Polskie kosmetyki rozchwytywane za granicą

Inglot, dr Irena Eris. Oceanic czy Eveline to tylko kilka polskich marek kosmetycznych, odnoszących sukcesy za granicą. W eksporcie i produkcji kosmetyków znajdujemy się na szóstym miejscu w Europie. Wyprzedzamy kraje skandynawskie, Rosję czy Grecję.  Jak doszło do tego, że Polska stała się jednym z liderów w branży urodowej? Które polskie marki są kupowane najchętniej?


 

Historia polskiej kosmetyki 
Nasi rodacy przyczynili się do rozwoju branży urodowej. Ba! Wielu z nich było (i jest) jej prekursorami. Wystarczy wspomnieć takie nazwiska jak Helena Rubinstein czy Max Faktor (w rzeczywistości Maksymilian Faktorowicz). Już w XIV wieku Elżbieta Łokietkówna, która została królową Węgier, wprowadziła pierwsze na świecie perfumy na bazie alkoholu. Założycielem koncernu Beiersdorf, będącego m.in. właścicielem marki Nivea, był pochodzący ze Śląska dr Oskar Troplowicz. Tradycja kosmetyczna jest z nami od wieków.

helena rubinstein biografia

W czasach powojennych Polska produkowała kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe dla wszystkich krajów Bloku Wschodniego. Nasi przodkowie zostawili wspaniałą spuściznę, a ich dokonania inspirują wielu ówczesnych polskich technologów kosmetyków i farmaceutów. Daje to podstawy do stworzenia polskich hitów kosmetycznych na skalę światową. Przyszło nam żyć w czasach, gdy polskie kosmetyki są na ustach całego globu. Co więcej, polska branża kosmetyczna przeżywa prawdziwy renesans. Rodzime marki, które wydawać by się mogło, nie działają poza własnym ogródkiem, a nawet na jego obszarze nie robią wiele, w gruncie rzeczy podbijają rynki krajów Azji czy Europy Zachodniej. Przykładem tego są przede wszystkim największe polskie koncerny jak Inglot, AA, dr Irena Eris czy Ziaja.

źródło: http://www.freeimages.com/photo/1406523?forcedownload=1

Eksport polskich kosmetyków w liczbach

Jak pokazują badania GUS (źródło), Polska z roku na rok, pnie się na szczeblach sukcesu w eksporcie kosmetyków. Od 2011 roku (jeśli nie wcześniej) jesteśmy w czołówce najdynamiczniej rozwijających się rynków kosmetycznych w Europie. Wyprzedzają nas Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy i Hiszpania. Naszym atutem jest to, że za wysoką jakością, idą konkurencyjne ceny. Patrząc na dynamiczny rozwój tego sektora gospodarki, zaryzykuję stwierdzenie, że niska cena i wysoka jakość stają się atutem polskich marek. Dobra maska do włosów czy tusz do rzęs kosztują nawet 10 zł. Na dowód odsyłam Was do kategorii “Dobre Polskie Kosmetyki do 10 zł”.

Co sprzedaje się najlepiej?

Wśród polskich kosmetyków, najlepszą sprzedażą cieszą się produkty do włosów (18,5%). Następne w kolejności są kosmetyki pielęgnacyjne, m.in kremy, balsamy, masła (17%), perfumy (13,5%), kosmetyki dla mężczyzn (10,5%), kosmetyki do makijażu (9,7%). Eksportujemy równie dużo, co produkujemy. Euromonitor podaje, że polski rynek kosmetyczny, jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się w Europie (źródło). Dzięki temu, że Polska jest usytuowana w centrum kontynentu, nasze możliwości eksportowe z perspektywy geograficznej  są dużo większe, niż w przypadku innych krajów. Polskie “mazidła” wysyłane są do 130 państw świata, w tym m.in. Chile, Australii czy Nowej Zelandii. Skoro zapotrzebowanie na nasze produkty zgłaszają nawet najbardziej odległe kraje, oznacza to, że “dobre bo polskie” nie jest wyłącznie populistycznym hasłem.

Odkrycia i osiągnięcia receptą na sukces

Skoro eksport polskich kosmetyków notuje tak dobre wyniki, warto zastanowić się, co jest tego przyczyną. Pierwszym argumentem, jaki przychodzi mi do głowy, jest względnie niska cena produktów (o czym wspominałam wyżej) oraz elastyczność oferty. Kosmetyki, które Włoszka znajdzie w ofercie Pierre Rene, mogą mieć inną kolorystykę niż te, dostępne dla Polek. Marka wciąż się rozwija, a jej sekretem jest wychodzenie naprzeciw potrzebom konsumentek.
Z kolei marka dr Irena Eris stawia na innowacyjność i nowoczesną recepturę, bo na tym najbardziej zależy zagranicznym klientkom. Dr Irena Eris eksportuje swoje produkty do ponad 40 krajów świata. Wysiłek, badania, innowacyjne receptury i bezustanny rozwój firmy zaowocowały wielkim wyróżnieniem. Dr Irena Eris to jedyna polska marka (i jak do tej pory piąta w Europie), która została przyjęta do ekskluzywnego grona Comité Colbert. Organizacja promuje marki piękne i luksusowe. I byle kogo do siebie nie zaprasza.
Spośród producentów, którzy podbijają obce kraje, największe osiągnięcia ma Inglot. Wszystko zaczęło się od stworzenia lakieru do paznokci. Dziś kosmetyki Inglot są eksportowane do ponad 50 krajów świata. Liczba 400 sklepów na świecie, w tym w Dubaju, Melbourne czy Nowym Jorku świadczy o tym, że marka osiągnęła globalny sukces.
polskie kosmetyki, pielęgnacja, pat & rub, tołpa, eveline, aa, bandi

Co dalej?

Z każdym rokiem sukces polskich marek kosmetycznych będzie rósł. Nie jest to wyłącznie moje pobożne życzenie. Wystarczy do polskiej pracowitości dodać wysoką jakość, przystępną cenę, niższe niż w innych krajach koszty produkcji, usytuowanie geograficzne i duże tradycje związane z produkcją kosmetyków. To najlepsza recepta na sukces. Przyda się też pamiętać o tym, że Polska jest jednym z niewielu krajów, w których kosmetologia jest kierunkiem studiów wyższych.  Na 54 uczelniach, w tym 9 państwowych, można zgłębiać tajniki kosmetyki.
  • Tę książkę pochłonęłam w jeden wieczór 🙂
    Szalenie się cieszę, że polskie kosmetyki podbijają zagraniczne rynki 🙂

    • Ja też ją szybko przeczytałam. O ile początek bardzo mnie wkręcił.. to już końcówka jakoś średnio.

  • Cóż powiedzieć ? Polacy mogą być dumni, że w dziedzinie kosmetyki tak dużo udało nam się osiągnąć 🙂 Książkę też mam ale nie mam czasu by się do niej dorwać 🙁

  • Obejrzałam ten filmik bo mnie zachęcił ten przystojny pan, Was też:D ?
    Co do książek, to bardzo bardzo żałuję, że wcześniej ich nie kupiłam, bo to naprawdę ciekawe historie. Na przykład nie wiedziałam, że za nazwą Max Factor kryje się Polak.. Miło przeczytać i obejrzeć coś takiego, że jednak w naszym kraju z czegoś możemy być dumni. Szkoda tylko, że wiele kobiet nie wierzy w nasze rodzime marki i kupuje tylko zagraniczne produkty…

    • Ja się właśnie na Max Factora napaliła. Uwielbiam biografie 😉 Zgadzam się z Tobą, Polki nie doceniają tego, co mają na wyciągniecie ręki. Czuję misję w moim blogu 😉

  • To prawda, jesteśmy kosmetyczną potęgą.

  • bardzo ciekawy artykuł, można poczuć się dumnym 🙂

  • Bardzo ciekawy wpis,bardzo lubię czytać takie historie dotyczące kosmetyków 🙂

  • Zaskoczyłaś mnie. W życiu bym nie pomyślała że nasze kosmetyki są znane i lubiane za granicą… 🙂
    WIĘC JEDNAK NIE JESTEŚMY NAJGORSI! HA 🙂

  • Świetny post, planuję przeczytać tę książkę w najbliższym czasie 🙂

  • Anonymous

    eveline i pierre to nie polskie marki

  • Widzę po koleżankach, ze Inglot w Norwegii i Włoszech jest cenioną marką, ale cenowo nie jest tania.

  • Rzeczywiście można poczuć dumę, patrząc na ogromny wkład naszych rodaków w rozwój branży kosmetycznej. Niestety, wiele osób wciąż zachwyca się wyłącznie zagranicznymi markami, uznając je za bardziej ekskluzywne i troszkę gardząc polskimi produktami. Aż nasuwa mi się powiedzenie: cudze chwalicie, swego nie znacie 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 😉

  • jeżeli mam wybór zawsze sięgnę po polskie kosmetyki – są świetnej jakości, w dobrej cenie, w większości nie testowane na zwierzętach i do tego wspiera się nasz biznes – same plusy!

    http://lanskoronka.blogspot.com/

  • muszę przyznać, iż ostatnio zaintrygowałaś mnie marką Pierre Rene 😉

  • Interesujący wpis, będę tu zaglądać częściej!

  • Anonymous

    Zaznaczam z góry ze opinie sa tylko moje otóż. Dr Irena eris masakra miałam sera miałam kremy (ceny w pl to około 200 zł za krem ) niestety cena wysoka skutek żaden eveline kolejna masakra nic mi nie pasuje ani krem ani balsam ani nic po prostu. Oceanik i bioderma kiedyś pasowały ale teraz tez juz nie za to krem lierac premium ex daje mi taki efekt jak żaden inny niestety dla niektórych pasują dla innych nie ka niestety mam ten problem ze co bym nie kupiła z polskiego rynku i polskich firm kosmetycznych nic mi nie służy pozdrawiam

Close