Jak dotrzymać noworocznych postanowień?

Co roku składamy przed sobą i światem obietnicę. Co roku wszystko idzie w łeb około 6 stycznia, przy kolejnym dniu wolnego. Jak sprawić, by w końcu udało się dotrzymać noworoczne postanowienia?


Nowe początki zawsze skłaniają do refleksji nad tym co stare i postanowieniem poprawy. Poniedziałki są jak nowy start, przeprowadzki czymś w rodzaju katharsis, bo oczyszczamy przestrzeń i zaczynamy z “czystym kontem” w nowym miejscu. A Nowy Rok? To dopiero okazja do zbudowania życia raz jeszcze! Motywuje nas i daje kolejną szansę do stworzenia lepszej wersji siebie.

Najczęstsze postanowienia noworoczne dotyczą zrzucenia zbędnych kilogramów i życia bardziej fit. Zimą zawsze w jakiś cudowny sposób siłownie przeżywają oblężenie zaraz po Nowym Roku. Znajomi z najbliższego otoczenia rzucają palenie albo zaczynają się dokształcać. Wszystko idzie całkiem dobrze do czasu pierwszego kryzysu.

Dlaczego nie umiemy dotrzymać noworocznych postanowień?

schudnac-w-nowym-roku

Z lenistwa, hedonizmu? A może tak naprawdę, wcale nie chcemy ich dotrzymać, tylko presja społeczna nakazuje nam znalezienie jakiegoś celu w Nowym Roku? Sama nie wiem, czy mnie kiedykolwiek udało się dotrzymać postanowienia noworocznego. Jeśli tak, musiało mi na nim bardzo zależeć. Tu można wysunąć pierwsze wnioski odnośnie porażek.

Najtrudniejsze w dotrzymaniu noworocznych postanowień są wytrwałość i ciągłe pilnowanie się, by w chwilach słabości nie dać się złamać. Warto więc zawczasu być przygotowanym na chwile spadku formy, energii i chęci walki, bo one na pewno przyjdą. Gwarantuję Wam.

Wytrwałość i świadomość, że proces zmian musi trochę potrwać są najtrudniejszymi aspektami postanowień noworocznych. Jakoś tak nie za bardzo chce do nas dotrzeć fakt, że na zmiany trzeba poczekać. Bo najlepiej dostać je teraz, już! Ale przecież nie rzucimy palenia w jeden dzień, w ciągu jednej nocy nie schudniemy kilkunastu kilogramów i przez jeden wieczór nie pokochamy zdrowego stylu życia, jeżeli do tej pory non stop jedliśmy fast foody. Pocieszające są wyniki badań ekspertów (pewnie ze Stanów Zjednoczonych). Okazuje się, że kamieniem milowym w dotrzymaniu postanowienia jest pierwsze 21 dni. Jeżeli uda nam się wytrwać 3 tygodnie, to nowe nawyki łatwiej wejdą w krew, a nawet staną się rutyną. Wystarczy więc wytrzymać co najmniej 3 tygodnie w postanowieniu, a będziemy bliżej sukcesu 🙂

Jak dotrzymać noworocznych postanowień?

nowy-rok-postanowienia

Przede wszystkim nie bądźmy dla siebie katami. Wyznaczmy realne cele. Niech nie będzie to długa lista kilkudziesięciu postanowień sprawiających, że cały rok zacznie się kręcić wyłącznie wokół budowania lepszej wersji siebie, bez miejsca na relaks i dni bez samobiczowania. Im będziemy dla siebie bardziej surowi, tym szybciej nam się odechce i postanowienia pójdą w zapomnienie. Dlatego w trakcie odchudzania wielu dietetyków proponuje tzw. cheat meal. Dla balansu i by nie zwariować żyjąc ciągle na wodzie i sałacie.

Liczy się strategia. Najlepiej wytłumaczę to na przykładzie odchudzania. Nie postanawiajmy, że w rok schudniemy 20 kg bez konkretnego planu, bo szybko przegramy tę walkę. Lepiej założyć jak to zrobimy. Czyli umawiamy się do dietetyka, pilnujemy wagi, codziennie pijemy dużo wody, chodzimy na siłownię, robi zdjęcie figury w każdym miesiącu by sprawdzić, jak się zmienia nasz wygląd. Mnie takie zdjęcia i tabelka z wykresem spadku wagi zawsze napędzały do jeszcze częstszych i bardziej wymagających ćwiczeń.

W telefonie ustawiamy przypomnienie o ćwiczeniach. Musimy też założyć plan minimum. Na przykład postanówmy, że w tygodniu mamy zrzucić chociaż pół kilograma. Dobrze gdyby był to kilogram, ale jeżeli nigdy nie byliśmy z dietą za pan brat, może być ciężko. W telefonie zainstalujmy aplikację, która będzie monitorowała tempo spadku wagi.

Nie wszystko na raz. Kiedyś noworoczne postanowienia zapisywałam na kartce w kalendarzu. Punktów było od kilkunastu do kilkudziesięciu. Nie chodziło tylko o diametralne zmiany, ale też pracę nad swoim charakterem. Częstsze układanie w szafie, częstsze spacery, czytanie większej liczby książek w ciągu roku. Mimo że nie były trudne do osiągnięcia, sama liczba już odstraszała. Mając więc kilka postanowień, rozpiszmy plan działania na ich realizację. Niech jedno z nich zostanie wdrożone zimą, inne latem, jeszcze inne realizujmy rano, a kolejne wieczorem. Dajmy sobie czas. Albo odpuśćmy wielkie zmiany, skoro co roku nie udaje nam się dotrzymać obietnic złożonych samym sobie. Lepiej szczerze odpowiedzieć na pytanie, czy damy radę i zacząć działać przy jednym, konkretnym postanowieniu z rozpisanym planem jego realizacji.

Sposoby na dotrzymanie noworocznych postanowień

92h

  • Wyznaczanie realnych i konkretnych celów. Przemyślmy, czy jesteśmy w stanie dotrzymać postanowienia. Jeśli założymy nierealny cel, nie ma szans, by plan się powiódł. Dodatkowo, jeśli postanowienie może niekorzystnie odbić się na naszym zdrowiu, również warto przeanalizować, czy jest sens się za nie zabierać. Być może lepiej wyznaczyć sobie mniej ambitny cel bądź w ogóle odpuścić. Nie wystarczy powiedzieć “schudnę”. Pytanie ile, w jakim czasie i jak się do tego zabiorę.
  • Metoda małych kroków i dobre planowanie. Jeżeli chcemy schudnąć 20 kg w ciągu roku, zaplanujmy raczej, że w ciągu miesiąca schudniemy 2-3 kg. Wtedy postanowienie jest łatwiejsze do osiągnięcia, a cel nie przeraża tak bardzo. W przypadku edukacji też można łatwo stworzyć plan działania. Przypuśćmy, że w 2017 chcemy nauczyć się nowego języka. Załóżmy tygodniowy plan minimum – w ciągu 7 dni nauczymy się 50 rzeczowników, a w ciągu miesiąca poznamy jeden czas. Róbmy testy sprawdzające nasze umiejętności, zapisujmy postępy i umieszczajmy je w widocznym miejscu. To również będzie nas motywować.
  • Wizualizacja celu. Znowu odwołam się do odchudzania. Warto na lodówce, tablicy korkowej, pulpicie, ekranie telefonu, czy innych miejscach, na które często spoglądamy, umieścić zdjęcie celu albo motywujące hasła. Pomyślmy więc, czyja figura najbardziej nam się podoba i katujmy się nią jak najczęściej.
  • Wsparcie najbliższych. Nic chyba nie nie motywuje tak, jak bliscy. Jeżeli partner pilnuje nas w przestrzeganiu diety i nie prosi, by upiec mu blachę ciasta, której my zjeść nie możemy, już jest łatwiej. Widząc nasze postępy i podkreślając, że wyglądamy coraz lepiej, albo fajnie, że z każdym dniem palimy mniej, nasze wyzwanie nabiera większego sensu. Wiemy już, że ktoś na nas liczy i podoba mu się nowa wersja nas samych. Przygotujmy więc rodzinę na naszą zmianę. Poinformujmy partnera, ze oczekujemy jego wsparcia i dopingu. Bo sam może się nie domyślić, że jest nam to potrzebne.
  • Praca w tandemie. Zobowiązanie wobec innych sprawia, że bardziej się pilnujemy i wzajemnie nakręcamy. Znajdźmy więc partnera do ćwiczeń, rzucania papierosów czy nauki. Jeżeli mamy nie palić, jedna osoba pilnuje drugiej. W przypadku chudnięcia porównujemy swoje wyniki, chodzimy razem na siłownię.
  • Nagroda za postępy. Niektórych właśnie to motywuje do działania. Jeżeli po miesiącu będziemy o krok bliżej do sukcesu, wymyślmy sobie małą nagrodę. Nowy ciuch, książka, kino – wybierzmy to, co naprawdę sprawi nam przyjemność i o co będziemy chcieli zawalczyć 🙂
  • Nie zniechęcajmy się w chwilach słabości. One nadejdą na pewno. Jednego dnia zjemy więcej, nie przeczytamy tyle ile zaplanowaliśmy, nie będziemy ćwiczyć, bo w pracy mieliśmy naprawdę ciężki dzień. Raz na jakiś czas możemy sobie odpuścić i nie ma w tym nic złego. Grunt, by te sytuacje nie powtarzały się zbyt często. Pamiętajmy ile do tej pory udało nam się osiągnąć, ochłońmy i ze spokojną głową wróćmy do treningów.

 

Wszystko fajnie, tylko dlaczego do rozpoczęcia pracy nad sobą czekamy do Nowego Roku? Chyba lepiej zerwać ze złudnym przekonaniem, że jakaś magiczna data nam coś ułatwi, a zacząć już teraz. Nie starajmy się też działać wbrew sobie i nie bądźmy zbyt surowi. Niedotrzymane postanowienie może skutecznie zniszczyć nastrój. Co innego, jeśli uda nam się zrealizować plan minimum, czyli z 20 zaplanowanych kilogramów, zrzuciliśmy choćby 5. To już jest coś. Udowodniliśmy sobie, że potrafimy i daliśmy podwaliny do dalszej pracy. Jeśli częściej chodzimy na siłownię, częściej sięgamy po książkę bądź wykonujemy inne punkty dotyczące noworocznego postanowienia, to już jest sukces! Nie katujmy się. Realizacja noworocznych postanowień ma być przyjemnością okraszoną nieco wysiłkiem, a nie przykrym obowiązkiem. Z takim nastawieniem na pewno uda nam się chociaż trochę ulepszyć życie 🙂

Nie czekajmy na jakieś magiczne daty. Nie zmieniajmy życia od poniedziałku, od pierwszego dnia miesiąca czy jeszcze innej daty, która skutecznie odkłada w czasie rozpoczęcie wprowadzania zmian. Zacznijmy tu i teraz! Dojrzale i z dobrym przygotowaniem.

Też mam kilka postanowień. Złożyłam je bardziej z myślą o córce i mężu. To oni są moimi motywatorami. Chcę, by byli ze mnie dumni.

Jak to jest u Was z tymi postanowieniami? Co roku podejmujecie walkę, czy już odpuściliście?

Close