Minimalizm kosmetyczny – na czym polega?

Minimalizm kosmetyczny porządkuje przestrzeń i wpływa pozytywnie na skórę. Jakie są jego założenia, dlaczego warto kupować mniej i na jakie kosmetyki się zdecydować? Oto moje podejście do minimalizmu w pielęgnacji skóry.Minimalizm kosmetyczny – na czym polega?


Jeszcze przed przeprowadzką zdałam sobie sprawę z tego, że gromadzę zbyt dużo rzeczy. Gdy zaczęłam pakowanie, tym bardziej utwierdziłam się w tym przekonaniu, bo pełnych kartonów przybywało, a rzeczy w szafach nie ubywało. Nie wiem, jak w dwóch pokojach upchnęłam tyle gratów.

Największy problem miałam z kosmetykami. O ile nienoszone ubrania zawsze mogą zyskać drugi dom, to niestety ale w sprawie chemii musimy jeszcze pamiętać o dacie przydatności. Część kosmetyków podarowałam rodzinie i przyjaciołom, inne niestety musiałam wyrzucić. Największy ból był gdy w koszu lądowały kosmetyki, których nawet nie zdążyłam otworzyć przed upływem
daty ważności.

Wtedy powiedziałam “dosyć”. Dosyć impulsywnego kupowania kosmetyków, dosyć gromadzenia “na potem”, nabywania nowości i korzystania z wszelkich promocji. Zdałam sobie sprawę, że konsumpcjonizm zaczął mnie ograniczać. Także pod względem kreatywności. Bo nie sztuka stworzyć fajną stylizację z nowych ciuchów, urządzić dom nowymi meblami czy zrobić świetny makijaż za pomocą nowych cieni. Chęć posiadania i nabywania stała się zgubna. Nie tylko dla portfela, ale także dla przestrzeni. Odpowiedzią na potrzebę nabywania, którą rozbudzają w nas przede wszystkim reklamy, jest minimalizm. Sprowadza się do uporządkowanego i oszczędnego dysponowania dobrami materialnymi. Dzięki temu panujemy nad przestrzenią, nie tworzymy bałaganu, wpływamy pozytywnie na środowisko, a nawet zaczynamy oszczędzać. Same plusy!

Na czym polega minimalizm w pielęgnacji?

Główna zasada minimalizmu jaką zaczęłam już jakiś czas temu wcielać w życie (nawet nie myśląc, że to minimalizm) to LESS IS MORE. Mniej, znaczy lepiej, funkcjonalniej i de facto więcej.
Dotyczy to zarówno rozmiarów garderoby, tworzonych stylizacji, tworzenia stron internetowych, grafik, wykonywanych makijaży, kupowanych ubrań i kosmetyków. Mając mniej do ogarnięcia,
łatwiej panujemy nad przestrzenią. Ale nie tylko. Łatwiej też zapamiętać, czy mamy już płyn micelarny, ile kremów do twarzy posiadamy i czy następny jest nam faktycznie potrzebny. Ważna
jest też silna wola. Osobom, które lubią kupować, trudno będzie się odzwyczaić od tego nawyku, ale nie jest to niemożliwe.

Inną przesłanką minimalizmu jest również życie w zgodzie z naturą i oszczędność. Im mniej kosmetyków mamy, tym mniej śmieci produkujemy. Stosując sprytne, kosmetyczne rozwiązania, wydajemy mniej pieniędzy. Musimy także obserwować potrzeby skóry i postępować rozsądnie. Minimalizm za wszelką cenę, nie przyniesie niczego dobrego. Zimą cera ma inne potrzeby niż latem. Oznacza to, że kupując kosmetyk, warto pomyśleć, czy zużyjemy go do następnej pory roku, gdy cera będzie bardziej przesuszona lub przebarwiona po lecie. Dlatego wolę kupować kosmetyki w mniejszych opakowaniach (chociaż mogą się wydawać mniej ekonomiczne), z krótszą datą przydatności. Wtedy panuję nad zawartością kosmetyczki i łatwiej mi zapamiętać, kiedy otworzyłam krem bądź balsam.

Jak wprowadzić minimalizm kosmetyczny w pielęgnacji?

Zrób porządek w kosmetykach. Wyrzuć te, które już się przeterminowały (zawsze w zakamarkach łazienki uchowa się coś starego), a te, których na pewno nie zdążysz zużyć przed przeterminowaniem – oddaj albo sprzedaj.

Zrób listę kosmetyków pielęgnacyjnych, których absolutnie musisz używać (każda z nas ma inne potrzeby) i sprawdź, czy masz je w swoich zasobach.

Stosuj sprytne rozwiązania. Sprawdź, czy kosmetyki których używasz, mogą występować w wersji 2w1. Znajdź też te działające wielowymiarowo i długofalowo. W moim przypadku są to na przykład masła do ciała. Nawilżają przez dłuższy czas niż balsamy, więc wystarczy mi aplikacja raz dziennie.

Kupuj kosmetyki w mniejszych opakowaniach. Wiele razy łapałam się na tym, że po miesiącu stosowania kremu sięgałam po następny, bo nie mogłam się go doczekać. Niestety nie zawsze zdążyłam zużyć oba przed zakończeniem daty przydatności. Gdyby miały mniejsze opakowania, z pewnością wyrobiłabym się w terminie. A tak jeden z nich wylądował w koszu.

Kosmetyki do pielęgnacji twarzy, których potrzebuję na co dzień

Oto lista produktów, bez których nie obejdę się każdego dnia:

• żel do mycia twarzy

• tonik

• płyn do demakijażu

• krem na dzień

• krem na noc

• serum – sezonowo

• krem pod oczy

• maska do twarzy

• peeling enzymatyczny

9 produktów to całkiem sporo. O ile peeling enzymatyczny czy maska nie są potrzebne każdego dnia, to reszta jak najbardziej. Załóżmy więc, że w większości stosuję 7 produktów. Wydaje się że to już całkiem ok, ale tę liczbę i tak mogę jeszcze ograniczyć.

Jak zmniejszyć liczbę używanych kosmetyków?

Po pierwsze tonik, płyn do demakijażu i żel do mycia twarzy. Funkcje tych kosmetyków spokojnie zastąpi jeden produkt – płyn micelarny. Ważne, by poza oczyszczaniem, również nawilżał, uspokajał i odżywiał skórę. Maskę do twarzy również możemy zastąpić kosmetykiem 2 w 1. Ważne by był bogaty w składniki aktywne i odżywcze. A że skóra najlepiej regeneruje się w nocy, właśnie krem na noc z funkcją maski zastąpi oba kosmetyki. W ten sposób z 9 kosmetyków zeszliśmy do 6-ciu. To już naprawdę dobry wynik. Odejmując kosmetyki sezonowe jak serum, oraz peeling, który stosujemy raz na tydzień bądź dwa, schodzimy do 4 produktów: kremów na dzień i na noc, płynu micelarnego i kremu pod oczy.

tołpa – marka odpowiadająca kosmetycznemu minimalizmowi

jak-zmniejszyc-liczbe-kosmetykow

Długo szukałam kosmetyków odpowiadających ideom, które staram się wcielić w życie. Jedną z takich marek jest polska firma tołpa. Minimalizm jest jej dekalogiem. Wyznaje go tworząc każdy
produkt. Jak odnaleźć minimalizm w produktach tołpa?

Przede wszystkim tołpa zachęca do testowania przed zakupem. Dla wielu firm to bardzo ryzykowne podejście, ale tołpa nie boi się, że jakiś produkt może się nam nie spodobać. Wręcz przeciwnie! Wie, ze każda cera jest inna, więc warto przed wydaniem pieniędzy wybrać to, co faktycznie odpowiada naszym potrzebom. Za zakup 5 próbek wraz z przesyłką zapłacimy tylko 5,05 zł.

To prowadzi do realizacji kolejnego założenia – kosmetyki nie marnują się. Kupując produkty na miarę wiemy, że zużyjemy do końca. tołpa wierzy również, że na zadowolenie z siebie wpływa wygląd zewnętrzny. Dlatego warto dbać o kondycję skóry, ciała, włosów. Marka odpowiada również idei smart shoppingu, którą kieruję się od lat i nie raz pisałam o tym na blogu – tym bardziej zyskała więc w moich oczach. Jeśli natomiast nie wiemy co wybrać, pomoże nam pomocnik marki tołpa. Znajdziemy go tutaj

Oto mój wynik:

pomocnik-tolpa

Możemy także skorzystać z e-dermokonsultacji, jeśli w głowie pojawiło się więcej pytań. KLIK

Mój kosmetyczny minimalizm i tołpa

kosmetyczny-minimalizm-w-pielegnacji

Przygodę z minimalizmem w pielęgnacji zaczęłam od wyboru linii kosmetyków marki tołpa. Postawiłam na serię specialist. Wyróżnia ją krótki skład, dający naszej skórze tylko to, co najlepsze. Bez zbędnego obciążania cery składnikami, które tylko na pozór polepszają jej stan bądź mają pobudzać nasze zmysły kolorem lub zapachem.

Zaczęłam od płynu micelarnego. Specyfiką takiego kosmetyku jest właśnie wielozadaniowość. Wszystko dzięki jego składowi i funkcji. Micele zawarte w produkcie, w magiczny sposób przyciągają cząsteczki tłuszczu, sebum, kurzu i makijażu. Dzięki temu płyn micelarny z powodzeniem zastępuje tonik, mleczko do demakijażu czy żel do mycia twarzy. Jest idealny dla cery wrażliwej, bez problemu usuwa tusz do rzęs i łagodzi podrażnienia.

Postawiłam też na dwa kosmetyki z linii “odnowiona skóra”, bo mimo przejściowych problemów hormonalnych i sporadycznego wysypu, mam wciąż wrażliwą cerę, która lubi się czerwienić i pokazywać rozszerzone naczynka. Zresztą naczynka i trądzik często występują w parze, czego od czasu zajścia w ciążę, jestem świetnym przykładem.

Krem na noc “odnowiona skóra” tołpa to w rzeczywistości krem-maska do twarzy. Dwa kosmetyki zamknięte w jednym to przykład minimalizmu w czystej postaci. Zawiera kwas fitowy, który rozjaśnia przebarwienia, odnawia naskórek i wygładza. Rozwiązanie idealne dla cery, która ma już pierwsze zmarszczki i boryka się z nierównym kolorytem. Po jego użyciu budzę się z wygładzoną, nawilżoną skórą bez podrażnień.

Na dzień wybrałam krem z tej samej linii, również zawierający kwas fitowy. Jest niesamowicie lekki, a dzięki temu wchłania się błyskawicznie. Dobrze współpracuje z podkładem. Ale najważniejsze jest jego działanie, które widać bardzo szybko. Rozjaśnia przebarwienia i rozświetla poszarzałą, zmęczoną cerę. Odnoszę również wrażenie, ze odbudowuje naskórek, bo cera zrobiła się jakby bardziej odporna na uszkodzenia i podrażnienia.

Zaopatrzyłam się także w krem z pogranicza pielęgnacji i makijażu, który dzięki wielozadaniowości, również zastępuje kilka produktów. Chodzi o krem CC do twarzy dedykowany skórze naczynkowej. Nie podrażnia wrażliwej cery, więc na pewno nie nasili zaczerwienień. Świetnie się wchłania i od razu wyrównuje koloryt. Z powodzeniem może pełnić funkcję lekkiego podkładu i korektora, bo dodatkowo maskuje przebarwienia i rozświetla cerę. Stosuję go w ciągu dnia, gdy nie chcę katować skóry ciężkimi kosmetykami do makijażu, a jedynie poprawić wygląd cery, by nie straszyć na ulicach.

Dzięki minimalizmowi kosmetycznemu czuję, ze panuję nad pielęgnacją cery, portfelem i przestrzenią. W pielęgnacji już go wdrożyłam, teraz czas na kolorówkę. To dopiero będzie wyzwanie.

 

Jestem ciekawa jaki Wy macie stosunek do minimalizmu w kosmetykach. Potraficie ograniczyć się do kilku produktów?

Close