Snapchat się skończył

Snapchat był powiewem świeżości i większej spontaniczności w social mediach. Ale uczeń przerósł mistrza i teraz przenosimy się na Instastories.


Wielki boom Snapchata w blogosferze zaczął się latem 2015 roku, gdy podczas Blog Conference Poznań, Jason Hunt zachwalał tę całkiem nową zabawkę social mediów. Kolejna fala popularyzacji “duszka” miała miejsce miesiąc później w trakcie See Bloggers. Ale największymi promotorkami Snapa były Jessica Mercedes i Maffashion, które nagrywały w zasadzie non-stop. Od otwarcia oczu, do pójścia spać.

Gdy Zuckerberg zobaczył jak duży potencjał ma ta aplikacja, chciał ją odkupić za 3 mld dolarów. Jednak jego autorzy czyli, że to może być złoty interes, skoro zainteresował się nim sam twórca Facebooka. Dlatego kategorycznie odmówiono, co niebawem okazało się świetną decyzją, bo Snapchat zaczął przechodzić swój renesans. Do czasu.

Można było się spodziewać, że jeśli Zugebergowi nie uda się zdobyć Snapchata, wymyśli coś jeszcze lepszego i przechwyci jego użytkowników. Tak też się stało.

Jakieś pół roku temu Instagram uruchomił Insta Stories. Z każdym miesiącem zaczął wprowadzać do apliakcji nowe udogodnienia, przekonując do siebie tym samym użytkowników Snapchata. Zresztą nie trudno było do nich dotrzeć, bo Instagram istniał długo przed Snapem, więc większość snapujących miała też konto na tym kanale SM.

Moja przygoda ze Snapchatem

Ja również łyknęłam modę na Snapchat. Tym bardziej, że była to świeżynka. Nie tylko chciałam być na bieżąco z trendami w social mediach, ale też pałając sympatią do któregoś influencera, po prostu miło było wiedzieć co u niego, no i jak zachowuje się w krótkich filmikach. Dzięki temu można było więcej się o nim dowiedzieć.

Swoje konto prowadziłam z myślą dotarcia do szerszego grona odbiorców. Po drugie nagrywanie snapów było naprawdę fajną zabawą. Powoli naturalnym komunikatem stawało się “wrzucanie czegoś na snapa”, “nagrywanie snapa”, a agencje same pytały, czy w ramach współpracy coś znajdzie się na tym kanale SM.

Dotarcie do konkretnego grona odbiorców, na których mi faktycznie zależało, było o wiele trudniejsze. Konto promowałam na fanpage’u i Instagramie. Oczywiście dawało to wymierne rezultaty, jednak liczba przypadkowych odbiorców wciąż była większa.

Dlaczego Instagram Stories wygrał ze Snapchatem?

Snapchat zaczął mnie męczyć od momentu, gdy dostawałam w wiadomościach prywatnych jednoznaczne propozycje seksualne i niesmaczne zdjęcia (między innymi męskich penisów). Ich autorzy oczywiście byli blokowani, ale zawsze przybywało kilku nowych.

Irytujące były również Snapy wysyłane jako prywatne od osób, których nie znałam i nie obserwowałam. W większości gimnazjalistów. Zaśmiecały tylko telefon. Co innego, gdy były to wiadomości merytoryczne, w których ktoś chciał się przywitać bądź odpowiedzieć na mojego Snapa. Pewnie część z Was również dostawała prywatne Snapy z lekcji, ogniska, śniegu, imprezy. Po co to komu? Takie zachowania nie tylko męczyły, ale też sprawiały wrażenie, jakby użytkownicy nie wiedzieli o to w tym Snapie chodzi. A może po prostu jestem stara i się nie znam, a na tym właśnie idea Snapa polega.

Co mnie przekonało w InstaStories?

Nie tylko łatwość użytkowania, ale przede wszystkim nieprzypadkowe audytorium. Użytkownicy dodają konto do obserwowanych, bo znają bloga, podobają się zdjęcia, przekaz, albo lubią autora. Sami przyznacie, że mniejsze szanse na przypadkowość?

A skoro Instagram zbiera wiarygodne, przywiązane audytorium, samemu autorowi chce się bardziej, bo to co stworzy, trafi do odpowiedniej grupy docelowej.

Co więcej, funkcja Insta Stories jest wygodniejsza w obsłudze,a statystyki są lepiej widoczne. Łatwiej dociera się do swojego targetu, przez co liczba odtworzeń również jest większa.

Ze spraw technicznych, oczywiście bezkonkurencyjne okazały się live’y. Nagrałam już kilka i szczerze przyznam, że bardzo polubiłam ten sposób przekazu. Po pierwsze, mamy bezpośredni kontakt z naszymi czytelnikami. Po drugie to jeszcze bardziej skraca dystans i pozwala odbiorcy lepiej poznać autora. Często nagrywam w piżamie, bez makijażu, w nieułożonych włosach, ale tak czuję się najbardziej swobodnie. A Wy możecie mnie lepiej poznać.

Do InstaStories dodano apkę Boomeraga. Do tej pory, osoby chcące skorzystać z pięciosekundowych zapętlonych filmów, musiały wgrywać oddzielną apkę. Teraz wszystko mają w ramach Instagrama.

Na razie część kont może wgrywać zdjęcia w formie karuzeli, a do swoich Stories dodawać linki prowadzące do stron zewnętrznych. Do tej pory mogliśmy umieszczać landing page jedynie w bio. Niedługo nowe opcje będą dostępne dla większego grona użytkowników.

Nie tylko ja uważam, że Instagram wygrał ze Snapchatem. Liczby mówią same za siebie. Gdy wystartował Instagram Stories, przyrost nowych użytkowników Snapchata spadł o 80%. Oczywiście Snap się nie zamyka i stara wciąż ewuluować, ale na pewno 2017 rok przyniesie mu mniejszy udział w rynku, niż lata poprzednie. Może stać się również tak, że apka będzie domeną młodzieży szkolnej.

Dlatego jeśli chcecie zobaczyć mnie w wydaniu bardziej casualowym, w moim naturalnym środowisku, albo po prostu zadać mi jakieś pytanie, dodajcie mnie do obserwowanych na Instagramie. Live staram się nagrywać raz w tygodniu, wcześniej zazwyczaj robię zajawki na Insta Stories.

Moje konto na Instagramie


Wolicie Instagram czy Snapchat?

Close