Bloger i współpraca z agencjami

Jeżeli zastanawiasz się, dlaczego nie podjąłeś jeszcze żadnej blogowej współpracy, ten post może Ci pomóc zrozumieć, w czym leży problem i jak go rozwiązać. Oto garść moich spostrzeżeń oraz opinie agencji współpracujących z blogerami.


Wiem, że nie każdego może zainteresować ta tematyka. Ale czytają mnie również blogerki i garstka blogerów, więc mam nadzieję, że moje doświadczenia i spostrzeżenia przydadzą się Wam w działaniach w blogosferze.

Niedawno, wraz z Dorotą z bloga Kameralna, zostałyśmy zaproszone na spotkanie olsztyńskich blogerek. Miałyśmy podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami odnośnie prowadzenia bloga. Dorota opowiadała o pozycjonowaniu, ja zabrałam się za wizerunek blogera i promowanie. Wspomniałam też co nieco o współpracy z agencjami. Przygotowując się do spotkania, poprosiłam kilku marketerów o opinię i pogląd na temat współprac z blogerami. Pomyślałam, że warto podzielić się ich zdaniem oraz moimi przemyśleniami z większym gronem. Mam nadzieję, że te informacje będą dla Was przydatne.

zurtnalistka_blog

spotkanie_blogerek_olsztyn

DSC08762-1

Dlaczego nie współpracujesz z agencjami?

Być może jesteś jeszcze mało znany, być może nie masz wyróżniającego się stylu, albo wszystko na raz. Może być też tak, że jesteś świetny, ale jeszcze nikt o Tobie nie usłyszał, a Twoje złote 5 minut dopiero nadejdzie. A może nie chcesz współpracować z firmami? Nie ma w tym nic złego, ale w związku z tym, zapewne dalsza część tego postu Cię nie zainteresuje. A jeżeli jesteś naprawdę dobry, może powinieneś nieco dopomóc szczęściu? Youtuberzy Lekko Stronniczy w książce pod tym samym tytułem wspominali, że do pierwszych projektów sami szukali sponsorów. Takie zagranie może się udać, jeżeli tylko masz mocne statystyki, dobrze prowadzisz bloga i masz konkretny pomysł na udział “beneficjenta” w przedsięwzięciu. Jeżeli nie spełniasz tych warunków, możesz mieć trudności w osiągnięciu celu.

Błędy, które być może popełniasz

Zastanawiasz się, czemu żadna agencja się do Ciebie nie odezwała w sprawie współpracy? Być może nie dałeś jej na to szansy. Poza tym, że musisz się wyróżnić i sprawić, aby marketer odpowiedzialny za social media bądź współpracę z blogami danej marki zainteresował się Tobą, albo chociaż Cię zapamiętał. Jest kilka istotnych kwestii, które na pewno nie pomogą Ci w zawarciu współprac. Oto kilka, których lepiej unikać.

1. Język. Poza ortografią, czy stylistyką, które są sprawami bezdyskusyjnymi, istnieje coś takiego jak STYL. To on nas wyróżnia. Nie wystarczy, że masz lekkie piórko. Przydadzą się puenty, trafianie w punkt, analiza rzeczywistości, spostrzegawczość. Stylu można się nauczyć. Trzeba tylko pisać, pisać, pisać, pisać i…. pisać 🙂 Jeżeli piszesz niezgodnie z gramatyką, stylistyką i nie jesteś charakterystyczny, na współprace jeszcze trochę poczekasz. Ja też nie jestem purystką językową, ale staram się, by zdania były napisane po polsku 🙂

2. Systematyczność. Pisanie raz w tygodniu to absolutne minimum, a nawet zbyt rzadko. Dlaczego jest to tak ważne? Blogi w prawie prasowym uchodzą za magazyny internetowe (więcej na ten temat kiedy indziej). Traktowanie bloga, jako magazynu, staje się również powszechne  w opinii publicznej. Wyobraź sobie, że Twój ulubiony miesięcznik nagle przestaje się ukazywać. Nikt nie wie, dlaczego. Albo Twój ulubiony serial przesunął datę emisji, a program radiowy przestał nadawać i mamy ciszę w eterze. Jesteś rozczarowany i być może już nie wrócisz do tej stacji/wydawcy/ serialu (niepotrzebne skreślić). Tak samo jest z blogiem. Dlaczego agencja ma inwestować w Ciebie, skoro nie przyzwyczajasz do siebie czytelników? Dlaczego ma Ci coś zlecać, skoro między Tobą, a czytelnikami nie ma chemii, Tobie nie chce się pisać, nie robisz tego z pasją i dla wyższych celów? Mnie pisanie też czasem boli, a post kleję kilka dni.

3. Estetyka bloga. Poważna agencja nie zainwestuje w blog, który wygląda źle. Wiadomo, że nie każdy ma profesjonalny sprzęt i potrafi robić dobre zdjęcia. Jednak moim zdaniem lepiej nie publikować, niż wrzucać coś złego.  Nie znasz się na fotografii i nie masz wieeelkiej lustrzanki z masa obiektywów? Wykorzystaj siłę internetu. Na blogu “Studio w plecaku” znajdziesz masę porad dotyczących sprzętu fotograficznego, który można zrobić własnoręcznie, np. Jak zrobić softbox.

Dlaczego sfera wizualna jest tak ważna? Bo zdjęcia jak i szata graficzną są pierwszą rzeczą, która komunikuje coś czytelnikowi. To jak pierwsze pięć sekund w trakcie poznania nowej osoby. Decydują niuanse. Wyraz twarzy, ubiór czy sposób w jaki ściskamy dłoń.

4. Komunikacja. Blog jest przykładem komunikacji dwukierunkowej. To jedna z jego czołowych i charakterystycznych cech. Jeżeli nie odpowiadasz na komentarze,  Twój fanpage nie żyje, nie masz aktywnych kont w innych social mediach, nie licz, że ktoś wyjdzie do Ciebie z propozycją współpracy. Social media budują zasięg i wpływają na statystyki, co dla agencji jest bardzo ważne.

Poza odpowiadaniem na komentarze, odpowiadaj na maile. Nie odkładaj odpowiedzi w czasie, sam na pewno też nie lubisz czekać. Przede wszystkim w sprawach zapytań ofertowych. Jeżeli jakieś warunki Ci nie odpowiadają, napisz o tym otwarcie. Lepsza jest szczerość niż milczenie i kreowanie wizerunku zadufanego w sobie blogera.

5. Aferzysta. O tym, że wulgaryzmy w tekście są passé, przekonał się sam Kominek. Ale nie chodzi tylko o wulgaryzmy. Firma/produkt ma się dobrze czuć na Twoim blogu. Jeżeli jesteś niestabilny, ponoszą Cię emocje, na blogu albo fanpage’u potrafisz wytknąć komuś błąd, albo po prostu mieć o wszystko do wszystkich pretensje, nie licz, że agencja się do Ciebie odezwie. Nie raz spotkałam się z sytuacją, w której blogerzy pisali o tym, że jakaś agencja zrobiła coś nie po ich myśli (a to tylko jeden z przykładów braku taktu). Oczywiście nie podawali nazwy agencji, bo nie chcą robić afer. Jednak takim wpisem, nieświadomie dolali oliwy do ognia. Świat jest mały, agencje się znają, wymieniają informacjami o blogerach, w szeregach marketerów co sezon odbywają się rotacje. W tym roku akcję z blogerami o produkcie A robi firma Y, za rok producent wybierze agencję Z, która dostanie Twoje dane, notatki o współpracy itp.

Agencje o współpracach z blogerami

Poprosiłam trzy agencje  o anonimową wypowiedź, dotyczącą współprac z blogerami. Co warunkuje decyzje o współpracy? Z jakim blogiem nigdy nie podejmą żadnych działań? Czy liczą się zasięgi, a może niszowe blogi też mają szansę przebicia? A także, czy warto na własną rękę zgłaszać się do agencji. Oto ich odpowiedzi.

Marketer A:

Moim zdaniem najważniejsze jest wzajemne zrozumienie i chęć do podjęcia wspólnego działania. Bardzo lubię blogerów, którzy sami proponują pewne rozwiązania, ale też są skłonni brać pod uwagę zdanie agencji oraz danej firmy. Uważam, że małe blogi mają bardzo dużą szansę na współpracę – oczywiście zależy to od rodzaju kampanii, ale ja nigdy nie wykluczam mniejszych nazw. Największą uwagę przywiązuję do treści oraz strony estetycznej. Istotna jest oczywiście poprawność językowa. Blogerzy zazwyczaj zgłaszają się poprzez strony na Facebooku, moim zdaniem nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie.

Marketer B:

Jeżeli chodzi o to, z kim pracuje Klient/agencja, to selekcja jest dwutorowa. Po pierwsze statystyki – chcemy, aby nasz przekaz dotarł możliwie do największej liczby odbiorców. Po drugie sam styl bloga – nie angażujemy się zwykle we współpracę z blogiem, który albo przyciąga jako czytelników bardzo młode osoby (chyba, ze akurat taki produkt/usługę promujemy – dzieje się to rzadko). Druga selekcja negatywna to styl pisania i zdjęcia. Nie pracujemy z blogami wulgarnymi, czy silnie nacechowanymi seksualnością. Nie pracowałem z małymi niszowymi blogami. Dotychczasowe projekty wymagały szerokiego dotarcia, stąd dobór blogów jak wyżej. Agencja raczej realizuje pomysły Klienta, a jak sama inspiruje jakiś projekt, to raczej z własnej inicjatywy, a nie z inspiracji blogerów. Przy zaistnieniu takiej sytuacji w 100% dziękujemy za zgłoszenie się i odmawiamy

Marketer C:

Agencje, pomijając oczywiście specyfikę komunikatu na blogu, oczekuje od blogera tego, co np. od portali i wortali internetowych. Od razu na myśl przychodzą legendarne STATYSTYKI. Tak, są ważne, ale nie zawsze najważniejsze. Trudno np. porównywać dane popularnego lifestylowego bloga  z blogiem miłośników ogrodnictwa. Biorąc pod uwagę specyfikę produktu, jego target i budżet, agencje często decydują się na niszowe blogi, skupiające określoną społeczność –  zogniskowaną wokół tematu, miejsca, itd. Żadna agencja nie zdecyduje się na reklamę na blogu,który ma słabej jakości fotografie, przestarzały layout, nie jest intuicyjny ani estetyczny. Istnieje obawa, że firma reklamująca się w tym miejscu zostanie odebrana tak, jak blog, czyli nieprofesjonalnie. Oferując współpracę reklamową bloger musi zdawać sobie sprawę, że swoje prywatne podwórko zamienił na… publiczny plac zabaw i to biletowany! Za tym powinna iść jakość. Często więc wybór bloga zaczyna się od wizualnej weryfikacji – samego bloga, social mediów, następnie wybrane proszone są o statystyki.

 Mam nadzieję, że wszystkie rady i spostrzeżenia przydadzą się Wam podczas blogowania. Jeżeli macie inne przemyślenia, z chęcią je poznam 🙂

Close