Zrób sobie audyt SEO bloga

Audyt SEO powinien raz na jakiś czas robić każdy autor, który szanuje swoich czytelników i dba o poziom bloga. Jak go wykonać i co jest w nim najważniejsze?


Zastanawiasz się, dlaczego liczba odsłon i unikalnych użytkowników bloga spada? A może mimo ciekawych treści stoi w miejscu, a  Ty chociaż spędzasz wiele godzin na blogowaniu czujesz, że nie rozwijasz się? A może masz problem z zatrzymaniem czytelników na dłużej? Każdy początkujący jak i zaprawiony w boju bloger, raz na jakiś czas spotyka się ze ścianą.

Problemem może okazać się zmienność trendów dotyczących grafiki czy na przykład zmiana modelu zachowań czytelnika. Tym tekstem chcę Ci pokazać, że każdy problem da się rozwiązać, czasem tylko trzeba wystawić sobie surową ocenę, albo przeanalizować czynniki zewnętrzne, na które nie mamy wpływu.

Jednym z najważniejszych technicznych czynników, prowadzących do tego, by mieć jak najwięcej czytelników, jest optymalizacja bloga pod względem SEO. O ile na styl pisania ma wpływ tylko autor i wyłącznie od niego zależy, czy tekst będzie się podobał lub nie, o tyle to, jak wpis będzie widziany w wyszukiwarkach i jak dużą publikę zbierze, nie zawsze leży w jego gestii. Dlatego tak ważne jest, by zrobić sobie mały rachunek sumienia i sprawdzić, czy na pewno dobrze “postawiliśmy” stronę. Pisałam już o tym, jak tworzyć wpisy na bloga pod SEO.  Sprawdźcie, czy w tym temacie wszystko jest dla Was jasne, następnie zróbcie samodzielny audyt SEO bloga.

Po co robić audyt SEO bloga?

Audyt SEO bloga pomaga odpowiedzieć nam na pytania:

  • dlaczego mamy tak duży wskaźnik odrzuceń
  • dlaczego spadają statystyki
  • jakie są mocne i słabe punkty strony
  • dlaczego strona jest nisko w wynikach wyszukiwania, mimo, że ją wypozycjonowaliśmy

Co pokazuje audyt SEO?

Wynik audytu SEO jest bardzo rozbudowany, a informacje w nim zawarte w zasadzie zależą od firmy bądź programu, go wykonujących. Nie mniej, posiada kilka nierozerwalnych składników, które zawsze wystąpią w wyniku. Są to:

  • szybkość ładowania strony
  • liczba zaindeksowanych podstron
  • liczba błędów i miejsca błędów
  • czy strona posiada tytuł widoczny w wynikach Google i jaką ma długość
  • czy artykuły posiadają tytuły i czy zostały opisane
  • czy strona posiada słowa kluczowe i jak zostały dobrane (najważniejsze na stronie głównej, a bardziej szczegółowe, opisowe, na podstronach)
  • czy posiada opis strony (widoczny w wynikach wyszukiwania, pod tytułem)
  • czy strona posiada unikalne treści

Wszystko sprowadza się do tego, że jeśli strona jest źle zoptymalizowana, będziemy mieć mało wyników organicznych z wyszukiwarek. Nasze statystyki mogą stać w miejscu, a nawet spadać (jeśli ukażą ją algorytmy Google), przez co w dalszej konsekwencji, możemy nie zarabiać na blogu.

Darmowy audyt SEO

W sieci znajdziemy masę stron, pozwalających na zrobienie darmowego audytu SEO.  Są tak proste, że poradzi sobie z nimi nawet internetowy inwalida. Wystarczy wpisać w odpowiednie miejsce URL strony, kliknąć ENTER i poczekać, aż system przemieli wszystkie dane. Bardziej skomplikowane może okazać się to, co “wypluje”. Jednak większość wyników jest zazwyczaj dokładnie opisana, więc nie powinniśmy mieć problemów z ich interpretacją. Wiele z nich wymaga grzebania w kodzie, więc jeśli się na tym nie znamy, warto znaleźć kogoś, kto nam w tym pomoże. Część portali wykonujących darmowy audyt SEO, proponuje również usługi naprawiania błędów.

Poniżej proponuję kilka stron audytujących, z których sama korzystam. Wszystkie, poza SEO SITE CHECK UP, pokazują wyniki w języku polskim.

Moje ulubione audyty SEO:

PLUSSEO.PL  bardzo dokładnie opisuje każdy element audytu. Poza suchymi danymi, dowiadujemy się, jak zinterpretować wynik bądź go poprawić.

KonsultantSEO.pl daje możliwość nie tylko ściągnięcia raportu, ale też naprawy błędów. Oczywiście, za opłatą.

Jak audyt wygląda w rzeczywistości? Zazwyczaj w tabelce oraz wykresach kołowych wyświetla się wynik audytu. Na czerwono zostają zaznaczone obszary do poprawy. Część stron opisuje także, na czym polega naprawa, ale tej już za nas nie wykona. Chyba, że zapłacimy.

Dla przykładu pokażę Wam fragmenty audytu strony, która zawiera błędy. Nie ma co się uczyć na tych, które mają wszystko poprawnie.

bledy-audyt-seoCo to oznacza? Że na stronie głównej brakuje wytłuszczonych tekstów, a 2 z 59 wyświetlanych zdjęć nie posiada “altu” czyli tzw. tekstu alternatywnego, który dodajemy przy opisie zdjęcia we właściwościach.

seo-bledy-w-naglowkach

Na co warto zwrócić uwagę i co sami możemy poprawić, to na pewno nagłówki. H1 i H2 są najbardziej istotne w pozycjonowaniu strony.

H1 – Nagłówek tekstowy, określający najważniejsze treści na stronie. Najczęściej jest to tytuł wpisu bądź tytuł strony. Wszystko zależy od tego, jak blog został zbudowany.

H2 – Nagłówek drugiego poziomu. Na stronie głównej w moim przypadku, są to tytułu postów. Na stronie z konkretnym postem, będzie to już śródtytuł.

Na przykład nagłówki H2, które powtarzają się na stronie głównej, są wynikiem takiej, a nie innej budowy szablonu. Jeżeli na przykład Wasza strona zbyt długo się ładuje i system uznał to jako błąd, może on być wynikiem ciężkiego szablonu bądź ciężkich zdjęć umieszczanych na blogu.

Poniżej przedstawiam fragment mojego audytu SEO. Wynik nie jest zły, ale warto co nieco poprawić. Pamiętajmy też, że audyty robią maszyny, które wiele celowo wykonanych przez nas zabiegów, oznaczą jako błędy. Na różnych stronach wyniki mojego audytu dosyć mocno się wahały. I tak rozpiętość wynosiła od 80 do 50 %.  Skąd taka rozbieżność? Każde narzędzie może brać inne współczynniki pod uwagę i nie każdy element lub jego brak, uważać za błąd.

U mnie na przykład wykazało, że strona nie jest ideksowana przez Google i być może mam jakąś blokadę. Nic bardziej mylnego. Google Search Console wykazał, że mam 1 648 zaindeksowanych URLi.

audyt-seo-bloga-wynik

Do audytu SEO można dorzucić analizę wyników z Google Analytics. O tym, co przydaje się blogerowi w GA, pisałam TUTAJ.  Natomiast TU znajdziecie podstawy Google Analytics.

Warto jednocześnie zrobić audyt na kilku stronach i porównać wyniki. Czasem jedna pokaże więcej niż druga, bądź dokładniej wyjaśni błędy, które wyszły podczas sprawdzania. Może na przykład pokazać wynik Moz Rank, podczas gdy inny audyt wskaże, iż nie mógł pobrać takich danych. Warto przeprowadzić taki audyt chociażby po to, by odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego strona jest tak nisko w wynikach Google.


Mozcast, czyli pogoda w sieci

mozcast-logo-pogoda-w-sieci

Analizując miesięczne statystyki bloga, pewnie nie raz zauważyliście niepokojący pick w dół, bądź uskrzydlający w górę. O ile ten drugi może być spowodowany poleceniem Waszej strony, cytowaniem bądź po prostu świetnym i poruszającym materiałem, to spadająca statystka jednego, konkretnego dnia, nie zawsze ma podłoże w Waszym działaniu. Istnieje coś takiego, jak “pogoda w sieci”. Najkrócej rzecz ujmując, chodzi o to, że są dni dobre i złe dla internetu. Wtedy spadają nie tylko Wasze, ale także statystyki innych autorów.

Mozcast to narzędzie, które pokazuje zmiany pozycji w wyszukiwarkach, które są spowodowane aktualizacjami algorytmów Google. Codziennie skanuje 10 najczęściej wpisywanych słów kluczowych oraz portali internetowych i porównuje je z wynikiem z dnia poprzedniego.

mozcast-narzedzie

Przy najwyższym słupku widzimy, że około 10 czerwca, w sieci zawrzało. Wtedy część stron mogła odczuć duży, niepokojący spadek.

“Gorące dni” oznaczają więcej zmian w rankingu w ciągu ostatnich 24 godzin. Czyli, jeśli jeden dzień był burzliwy, a następnego zobaczyliśmy “pick” na blogu, oznacza to, że algorytm Google zrobił zamieszanie w sieci. Mogło to przełożyć się na przykład w wyniki pozycji naszej strony w Google. Mozcast przydaje się w szczególności, jeśli nie robiliśmy nic znaczącego na blogu (tzn. nie było zmiany szaty graficznej, czy zmian w kodzie), a nagle zauważyliśmy spadek w statystykach czy wynikach wyszukiwań. Dni pochmurne, oznaczają stabilizację i brak większych zmian.


Hotjar czyli totalna inwigilacja

hotjar-logoHot Jar to jedno z najciekawszych narzędzi pomocnych przy samodzielnym audycie bloga. Przede wszystkim pomaga autorowi zrozumieć potrzeby czytelników. Dzięki niemu sprawdzimy, gdzie najczęściej na stronie klikają użytkownicy, co wpisują w wewnętrzną wyszukiwarkę bloga, albo które części strony całkowicie ignorują.

Dzięki mapom ciepła widzimy, które obszary są ignorowane przez czytelnika, więc z których być może lepiej zrezygnować, by strona była bardziej czytelna, albo zastąpić je innymi. Może się również zdarzyć, że odkryjemy przez to oczekiwania użytkowników i polepszymy nasze blogi.

Narzędzie do tego stopnia potrafi inwigilować użytkownika, że wskazuje listę IP, które danego dnia odwiedziły blog i jakby “nagrywa” ich aktywność. Następnie autor strony widzi, ile dane IP spędziło czasu na blogu i jakie ruchy wykonywało. Od kliknięć myszką, przez scrollowanie strony, po przechodzenie na kolejne podstrony.

Po co nam to? Może na przykład okazać, się, że zaznaczone przez nas linki do landing page’y zostały zignorowane przez użytkownika. Wniosek – był mało zachęcające bądź niewidoczne. Być może również internauta nie zareagował na przycisk call to action, na którym nam bardzo zależało, dlatego warto go zmienić, lub przenieść w inne miejsce, by był bardziej widoczny.

Hotjar posiada wtyczkę do WordPressa, więc spokojnie będzie działał na blogu. Wystarczy wygenerowany kod wkleić w odpowiednie miejsce w kodzie strony.

Hotjar to przede wszystkim świetne narzędzie do badania User Experience. Znając UX możemy polepszyć layout i funkcjonalność bloga, co przełoży się na pewno na częstsze odwiedzanie strony.

Koniecznie wypróbujcie to narzędzie, bo sporo ułatwia w zrozumieniu zachowaniu użytkowników. Pomoże w razie czego zmienić układ bloga w bardziej przejrzysty.


Dajcie koniecznie znać, czy wpis był pomocny i z jakich narzędzi do optymalizacji strony Wy korzystacie. Z chęcią wymienię się doświadczeniami i poznam coś nowego.