Hity marca + pierwsze link party

Trafione zakupy, ulubione kosmetyki, muzyka i gadżety. Oto moje hity marca. Na blogu także link party – po raz pierwszy!


Uczę się lepiej zarządzać czasem. Na dowód tego, już na początku kwietnia wrzucam hity marca. Miesiąc chyba mogę zaliczyć do udanych, mimo że nie obyło się bez przygód.

Muzyka – coś dla fanów mocnych, gitarowych riffów

W marcu najczęściej słuchałam artysty, który tworzy niesztampowe, metalowe wersje znanych kawałków. Słyszeliście o Leo Moracchioli? Jest niesamowity! Na pewno spodoba się wszystkim, którzy lubią mocniejsze brzmienia. Po drugie, daje nowe życie kawałkom trochę zapomnianym. Wszystko nagrywa samodzielnie. Klipy które tworzy są tak zmontowane, że laikowi może się wydawać, jakby za kawałkiem stał cały zespół. Tymczasem wszystko od początku do końca realizuje samodzielnie. No może nie całkiem, bo jego żona gra na gitarze basowej i czasem wraz z córką występują w jego klipach.

Najciekawiej wypadają utwory pop, grane na metalową nutę. Leo wziął się m.in. za Bad Romance Lady Gaga, czy Shake it of Taylor Swift. Jeżeli ktoś wcześniej nie słyszał oryginalnych wersji tych kawałków (co jest raczej niemożliwe, ale kto Was tam wie:P ), może nie załapać, że kawałki Leo to covery. Koleś jest genialny! A jego kilkuletnia córeczka, która czasem również występuje w klipach – ideał! Już widzę jak Agata za kilka lat będzie pogować przy takiej muzie 🙂

 

Marcowe nowości w szafie

Tak się złożyło, że ostatnio największe zakupy zrobiłam w Medicine. W sumie nie powinno mnie to dziwić, bo całkiem lubię tę sieciówkę. Ubrania w moim stylu, czyli najwięcej casualowych ciuchów, nadajacyhc się do eklektycznych stylizacji – np. połączenia żakietu z trampkami. Do tego można znaleźć coś, co nie jest 100% poliestrem. A niestety o takie ciuchy w dobrej cenie coraz trudniej.

Kupiłam tam dwie piękne sukienki i jeden longsleeve. Chociaż poprawniej byłoby napisać “bluzkę na długi rękaw”. Co prawda mnie longsleeve kojarzy się z męską bluzką na długi rękaw, ale to angielskie określenie jest krótsze i od razu wiadomo o co chodzi.

Pierwsza sukienka na guwernantkę. Przed kolano, z charakterystycznym kołnierzykiem. Nadaje się zarówno na spotkanie biznesowe jak i rodzinną uroczystość. Byłam w niej nawet na imprezie i sprawdziła się idealnie. Skrojona “pudełkowo”, a dzięki temu, że nie jest dopasowana, nie widać szerokich bioder, których wciąż nie mogę pozbyć się po ciąży.

Druga sukienka na długi rękaw, dopasowana w talii, rozkloszowana od pasa w dół. Ładnie tuszuje szersze biodra. Mimo, że jest bardziej zwyczajna niż poprzedniczka, moim zdaniem nadaje się przede wszystkim do pracy albo bardziej nieformalny obiad.

No i mój hit sezonu. Dawno nie miałam tak dobrze skrojonego żakietu. Od dawna szukałam właśnie czegoś takiego i liczę, że jeszcze chociaż przez 1-2 sezony nie będzie passe. Taliowany, przedłużony dół, zapinany na jedną haftkę. Kupiłam go trochę przypadkowo, bo nie nastawiałam się, że pod koniec zimowego sezonu znajdę żakiet typowo wiosenno – letni. Szczęśliwie czekał na mnie w Zara. Ciesze się nim jak dziecko 😉

Kosmetyki marca

Swój makijaż powinnam nazywać “kopiuj – wklej”. Bez inwencji i szaleństw kolorystycznych. Podkład, puder, konturowanie, kreska na oku, usta w kolorze, czasem nawet bez. Już samo znalezienie czasu na zrobienie makijażu sprawia, że czuję się farciarą. Niesamowite, jak po porodzie człowiekowi zmieniają się priorytety, a doba, która wcześniej wydawała się zbyt krótka, teraz ma może 12 godzin.

Nie oznacza to, że nie sprawdzam i nie testuję nowych kosmetyków. W końcu czymś malować i pielęgnować się trzeba. I tak, jednym z najciekawszych odkryć miesiąca są cienie Pupa z serii Vamp. Mam kolor 008 jasny i niesamowicie iskrząco – perłowy. Nadaje się do rozświetlenie kącików oczu (przy zmęczonym spojrzeniu jak znalazł), a nawet świetnie sprawdza się jako intensywny highlighter. Podkreślimy nim szczyty kości policzkowych czy łuk kupidyna, by nadać ustom jeszcze większej pełni. Będzie bardziej intensywny, jeśli nałożymy go na mokro. Odcień jest opalizujący, dlatego pod różnymi kątami, wygląda nieco inaczej. Nie zbiera się w załamaniach i jest bardzo trwały.

nowe-cienie-pupa-trwale

Moim kolejnym hitem marca są pomadki Sephora Lip Cream Satin. Płynne i bardzo intensywne kolory, przyjemnie rozprowadzają się na ustach. Mimo że ich trwałość nie jest powalająca, to wytrzymają kilka godzin w nienagannym stanie. Właśnie one najczęściej gościły na moich ustach w tym miesiącu, co zresztą mogliście zobaczyć na Instagramie. Lubię je między innymi za konsystencję i intensywność. Są gęste i dobrze napigmentowane, dlatego już jedno pociągniecie sprawia, że mamy pięknie pomalowane usta. Co ciekawe, pomadki świeżo po nałożeniu mają inny odcień, po zaschnięciu jest on nieco ciemniejszy i staje się bardziej matowy.

Live’y na Instagramie i gadżet do telefonu

Zaczęłam być bardziej aktywna na Instagramie. Nie chodzi tylko o zdjęcia, a raczej funkcjonalności, które niedawno dało nam to medium społecznościowe. Czyli Insta Stories i live’y. Nagrywam coraz częściej, mam nadzieję, że moje live na Instagramie niedługo będą już cykliczne.

W nagrywaniu pomaga mi mały staw do telefonu, kupiony za całe 10 zł w Biedronce. Jeśli jeszcze będą, to serdecznie polecam Wam zakup, bo jak na swoją cenę sprawdza się bardzo fajnie. Uchwyt do telefonu można obracać o 180 stopni, a nogi statywu wyginają się pod różnymi kątami, więc możemy ustawić go w różnych konfiguracjach.

nagrywanie-live-instagram

nagrywanie-telefonem-narzedzia

Hity marca w blogosferze

Cała blogosfera żyła share weekiem Andrzeja Tucholskiego. Mnie nie udało się wziąć udziału. Ale chociaż teraz mam okazję polecić Wam marcowe posty, które moim zdaniem warto przeczytać. Wszystkie pełne motywacji, pomagające ruszyć z miejsca

Na blogu Kamerana przeczytacie o sposobach, które pomagają ruszyć z miejsca i zacząć działać, gdy najbardziej się nie chce. Ja ostatnio bardzo często szybko opadam z sił. Najczęściej mam czas na pracę wieczorami, ale wtedy jestem już tak wyczerpana, że jedyne na co mam ochotę to seria bądź książka. A Dorota w poście daje kilka rzeczowych rad. Przeczytajcie więc Co zrobić, gdy nie chce nam się pracować

Kolejny motywujący post dotyczący również ruszania z miejsca, ale w innym kontekście, napisała Karolina z bloga Pasje Karoliny. Podzieliła się swoimi sposobami na walkę z przesileniem wiosennym. Cenne wskazówki, z których warto skorzystać. Karolina podpowiada jak się zrelaksować, dlaczego warto więcej się ruszać i zmienić dietę. Polecam!

Zachęcam także do zajrzenia na blog Króliczek Doświadczalny. W marcu Asia popełniła m.in. tekst o martwych punktach, przez które możemy być nielubiani. Każdy z nas taki martwy punkt posiada, sekret w tym, by zdać sobie z niego sprawę i się poprawić.

Pierwsze marcowe Link Party!

W końcu zainstalowałam wtyczkę, dzięki której możecie dodawać linki do wartościowych miejsc w sieci. Jestem bardzo ciekawa Waszych poleceń 🙂 Poniżej macie specjalny przycisk do dodawania linków

Close