Andaluzja – co warto zobaczyć?

Andaluzja to kraina pachnąca słońcem, świeżymi pomidorami i oliwą. Ale to też część europejskiej historii osadzona w malowniczej architekturze. Co warto zobaczyć będąc w Andaluzji?


Nie jestem typem leżakującego wczasowicza. Oczywiście, urlop musi się wiązać z odpoczynkiem, szczególnie jeśli jedziemy do kraju sjesty, czyli Hiszpanii. Moje wakacje to bardziej czynna rekreacja, zaprawiona odrobiną biernego odpoczynku. A że zwiedzania było całkiem sporo, w pigułce przedstawiam to, co udało mi się zobaczyć.

Andaluzja – region flamenco i corridy. Tydzień to zdecydowanie za mało, by dokładnie go poznać, a zarazem sam raz, żeby całkiem sporo się o niem dowiedzieć. Poza hiszpańskim tańcem i walką byków, Andaluzja to pomidory pachnące słońcem, pustynia, góry, które w najwyższych pasmach nieco przypominają polskie łańcuchy i dwa morza… Śródziemne i plastikowe. Lecąc nad Andaluzją, pierwsze co rzuca się w oczy to nie przyroda, a hektary folii pokrywającej ziemię. Rolnictwo jest jedną z największych gałęzi gospodarczych tego regionu Hiszpanii. Szklarnie, folie i kilometry upraw widać na każdym kroku. Są wciskane pod same podnóża gór, w sąsiedztwo lotnisk czy plaż. Ale spokojnie, Andaluzja nie została zdominowana przez “foliaki”. Chociaż na pierwszy rzut oka można odnieść takie wrażenie.

Co warto zobaczyć w Andaluzji?

Region jest podzielny na kilka mniejszych prowincji. Chociaż nie byłam we wszystkich, sądząc po tym, jakie wrażenie wywarły na mnie te, które odwiedziłam, uważam, że każda z nich zachwyci fanów kultury śródziemnomorskiej. To suma wielu kultur, zamieszkujących region w zamierzchłych czasach. Największe wpływy, które widać przede wszystkim w architekturze, wywarły kraje arabskie. Dlatego większość zabytków to fortyfikacje czy pałace rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy.

Mieszkaliśmy w Roquetas del Mar, około 30 km od Almerii, stolicy regionu o tym samej nazwie. Samo Roquetas to niewielka gmina, położona w południowo-wschodniej części regionu, nad Morzem Śródziemnym. Posiada więcej prywatnych posiadłości i mieszkań, niż hoteli. Jeżeli nie lubicie typowych kurortów, szukacie spokoju, wytchnienia, ale również kontaktu z hiszpańską atmosferą, miejscowość ta powinna Wam się spodobać. W Roquetas jest arena korridy oraz mała fortyfikacja nad samym brzegiem morza. Ten kameralny zamek to tylko przystawka tego, co ma do zaoferowania cała Andaluzja.

Almeria, poza tym, że jest stolicą regionu i miastem portowym, posiada również wiele zabytków. Najważniejszą z nich jest Alcazabra, czyli arabska fortyfikacja zbudowana u schyłku X w. Prowadzą do niej malownicze ogrody ze studiami, cysternami i oczkami wodnymi. Położona jest oczywiście u szczytu miasta. Można z niej podziwiać panoramę Almerii, widać też cały port. Wrażenia estetyczne i dobry plener do zdjęć – gwarantowane. Schodząc z Alcazabry, po drodze dojdziemy do katedry Nuestra Señora de la Encarnación, zbudowanej w XIII wieku, już za czasów chrześcijańskich. Nam niestety nie udało się go zwiedzić, bo był zamknięty. Ale chociaż jest kilka zdjęć.

almeria

almeria_drogowskazy

alhambra_almeria

IMG_5177

almeria_alhambra

Granada – kolejna prowincja warta zobaczenia. Przede wszystkim ze względu na Alhambrę, czyli kolejny zabytek rodem z “czasów arabskich”, wpisany na listę UNESCO Coś w klimacie Alcazabry, ale 3 razy większe. Posiada kilka pałaców i gigantyczny ogród, baseny i strumyki. Wszystko w orientalnym stylu. Ornamenty, zdobienia, ceramika, kość słoniowa i marmur sprawiają, że można się poczuć jak w Taj Mahal.  Jeżeli nie lubicie tłumów, może Wam się nie spodobać, bo to miejsce szczególnie lubiane przez turystów.

Trudno dostać bilety wstępu do Alhambry. Chodzą nawet plotki, że jest to praktycznie niemożliwe. Tak twierdził nie tylko nasz rezydent, ale również źródła internetowe. Bilet trzeba kupić z co najmniej kilkudniowym wyprzedzeniem. Chyba, że chcecie zobaczyć tylko ogrody – tu wejście jest bezpłatne. Zakup biletu w kasie, również może się nie udać. Trzeba stać co najmniej godzinę i niej jest powiedziane, że bilet wpadnie w nasze ręce. Chyba, że macie kartę kredytową. Wtedy wystarczy kupić wejściówki w automacie. Parking jest dosyć drogi – informacja dla tych, którzy chcą zaoszczędzić nieco gorsza.

alcazabra_andaluzja

ogrody_alcazabra

alcazabra_palac_n

alcazabra

IMG_5360_1575x1050

IMG_5410_1575x1050

IMG_5364_1575x1050

alcazabra_palac

alcazabra_widok_ogrody

andaluzja_alcazabra

Guadix – miasto położone również w Grenadzie. W zasadzie miasteczko. Tu poczułam klimat kameralnej strony Hiszpanii. Poza słynnymi domami w jaskiniach, mającymi setki lat, trzeba odwiedzić centrum miasta, na które składają się katedra – suma stylów architektonicznych od gotyku, przez renesans, barok i neoklasycyzm, rynek czy budynki z epoki renesansu. To tu jadłam najlepsze tapas! Zaliczyłam także zakupy na miejskim targu, pachnącym świeżymi owocami morza, oliwkami, warzywami i przyprawami.

guadix_andaluzja_skaly

1888698_827546493997979_3143896079018520453_n

Góry Sierra Nevada. Pasmo to okala część Andaluzji i wchodzi w skład gór Batyckich. Niestety, nie przeszłam szlaku o własnych siłach. Wykupiliśmy wycieczkę fakultatywną, co oznacza, że autokar wiózł nasze tyłki po najwęższych drogach, prawie że zboczami skalnymi. Poza punktami obserwacyjnymi, warto zaliczyć  ujście z którego wypływa czysta źródlana woda. Legenda mówi, ze uzdrawia i odmładza 🙂

andaluzja_sierra_nevada

To nie koniec moich wspomnień związanych z Andaluzją. Będę Was nimi bombardować, póki są w miarę świeże i wciąż mnie emocjonują. Wśród nich m.in. Gibraltar i post poradnikowo-urodowy. Wszystkim, którzy zastanawiają się nad wyborem Hiszpanii jako miejsca wakacyjnej destynacji, szczerze polecam Andaluzję!

Close