Mój sposób na piękną cerę jesienią

Jesień to czas regeneracji cery po lecie i przygotowania jej do zimy. Jak to zrobić z głową, by skóra odwdzięczyła się zdrowym blaskiem? Oto mój sposób!


Wiem, że nic Wam się nie chce. Mnie też nie. Pogoda dobija, dni za krótkie, kawa za słaba, sąsiedzi za głośni. Chrzanić to wszystko, sprzedać i uciec na Seszele! Tia … marzenie ściętej głowy. Skoro ucieczka na wyspy nie wchodzi w grę, trzeba jakoś inaczej poprawić sobie humor. Większość nas, próżnych kobiet, idzie do fryzjera albo na zakupy. Ale takie przyjemności dają tylko chwilową uciechę. Co Wy na to, by przez te wszystkie brzydkie, ponure miesiące, wyglądać świeżo i promiennie? Myślicie, że nie da rady? Taki stan może zagwarantować odpowiednia pielęgnacja cery, dobrana do pory roku. Czas więc pokazać, jak zajmuję się nią jesienią.

 

Dbanie o cerę jesienią zdecydowanie różni się od tego, co robię z nią latem. Można to porównać do diety organizmu. W ciepłe i słoneczne dni raczymy się lekkimi potrawami, podczas gdy jesienią i zimą organizm potrzebuje czegoś, co go rozgrzeje i doda energii. Tak samo jest z cerą.  Jesień to czas regeneracji cery po lecie, zahartowania jej na zimę i przygotowania dobrego gruntu na wiosnę.

Stan cery jesienią

Wszystko oczywiście zależy od typu cery. Jednak większość z nas łączą te same problemy o tej porze roku. Jesienią walczymy więc z:

  • plamami posłonecznymi
  • nadmiernym łuszczeniem spowodowanym wiatrem i rozpoczynającym się sezonem grzewczym
  • niedostatecznym nawilżeniem
  • szarym odcieniem cery
  • większą widocznością zmarszczek mimicznych

W związku z tym, cera jesienią powinna zostać dokładnie oczyszczona, nawilżona i odżywiona.

Jeżeli dobierzemy odpowiednią pielęgnacje do oczekiwań cery, ta lepiej zniesie zimę i przygotuje się na wiosnę. Najważniejsze, by być systematycznym.

 

Mój sekret jesiennej pielęgnacji cery

Przed rozpoczęciem jakiejkolwiek ingerencji w stan skóry, dokładnie ją oglądam. Sprawdzam, czy pojawiły się nowe zmarszczki, mam przebarwienia, czy skóra bardziej się łuszczy a może przetłuszcza? Takie oględziny pozwalają dobrać odpowiednią pielęgnację. Jeśli same nie jesteście w stanie oszacować, czego brakuje cerze, udajcie się do gabinetu kosmetycznego. Tam wykwalifikowany personel nie tylko oceni stan skóry, ale także podpowie jak powinna wyglądać jej pielęgnacja jesienią.

Czas ciąży wywołał na mojej cerze niemałą rewolucję. Zawsze była mieszana w kierunku suchej z tendencją do zaczerwienień i dużym poziomem wrażliwości. Za to 40 tygodni odmiennego stanu zupełnie odwróciło jej wygląd. Była promienna, jędrna, bez problemów z nawilżeniem. Ale że nie ma ideałów. Borykałam się z łojotokiem i wypryskami, o czym pisałam TUTAJ. Ehhh, co te hormony robią z człowiekiem?

Teraz wszystko wróciło do normy sprzed ciąży. W związku z tym, twarz ma nieco przebarwień, rozszerzonych naczynek. Znowu borykam się z łuszczeniem i niedostatecznym nawilżeniem.

Jesienią stawiam zawsze na kosmetyki i zabiegi z witaminą C. Substancja ta jest jak “super food” dla skóry. Dzięki swoim dobroczynnym właściwościom, potrafi rozwiązać wiele problemów skórnych. To między innymi dlatego, że kwas askorbinowy jest silnym antyoksydantem. Przeciwdziała starzeniu się skóry i zwalcza wolne rodniki. Stymuluje syntezę kolagenu, co również wzmacnia efekt odmłodzenia cery. Co ważne jesienią, rozjaśnia przebarwienia i niweluje szary odcień cery. Witamina C dzięki temu, że potrafi złuszczać martwy naskórek, wspomaga regenerację skóry. Jeżeli więc jesteście ofiarami poparzeń słonecznych, składnik ten powinien znaleźć się w Waszych kosmetykach. Już wielokrotnie sprawdzałam to na sobie. Działa!

W tamtym sezonie poddałam się “kuracji” kwasem askorbinowym. Działa nieinwazyjnie i nadaje się do skóry wrażliwych. 3 zabiegi i cera miała wyrównany koloryt, stała się bardziej jędrna i jakby zdrowsza. Jeśli zastanawiacie się nad jakąś jesienną kuracją dla cery w gabinecie kosmetycznym, szczerze polecam kwas askorbinowy!

Reasumując, moją receptą na piękną cerę jesienią jest witamina C i rozświetlenie skóry. Jak więc robię to w domowym zaciszu?

 

Moje jesienne rytuały w pielęgnacji cery

Zacznijmy od podstaw. Aby pielęgnacja miała ręce i nogi musimy dokładnie oczyścić skórę. Gdy będzie pozbawiona martwego naskórka, składniki aktywne łatwiej przedostaną się przez warstwę “wierzchnią” i dotrą do skóry właściwej. Tu stawiam na peeling. Potem idzie serum, krem na noc lub maska. Ale po kolei. Aby wszystko było jak najbardziej czytelne i zrozumiałe, codzienny rytuał jesiennej pielęgnacji cery przedstawiłam w kilku punktach:

jakie-kosmetyki-jesienia

1.Stosuję tylko peelingi enzymatyczne, by nie podrażnić wrażliwej cery. Raz na jakiś czas sięgam po drobnoziarnisty, dla dokładniejszego oczyszczenia. Wypada mniej więcej co 3-4 tygodnie, podczas gdy eksfoliację enzymatyczną wykonuję raz w tygodniu.

2. Po peelingu przychodzi czas na tonizowanie, dla wyrównania ph skóry. Sięgam więc po płyn micelarny – ma bardziej uniwersalne działanie.

3. 1-2 razy w  tygodniu (wieczorem!) na oczyszczoną skórę nakładam maseczkę regenerującą, poprawiającą kolor skóry.

4. Na noc, na oczyszczoną skórę nakładam serum. To najważniejszy element jesiennej kuracji. Jest kosmetykiem skoncentrowanym, co oznacza że zawiera wyższe stężenie składników aktywnych. Można je nakładać samodzielnie lub pod krem na noc. Dużo zależy od cery, a dokładniej tego, czy jest sucha i potrzebuje dodatkowego nawilżenia.  Serum ma lekką formułę, przez co może przesuszyć skórę, a krem będzie tworzył zabezpieczenie przed taką sytuacją. Jeśli nie wiecie, czy warto na serum nakładać krem, przez pierwsze dni kuracji w trakcie pielęgnacji nocnej stosujcie tylko serum i obserwujcie cerę. Jeśli zauważycie, że jest ściągnięta, do nocnej pielęgnacji trzeba dodać krem.

5. Rano na twarz oczyszczoną tonikiem bądź płynem micelarnym nakładam krem rozświetlający.

6. Pod oczy przez cały rok stosuję krem rozświetlający i rozjaśniający cienie pod oczami.

7. Na tak przygotowaną skórę mogę nakładać dzienny makijaż. Jest szybki i minimalistyczny. Główną rolę gra tu rozświetlona cera bez tony pudrów. Dlatego stawiam na kremy BB. Moje ulubione to te od Skin 79. Teraz używam wersji “orange”. Dedykowana jest cerom poszarzałym, zmęczonym i z przebarwieniami. Zawiera kompleks multiwitaminowy, który dodatkowo odżywia cerę. Do tego korektor pod oczy, rozświetlacz, tusz do rzęs i można iść w miasto 😉

Dlaczego rozświetlanie cery jest tak ważne?

Gra światła sprawia, że twarz wydaje się mniej płaska. Ale nie tylko. Rozświetlona cera odejmuje lat i zmniejsza widoczność przebarwień, dzięki czemu wyglądamy na wypoczęte, a makijaż prezentuje się bardzo naturalnie. Dlatego jesienią warto sięgać po kosmetyki rozświetlające: typowe tzw. highlitery, korektory i podkłady o satynowym wykończeniu odbijającym światło. Rozświetlenie powinno obejmować skórę pod oczami, obszar bezpośrednio pod łukiem brwiowym, kąciki oczu, łuk kupidyna, szczyt kości policzkowych, środek czoła, środkową część nosa (rysujemy rozświetlaczem pasek na “osi” nosa)

makijaz-rozsiwetlajacy-jakie-kosmetyki

Lista kosmetyków, po które sięgam jesienią:

Pielęgnacja:

  • Organique, peeling enzymatyczny z ziołami
  •  Mincer Pharma, peeling drobnoziarnisty – “nawilżająca mikrodermabrazja”
  • Mincer Pharma, Vita C Infusion, olejkowe serum
  • Dermedic Hydrain 3, płyn micelarny skóra sucha
  • Vichy Liftactiv anti-wrinkle & firming care – przeciwzmarszczkowy krem pod oczy
  • Soraya, krem nawilżający z efektem rozświetlenia (nie do kupienia – jeden z efektów współpracy z marką Soraya)
  • Tołpa specjalist, krem – maska do twarzy “odnowiona skóra”

Makijaż:

  • Skin 79, krem BB “orange”
  • Max Factor, korektor Mastertouch, nr 303 Ivory
  • Marc Jacobs, Pogrubiający tusz do rzęs – klik
  • Revlon Photoready, Highliting Stick – rozświetlacz w sztyfcie
  • Pierre Rene, Eyeliner Hi-tech

Oto cały sekret! Witamina C, serum na noc i dawka rozświetlającego makijażu. Prościej już się nie da. Dzięki temu dobrze czuję się we własnej skórze i mimo nadprogramowych kilogramów, które zostały mi jeszcze po porodzie, jesienna chandra mi nie straszna 🙂

A jak wygląda Wasza pielęgnacja cery jesienią? Macie jakieś swoje małe sekrety?