykowany dla skóry wrażliwej i hipoalergiczny. Producent zapewnia, że jest to przeciwzmarszczkowa pielęgnacja liftingująca skórę wokół oczu, dającą długotrwały efekt.

Dlaczego akurat ten? Bo chciałam postawić na pewną markę. Nie mam czasu na eksperymenty, a krem zbiera dobre opinie (4,3 na KWC i 5 na stronie vichy.pl).  Do tego cenowo wypada przyzwoicie (w sieci znajdziemy go już za 60 zł), chociaż wiem, że znajdą się osoby, które stwierdzą, że dla nich to za dużo. Też kiedyś tak myślałam, ale na własnej skórze przekonałam się, że tańsze kremy pod oczy w moim przypadku po prostu nie działają. Wolę więc raz na kilka miesięcy wydać 60-80 zł i mieć pewność, że moja skóra jest pod dobrą ochroną.

Kwintet składników aktywnych

Do podjęcia decyzji przekonał mnie również skład. W kremie znajdziemy m.in. kofeinę, która uelastycznia skórę, działa przeciwzmarszczkowo, walcząc jednocześnie z wolnymi rodnikami. Do tego escynę, czyli wyciąg z kasztanowca. I to też jest genialny, a wciąż mało znany składnik. Escyna działa przeciwobrzękowo i wzmacnia naczynia krwionośne, ujędrnia skórę. Między innymi dzięki niej krem niweluje worki pod oczami. Inny, dosyć egzotycznie brzmiący, ale również skuteczny składnik aktywny, to ramnoza. Pozyskiwany jest z kwiatów uncarii. Ramnoza stymuluje aktywność skóry, przyspiesza jej regenerację i działa odmładzająco. I na koniec moja ukochana adenozyna (związek, który znajduje się m.in. w cebuli, czosnku i głogu), która działa trochę jak botox, bo obkurcza mięśnie twarzy, a także hamuje powstawanie zmarszczek mimicznych. A tak przy okazji Vichy chyba lubi ten składnik, bo znajdziemy go także w kremie Idealia i serum do rzęs. Wspominam o tym, bo adenozyna jest naprawdę skuteczna, a jednak rzadko ją widuję w składach popularnych marek. W tubce znajdziemy również witaminę C, która wzmacnia naczynia krwionośne, rozjaśnia skórę, chroni przed promieniami UV. Do tego antyoksydanty i emolienty, które nie zatykają porów.

opinia-krem-vichy-pod-oczy-czy-warto

dobry-krem-pod-oczy-vichy

Moja opinia o kremie pod oczy Vichy Liftactiv

Co spodobało mi się w kremie pod oczy Vichy Liftactiv? Przyznam, że początkowo byłam nieco zdystansowana.  Nie spodziewałam się tak gęstej konsystencji. Przez to bałam się, że krem będzie się długo wchłaniał i może nie współpracować z moim korektorem. Okazało się, że mimo sporej gęstości wchłania się genialnie! A konsystencja sprawia, że długo czuję nawilżenie, brak ściągnięcia skóry pod oczami, a wcześniej bywało, że czułam pieczenie.

Warto również zwrócić uwagę na tubkę. Jest zakończona wąskim dzióbkiem, co sprawia, że aplikacja jest wygodna. Pozwala wydobyć tyle kosmetyku ile potrzeba.

Mam wrażenie, że pozostawia pod oczami delikatną poświatę (żaden brokat czy satynowe wykończenie). Początkowo myślałam, że przez to moje cienie wydają się jaśniejsze. Ale gdy przyglądam się czystej skórze bez kosmetyku, naprawdę mam wrażenie, że cienie są nieco jaśniejsze.

Ale przejdźmy do najważniejszego, czyli zmarszczek. Nie powiem, że zniknęły, bo nawet się na to nie nastawiałam. Jeszcze raz podkreślę -żaden krem nie usunie zmarszczek. Może je jedynie wypełnić, nawilżyć skórę i zahamować powstawanie nowych. Co więc zauważyłam? Skóra pod oczami jest gładsza, miękka i bardziej nawilżona. Mam wrażenie, że odzyskała jędrność. Najfajniejsze, że krem działa natychmiast! Czyli rano, po aplikacji widzę jak skóra pod oczami nabiera blasku i jest bardziej jędrna.

Co do opuchniętych powiek – te pojawiają się u mnie po zarwanej nocy i znikają w ciągu dnia. Jeśli potrzebuję szybkiej interwencji robię sobie zimne okłady. Dlatego w aspekcie opuchnięć nie mogę się wypowiedzieć. Ale, sądząc po składzie, faktycznie krem powinien zmniejszyć obrzęki, więc mam nadzieję, że tak się dzieje.


Krem jak najbardziej polecam. Jest bardzo wydajny, powinien wystarczyć na miesiące, a może nawet więcej, bo nie oszczędzam na „dawkowaniu”. Pamiętajcie tylko, że efekt będzie się utrzymywał dopóki kosmetyk będzie stosowany, a aplikacja dwa razy dziennie stanie się waszą rutyną. A masaż połączony z wklepywaniem da dodatkowe rezultaty.

 

Close