Hity miesiąca – kwiecień

Powracam z hitami miesiąca. To cykl wpisów, prezentujących najważniejsze, najciekawsze i najlepsze rzeczy bądź wydarzenia, które dotyczą ubiegłego miesiąca. Mam nadzieję, że znajdziecie wśród kilka inspiracji. Nie samymi kosmetykami Żurnalistka żyje.


Kwiecień był dla mnie łaskawy. Zaczęliśmy planować wakacje, przyszło kilka fajnych projektów i … jak zawsze brakowało czasu. Zaczęłam doceniać małe rzeczy i przestałam przejmować się tym, na co i tak nie mam wpływu. Uczę się też cierpliwości. Zawsze miałam z nią kłopot. Chociaż uchodzę za osobę cierpliwą (podobno szczególnie w stosunku do mojego P.), gdy mi na czymś bardzo zależy, przebieram nogami ze zniecierpliwienia i nie mogę usiedzieć w miejscu. Jak dziecko. Chyba powinnam była to ująć w 30 faktach o mnie.

Myśląc kwiecień, widzę nie tylko masę pracy i brak czasu, ale też  (w końcu!) większe skupienie uwagi na sobie. Wróciłam do systematycznych ćwiczeń i codziennych małych rytuałów. Staram się zdrowiej jeść, piję dużo wody i świeżo wyciskane soki. Chociaż te ostatnie pochłaniają masę czasu, wiem, że warto. Po części na moją postawę wpłynęła Ania z bloga Healthy Maniacs, która gościnnie stworzyła dla Was post o wiosennym detoksie. Jej przepisy są rewelacyjne!

 Wycieczki po Warmii

Każdy wolny weekend staram się spędzać jak najbardziej aktywnie. Uwielbiam odkrywać tajemnicze miejsca, pełne magii, ciszy i spokoju. Jednym z nich jest wieś Orzechowo, znajdująca się w powiecie olsztyńskim. Została wyludniona w latach 50. ubiegłego wieku, poprzez decyzję władz PZPR.  Wszystko dlatego, że w Orzechowie postanowiono urządzić tereny łowieckie, dla przynależącego do pobliskiego ośrodka rządowego w Łańsku. Jedynymi budynkami, które ostały się we wsi, są kościół i dom leśniczego. Miejscowość położona w środku lasu, nad maleńkim strumykiem, to idealne miejsce na plenerową sesję zdjęciową bądź plan filmu! Gdzieniegdzie można dopatrzeć się fundamentów pozostałych po byłych mieszkańcach Orzechowa. Jest jeszcze opuszczona plebania, w której nieco wieje grozą i cmentarz.

 dom_parafialny_orzechowo

kosicol_orzechowo

Kosmetyki w kwietniu

Delikatnej zmianie uległa pielęgnacja mojej cery. W końcu wiosną ma inne potrzeby, niż zimą. Zaczęłam używać kremu dyniowego Organique. Świetnie wyrównuje kolor cery. Ma certyfikat prozwierzęcej i proekologicznej organizacji Viva. Wegetarianie i weganie na pewno o niej słyszeli. Następną nowością w pielęgnacji cery jest relaksujący płyn micelarny Clochee z certyfikatem Ecocert. Zakochałam się w tym płynie! Kolejny kosmetyk ze świetnym składem, wart swojej ceny. Na pewno niebawem Wam o nim opowiem.

Lekko rozjaśniłam włosy. W tym kolorze czuję się o wiele lepiej. Blond zawsze dodaje optycznej objętości włosom, więc same zalety. Ci, którzy zaglądają na blog regularnie wiedzą, że mam problem z włosami, więc nie mogę poddawać ich silnym zabiegom fryzjerskim. Włosy zostały potraktowane kremem koloryzującym bez amoniaku. Efekt utrzymuje się kilka tygodni. Wiem, że krótko, ale wolę to niż silną farbę, na którą włosy i skóra głowy mogą źle zareagować.

Makijaż. W tym temacie dużo nowości. Doszło trochę cieni Inglot, kosmetyków Glazel i Kobo. Skorzystałam też z promocji – 49% w Rossmannie, ale tu akurat nie szalałam. Wszystkiego nie pokażę, bo musiałabym zrobić oddzielny wpis 😉 Dużym, pozytywnym zaskoczeniem, okazał się podkład rozświetlający dr Irena Eris Provoke. Chyba będzie jednym z moich ulubionych.

organique_clochee

kosmetyki kwiecien

kosmetyki_kwiecien

Wizerunek blogera i promocja

W kwietniu w Olsztynie odbyło się spotkanie blogerek urodowych, na które zaproszono mnie i Dorotę z bloga Kameralna. Opowiadałyśmy dziewczynom o swoich doświadczeniach w blogowaniu. To spotkanie zainspirował mnie do napisania postu Bloger i współpraca z agencjami”. Był to najchętniej czytany i komentowany tekst w ubiegłym miesiącu. Cieszę się, że spotkał się z takim zainteresowaniem! Niebawem kontynuacja wątku warsztatu blogera.

spotkanie_blogerek_olsztyn

 Oby maj przyniósł mi równie dużo przyjemnych chwil. Co prawda miesiąc zapowiada się pracowicie, ale jeżeli robimy to, co lubimy, nie odczuwamy zmęczenia 🙂 A jak Wam minął kwiecień?