Moja twarz jest warta ponad 500 zł

Tag “ile jest warta twoja twarz?” ma pokazać, jakie kwoty wydajemy na makijaż. To także dobra okazja do tego, by zrobić finansowy rachunek sumienia.


Do zabawy zaprosiła mnie Asia z bloga “Kosmetyki Panny Joanny”. Akcja polega na zaprezentowaniu kosmetyków kolorowych, po które sięgamy w codziennym makijażu. Wraz z produktem przedstawiamy również jego cenę.

Tag daje do myślenia. Szczególnie tym, którzy lekką ręką wydają pieniądze na pielęgnację i kolorówkę. Bo czasem kupujemy na zapas, albo stosujemy kilka produktów na przemian. Potem w łazience walają się tony słoiczków i buteleczek. Wiem coś o tym i biję się w pierś…

Moje zakupy kosmetyczne są podyktowane m.in. tym, że chcę jak najwięcej poznać, przetestować, a potem Wam zaraportować co w trawie piszczy. Oczywiście na blogu z reguły są to polskie produkty. Nie oznacza to, że na co dzień radykalnie sięgam wyłącznie po polskie marki.

Czym się maluję?
Mój kolorówkowy asortyment jest bardzo złożony. Mam kilka ulubionych polskich marek, ale sięgam także  po zagraniczne perełki. Dzieje się tak zazwyczaj gdy nie znajduję dobrego polskiego kosmetyku z danej kategorii. Przykładem są chociażby tusze do rzęs. Konia z rzędem temu, kto przedstawi mi świetne (bo dobre to za mało) polskie tusze. Zimą pisałam o całkiem sprawnej maskarze Virtual. Ale to niestety jedyny polski tusz,  spełniający moje wymagania. Poza nim nicość, marazm i stagnacja!

Oczy i brwi

Jako bazy pod cienie używam białej kredki Jumbo NYX (21,90 zł). Makijaż oczu najczęściej wykonuję cieniami Inglot (kółka 11 zł / kwadraty 13 zł) bądź Kobo (10 zł). Sięgam też po paletkę Sephora Colorful 5 (75 zł). Doceniam ją za przemyślany zestaw kolorystyczny i aksamitną formułę. Ale skłamałabym pisząc, że cienie Sephora są lepsze od Inglota. Jakość tych drugich wydaje mi się nieco wyższa.
Kreskę na górnej powiece powierzam wodoodpornemu eyelinerowi w żelu Pierre Rene (18 zł). Kosmetyk jest niesamowicie trwały. Długo utrzymuje się na powiece i łatwo aplikuje.
Niestety natura obdarzyła mnie lichymi, jasnymi i rzadkini brwiami. Dlatego nie obędę się bez kosmetyków podkreślających tę część twarzy. Brwi zaznaczam dwoma kosmetykami. Najpierw kredką do brwi Virtual nr EB21 Macchiato (około 9 zł). Tania jak barszcz i bardzo trwała. By nadać im więcej wyrazu sięgam po zestaw NYX Eyebrow Cake Powder (29 zł).
Na koniec tusz do rzęs. Aktualnie używam maskary Lancôme Grandiôse (145 zł). Nie osypuje się, łatwo dociera do nawet najkrótszych rzęs.

Twarz

W tej kategorii prym wiodą polskie marki. Kosmetyki do makijażu twarzy wychodzą nam naprawdę dobrze. Dlatego też w swoich zasobach mam o wiele więcej rodzimych podkładów czy pudrów. Do codziennego makijażu używam podkładu równoważącego Inglot (38 zł). Mnie ten produkt bardzo odpowiada chociaż wiem, że zbiera różne opinie.
Cienie pod oczami kamufluję  korektorem Loreal Lumi Magique (około 50 zł). To jeden z lepszych korektorów do codziennego makijażu. Jest bardzo lekki, więc idealnie nadaje się do tej strefy twarzy. Nie wysusza skóry pod oczami i nie obciąża jej.  Dzięki satynowemu wykończeniu bardzo ładnie rozświetla cienie. Mój faworyt!
Kolejnym klasykiem, stałym  i wieloletnim punktem w mojej kosmetyczce jest puder sypki Inglot (40 zł). Niesamowicie wydajny do tego świetnie zakrywa rozszerzone i zapchane pory. Nie podkreśla suchych skórek.
W codziennym makijażu twarzy nie przesadzam z konturowaniem. Dlatego w mojej kosmetyczce znajdują się subtelne odcienie, pasujące do bladolicych. Rozświetlacz zostawiam na wieczór albo ważne wyjścia. Trudno znaleźć dobry bronzer w rozsądnej cenie. Ale nie jest to niemożliwe! Kobo Proffesional Matt Bronzing & Contouring Powder (20 zł) bardzo delikatny, zimny bronzer z szarymi pigmentami. Idealny dla bladolicych, bojących się efektu przerysowania.
Na kości policzkowe nakładam kolejny, dobrze znany klasyk – Bourjois wypiekany róż do policzków (około 46 zł). Naprawdę trudno go zużyć. Ciężko też zrobić nim krzywdę. Potrzeba kilku warstw, by mocno zarumienił policzki.

Usta

Tu raczej żadnego zaskoczenia nie będzie. Mój znak rozpoznawczy to mocno podkreślone usta. By ich zarys był idealny, a kolor utrzymywał się jak najdłużej, sięgam po sprawdzone i oczywiście trwałe produkty. W tym celu używam kredek Lip Matic Pierre Rene (najchętniej różowej), które kosztują około 10 zł. Więcej na ich temat pisałam tutaj. Dla spotęgowania efektu wyrazistych ust, sięgam po matową pomadkę Bourjois Rouge Edition Velvet (około 50 zł).
Moja twarz jest warta ponad 500 zł
Sumując wszystkie kwoty, nie wzięłam pod uwagę każdego cienia do powiek, o którym posiadam, a jedynie 3 kolory najczęściej występujące w moim makijażu. Łącznie to 506,90 zł. Nie wydaje mi się to bardzo wysoką sumą. W zasadzie jest się z czego cieszyć, bo wiem, że dziewczyny potrafią na kosmetyki wydawać wiele więcej pieniędzy. Co nie znaczy, że produkty przez nie kupowane są o wiele lepsze. Kwestia ustawienia priorytetów.
Jeżeli używamy kosmetyków z wyższej półki cenowej, ale wiemy, że są dobrej jakości i przynoszą oczekiwane rezultaty, to jest to wydatek z logicznymi argumentami. W każdym innym przypadku nie warto przepłacać. Przed zakupem droższego kosmetyku dowiedzcie się jak przedstawia się jego wydajność. Może się okazać, że horrendalna kwota zostanie wydana raz na kilka – kilkanaście miesięcy.
Do zabawy zapraszam:
Dajcie znać co sądzicie o postach z tagami. W zasadzie jestem do nich uprzedzona, ale jeżeli mają przełożenie na tematykę bloga, to robię wyjątek. Pytam, bo zostałam zaproszona do jeszcze jednego kosmetycznego tagu, a nie wiem, czy takie posty Was interesują.
  • Zbieram się, żeby podliczyć moje. Teraz będę miała łatwiej, bo trójka moich kosmetyków znalazła się u Ciebie 😉

  • Świetna sprawa chyba podlicze swój makeup ! 😉

  • Dziękuję za otagowanie 🙂 ogolnie tagow nie lubię ale ten mnie ciekawi. Bo nigdy nie liczylam wartości moich kosmetykow 😀 także muszę zrobić zdjecia i zająć się liczeniem 🙂 niestety mam tak samo jak tu. Staram się uzywac i kupować dużo nowych produktów ze względu na blog. A potem mam np 4 peelingi i 6 balsamow :/

  • Fiu fiu Twoja twarz to prawdziwy skarb 😉

  • Świetny pomysł! Nie każdy zdaje sobie sprawy ile “pieniędzy” ma na twarzy każdego dnia. Daje to dużo do myślenia 🙂

    • I pozwala wyciągnąć masę wniosków. Bo przecież kosmetyki kupujemy co kilka miesięcy, więc nie zdajemy sobie sprawy ile łącznie mogą kosztować.

  • Ja też zabieram się za ten tag 🙂 Ale prawdę mówiąc, serce mnie boli. Co do tuszu do rzęs. Ja od paru miesięcy używam różowego Wibo. To najczarniejszy tusz, jaki do tej pory spotkałam. Dobry był dla mnie również pomarańczowy z tej samej firmy. W nazwie było coś z Doll. Niecałe 10zł i byłam zadowolona. Teraz, korzystając z promocji, wzięłam tusz Astor. Regularna cena to 31zł i powiem Ci, że nie dałabym za niego nawet złotówki. Jeszcze tusz Gosh był dla mnie fajny, ale wiadomo, każda ma inne potrzeby 🙂

    • Nie mówię “nie” tanim tuszom, bo sama nie raz taki miałam. Sęk w tym, że z polskich jeszcze taki się nie urodził, co zaspokoiłby moje oczekiwania. Lancome jest całkiem spoko, ale nie nie wiem czy zostanie moim ulubieńcem. Jeszcze muszę trochę go poużywać. Jego cena lekko mnie onieśmieliła. Ale przynajmniej wyrobię sobie opinie o tym, czy warto inwestować w kosmetyki marek ekskluzywnych. Lubię też Wild Volume Max Factor, przekonałam się do Loreal.

  • a ja się załamałam po podleczeniu mojej “buzi” Twoja warta jest o ponad połowę więcej, oj droga jest 😛

    • Parafrazując Loreal “Jestem tego warta” 😛

  • Ja tam swoją teraz bym się bała podliczać :PP

  • kolorówki to ja mam na szczęście bardzo mało, rzadko się maluję , masz piękne cienie

  • Ten tag jest bardzo interesujący, bo rzeczywiście daje do myślenia 🙂
    Fajnie obejrzeć twoją gromadkę! Dobrze wiedzieć, ze Inglot robi porządne pudry.

  • rety!!! heheeh świetna zabawa… a czytając tytuł pierwsze co pomyślałam – bierzesz udział w jakiejś reklamie 😉

    u mnie też nowości, zapraszam 🙂
    http://xavilove.blogspot.com/

  • Tag jest fajny, można się przekonać jak dużo nas to kosztuje 😉

  • Muszę przejrzeć swoje kosmetyki i zrobić ten tag – ciekawe ile mi wyjdzie złotówek 🙂

  • Swietny post, w najblizszym czasie planuje podobny 🙂
    Ciekawe kosmetyki 🙂

  • Ewa

    No, faktycznie w sumie to nie jest aż tak dużo. Jedni wydają 200 zł na sam krem albo podkład. Ja ostatnio zrobiłam zamówienie z cocolita.pl za ok 180 zł i wydawało mi się to mega dużo kasy. Ale za te produkty w drogerii zapłaciłabym o połowę więcej pewnie.

Close