11 rzeczy, które zaskoczyły mnie na Malcie

Jacy są Maltańczycy? Czy na Malcie jest drogo i gdzie zrobić siku? Oto rzeczy, które zaskoczyły mnie na tej wyspie.


Przed każdym wyjazdem staram się zasięgnąć wiedzy o kraju, do którego się wybieram. Nie tylko by nic mnie nie zaskoczyło, ale także bym nie poruszała się jak dziecko we mgle, nie rozumiejąc niektórych zachowań czy zwyczajów.

Lecąc na Maltę, wiedziałam to i owo o historii wyspy, kulturze i gastronomii. Jednak żaden przewodnik książkowy z suchymi faktami nie przekazał mi tego, co dało mi obcowanie z Maltańczykami. Fora i strony internetowe poświęcone Malcie też nieco pomogły, a sporo spraw po zderzeniu z rzeczywistością miało się nijak do informacji podanych w sieci. Czego więc nie znalazłam w żadnym przewodniku?

malta-valeeta-morze-widok

Co zaskoczyło mnie na Malcie?

  1. Życzliwość Maltańczyków. Wprost niesamowite. Ich pozytywne nastawienie nie sprowadzało się wyłącznie do wymiany uprzejmości czy ciepłego uśmiechu sprzedawcy w spożywczym. Sami ruszają z pomocą, nawet jeżeli nikt ich o to nie prosi. Staliśmy na przystanku, czekając na autobus, który zawiezie nas do bardzo starej i zabytkowej miejscowości Mdina. Na przystanku podszedł do nas człowiek i zapytał gdzie jedziemy i czy wiemy jak dojechać. Zaczął polecać inne miejsca w okolicy, warte odwiedzenia. W Polsce obcokrajowca prędzej przywitała życzliwa “armia ortalionów”, niż ktoś sam z siebie by podszedł do turysty i zapytał czy w czymś pomóc.  Kolejna sytuacja. Zmierzaliśmy do Hypogeum. Po drodze zaczepił nas starszy Pan i celnie zgadł, gdzie się udajemy. Powiedział, że tam trudno trafić i z chęcią nas zaprowadzi. W pierwszej chwili myśleliśmy, że będzie chciał za pomoc pieniądze, a on tak po prostu chciał pomóc. I oczywiście po drodze polecał nam inne miejsca, które warto zwiedzić. U nas nie do pomyślenia! Non stop się uśmiechają, żadnego marudzenia! Dochodziło nawet do tego, że seniorzy ustępowali młodym kobietom w autobusie miejsca i wydawało im się to całkiem normalne! U nas – no option!malta-marsaslock
  2. Religijność Maltańczyków. Jeżeli ktoś myśli, że Polacy są religijni, to musi pojechać na Maltę. Ludzie wchodząc do autobusów potrafią się przeżegnać. Ale to nic! Domy nazywają imionami świętych, a nad numerami budynków wieszają bądź wmurowują płaskorzeźby z podobiznami świętych. W oknach stawiają figurki Jezusa i Maryi. W środku dnia chodzą do kościoła. A kościołów na Malcie oczywiście jest masa. Wiecie, Kawalerowie Maltańscy, Wyprawy Krzyżowe, święty Paweł i te sprawy. religijnosc-maltanczykow
  3. Ceny wejściówek. Malta to chyba najdroższy turystycznie kraj europejski, jaki znam. Poza sezonem ceny są wyższe, niż w jego trakcie w Hiszpanii, Grecji czy Niemczech. Nie chodzi o komunikację miejską. Za wejściówki do mało urokliwych miejsc, których nie zaliczymy do cudów architektonicznych czy czegoś w ten deseń potrafią kosztować 30 euro. Jeżeli chcesz zobaczyć coś extra w tym samym kompleksie, musisz dopłacić jeszcze 10 Euro. Nawet poza sezonem warto lecieć na Maltę z pełnym portfelem, żeby nic nas nie zaskoczyło.
  4. Komunikacja miejska na Malcie to jakaś abstrakcja! Z jednej strony rozkłady jazdy autobusów i świetnie skomunikowana wyspa. Myślisz sobie “spoko to ogarnęli”. Z drugiej nonszalancja kierowców, która w Polsce jest nie do pomyślenia. Była, ale zakończyła się po upadku komuny. Na czym polega ta lekkość bytu maltańskiego kierowcy autobusu? Czas odjazdu  z pętli to na przykład 17:30. Ale jeżeli kierowca nie wypił jeszcze kawy, nie doczytał gazety, albo nie zrobił jeszcze czegoś, pewnie równie ważnego, nie ma szans, by wyruszył o wyznaczonej godzinie. Dlatego na przystanek najlepiej udać z dużym zapasem czasowym, by punktualnie zdążyć w miejsce docelowe. To nie wszystko. Jeżeli autobus jest przepełniony, to nie zatrzyma się na Twoim przystanku. Co więcej, by się zatrzymał, trzeba do niego pomachać, inaczej nie ma opcji.  Natomiast jeżeli 5 pasażerów chce wysiąść, kierowca zabierze z przystanku tylko kolejne 5 osób, by nie przekroczyć “masy krytycznej” bądź ustawowego limitu. W Polsce jeździmy jak sardynki 😉 malta-bus-stop
  5. Świeże maltańskie powietrze. Pachnie morską bryzą i ziołami. Zapach jest tak ujmujący, że chce się stać na środku ulicy i chłonąć go całą sobą.
  6. Toaleta publiczna na każdym kroku. Jeszcze w żadnym kraju nie spotkałam tylu miejskich toalet tak dobrze utrzymanych. A może wcześniej nie zwracałam na to uwagi. W każdym razie czyste, dobrze utrzymane i bezpłatne. W części były nawet przewijaki – ważna informacja dla podróżujących rodziców.
  7. Angielski jest językiem urzędowym. Jednak to wcale nie oznacza, że wszyscy mieszkańcy Malty znają go płynnie. Ba! Wręcz przeciwnie. Wielu ledwie składa proste zdania i trudno zrozumieć, co mają na myśli. To było dla mnie spore zaskoczenie, bo nastawiałam się na płynny angielski. Ale spokojnie, w większości sytuacji porozumiewanie się odbyło odbyło się naprawdę bezproblemowo.
  8. Odległość między miejscowościami. Na mapie sytuacja często wyglądała tak, jakby między punktem startu i punktem docelowym odległość wynosiła kilkadziesiąt kilometrów. Tymczasem było to kilkaset… metrów, albo kilka kilometrów, a czas pokonania trasy to kilkanaście minut. Wyspa jest maleńka. Z najdalszego punktu na północy do najdalej wysuniętego punktu na południu podróż powinna zająć od 40 do 50 minut, o ile nie trafimy na korki. Wielkość miejscowości często przypomina polskie dzielnice, a granica między nimi to nie pole nieużytku czy po po prostu pole… a drogowy znak informacyjny. Czyli jesteś w miejscowości X, a za kilka kroków pojawiasz się w miejscowości Y, nawet o tym nie wiedząc.
  9. Bałagan i nonszalancja typowa dla kraju śródziemnomorskiego nie powinna być żadnym zaskoczeniem. Jednak przez to na Malcie nic nie jest pewne. Ani terminy odjazdu autobusów, ani nazwy przystanków, które bywają mocno mylące. Może się wydarzyć, że na rozkładzie jazdy przystanek będzie nazywał się zupełnie inaczej, niż na tablicy wewnątrz autobusu. Powodem jest między innymi posługiwanie się przez Maltańczyków dwoma językami. Innym przykładem jest dosyć nonszalanckie podejście do oznakowania miejsc historycznych. Na przykład spacerowaliśmy drogą obok długich, acz niskich murów w całości wykonanych z piaskowca. Ot takie niepozorne, nadgryzione zębem czasu murki. Jak się później okazało, miały ponad 3000 lat! Żadnego oznaczenia obok nich, żadnego drogowskazu. Gdyby nie Google Maps i jakiś internetowy przewodnik, w życiu byśmy się o tym nie dowiedzieli. O samym bałaganie na ulicach już nie wspominając. Ale osoby podróżujące po krajach śródziemnomorskich doskonale wiedzą, co mam na myśli. stolica-malty-valetta
  10. Przesądy Maltańczyków. Przesądy to specyficzna sprawa. Często mówią dużo kulturze i historii kraju. Dla jednych śmieszne, banalne, inni biorą je mocno serio. Jednym z najciekawszych przesądów, które swoje odzwierciedlenie ma w architekturze części kościołów. Aby oszukać diabła, który czyha na nas na każdym kroku i chce zapewnić sobie rząd dusz, Maltańczycy wznosząc kościoły, ozdabiali je kilkoma zegarami. Każdy z nich, wskazywał inny czas. Taką sytuację można zaobserwować w jednej ze świątyń w miejscowości j Mdina – pierwszej stolicy Malty. Ale Kościoły z kilkoma zegarami widziałam także w Valecie – aktualnej stolicy wyspy. Dopiero po dłuższym przyglądaniu się zegarom widać, że ten nieprawdziwy jest namalowany. malta-valetta-dwa-zegary_1600x1067
  11. Woda i oszczędność. Będąc na Malcie nie pijcie wody z kranu. Nie używajcie jej nawet do zrobienia herbaty. Tubylcy do celów spożywczych sięgają po wodę butelkową, a tę z kranu tylko do mycia, prania i sprzątania. Wynika to z faktu, że Malta nie jest bogata w wody gruntowe, a do “celów życiowych” uzdatniana jest woda morska. Zdarza się też, że na wyspie przez pół roku panuje susza, dlatego każdy dom zbiera deszczówkę. Ciśnienie w rurach także nie należy do najlepszych. Często woda płynie bardzo słabym strumieniem i nie jest to wina awarii bądź starych instalacji.

malta-luzzu_1600x900

Malta nie jest zwykłą wyspą, na której wypoczynek ogranicza się wyłącznie do wodnej rekreacji. To kraj o przepięknych skalistych wybrzeżach, bogatej kulturze i zachwycającej architekturze. Każdy, kto lubi być zaskakiwany i pragnie od wakacji czegoś więcej, niż tylko leżenia na piasku, na pewno będzie zadowolony z wypoczynku na Malcie.

Close