Hity miesiąca. Styczeń.

To był zwariowany miesiąc. Oscylował wokół pracy i internetów. Pokazał, jak cholernie ważna jest organizacja i samodyscyplina.


Już myślałam, że nigdy się nie zbiorę, żeby napisać ten post. Ale takie są skutki codziennej pracy w internetach. Moja pasja stała się także obowiązkiem. Nie to, żebym narzekała. Po prostu, gdy człowiek dziennie za pomocą palców wypluwa z siebie kilka tekstów, maili i innych gatunków pisanych, to ostatnią rzeczą na jaką chce patrzeć, jest klawiatura. Gdy przychodzą momenty kryzysowe, myślę sobie: „rzucam to wszystko i uciekam na Seszele”. Po chwili przychodzi pytanie: ale co ja bym tam robiła? Przecież nie potrafię żyć bez internetu, słowa, social mediów. Wtedy zbieram się w sobie i ostatkiem sił siadam do kolejnego tekstu. A gdy przychodzi noc, padam na pysk i z zadowoleniem odhaczam kolejne punkty na mojej liście „to do”. To cholernie satysfakcjonujące móc patrzeć, jak to, co jeszcze rano wydawało się niemożliwym, udało się załatwić, dopiąć, dogadać.

Na dzisiejszej liście „to do” jest właśnie post podsumowujący ubiegły miesiąc. Bardzo ważny miesiąc. A że hitem stycznia była praca (do tej pory jaram się jak Arab kursem pilotażu), nie mogę rozpocząć zestawienia od…..

Kosmeter

Mówi się, że jaki początek roku, taki cały rok. Mój 2015 ruszył z kopyta, więc jestem pewna, że nieświadomie wystartowałam w gonitwie o statuetkę pracoholiczki roku. Naprawdę. Nie mam czasu nawet się wysikać. Zaniedbuję rodziców, przyjaciół. Gdybym miała dziecko, pewnie by chodziło głodne, z pełnym pampersem. Jedyna osoba, której mam wrażenie, że poświęcaj więcej czasu niż mojej pracy, to P. Chociaż związek jest na swoim miejscu. Inaczej już bym zwariowała. Owy brak czasu spowodowany jest otwarciem portalu, o którym pisałam Wam tutaj. Pierwsze 3 tygodnie życia Kosmetera są tak niesamowicie pozytywne, że aż się boję, co będzie dalej. Cieszę się, że jest feedback, że użytkowniczki się rejestrują, piszą z pytaniami, aktywnie uczestniczą w życiu portalu. Niedługo Kosmeter wzbogaci się o kilka nowych narzędzi. Wszystko po to, żeby poruszanie po nim i wyszukiwania kosmetyków było jak najłatwiejsze i przyjemne.

2 lata blogowania

15 stycznia Żurnalistka skończyła 2 lata. Gdyby nie blog, nie pojawiłby się Kosmeter. To piękny przykład tego, jak pasja może przerodzić się w biznes. Więcej o rocznicy mojego blogowania, możecie przeczytać tutaj. I po raz kolejny to podkreślę. Założenie bloga, było jedną z najlepszych zawodowych decyzji w życiu.

Hit kosmetyczny

maska do rąk organique

W hitach miesiąca zawsze pojawia się jakiś kosmetyk. W styczniu byłam nierozłączna z maską do rąk Organique. Kupiłam ją dzięki Waszym rekomendacje. To był świetny wybór. Maska zasłużyła na recenzję J. Co więcej, takie porady z Waszej strony, wspólne dysputy o produktach, ich działaniu, wymiana poglądów, są pięknym przykładem komunikacji dwukierunkowej, jaką właśnie jest blog. Nie tylko autor jest jego twórcą

Organek

Nie wiem za co bardziej lubię tego faceta. Za jego niebanalne teksty, bluesowy klimat piosenek, czy wizerunek modnego menela-artysty prosto z berlińskiego Banhof’u. Tym gościem zarazili mnie Konrad i K. z Moja Dziewczyna Czyta Blogi. Gdy mi go „włączyli”, prawie oplułam się wrażenia buraczkowym carpaccio. Muzyczną podróż po twórczości Organka sugeruję rozpocząć od kawałka „Głupi Ja”.

Jeremy Clarkson

clarkson

Kolejny Clarkson do mężowej kolekcji. Osobom, które tego wysokiego, siwawego dziennikarza motoryzacyjnego kojarzą jedynie z niesztampowego programu Top Gear wyjaśniam, że Clakson to ktoś więcej. Jest świetnym felietonistą. A jego książki to właśnie zbiory felietonów. Uwielbiam ironię i sarkazm. To najlepsze, najbardziej wymagające środki stylistyczne. Nie każdy potrafi się nimi posługiwać, a Clarkson robi to fenomenalnie. Myślicie, że w książce porusza wyłącznie tematy związane z motoryzacją? Jeśli tak, to jesteście w błędzie. Książkę polecam nie tylko tym z benzyną we krwi. Jeżeli ktoś chce dobrze pisać, Clarkson pokaże jak to się robi. Bo jego wstępy, przemyślenia, opowieści, to przykład umiejętności władania słowem pisanym. Blogerzy, którzy chcą być jeszcze lepsi, na pewno ją docenią.

Jutro rano zacznę tworzyć kolejną listę „to do”. Potem stanę na rzęsach i ją zrealizuję. Bo nie ma, że się nie da. Część punktów z listy, będzie oczywiście prologiem do kolejnych hitów miesiąca.