Moja wizyta w Pierre Rene – jak się robi polskie kosmetyki

Profesjonalne stoiska, nowe produkty i odświeżone receptury dobrze znanych kosmetyków. Pierre Rene to przykład polskiej marki kosmetycznej, która jest wypadkową pasji, pomysłowości i zaangażowania osób ją tworzących. Firma tworzy nie tylko produkty drogeryjne, ale także kosmetyki profesjonalne w rozsądnej cenie. Idealny przykład dla utartego już sloganu “dobre bo polskie”. Mnie było dane poznać kilka sekretów marki.


Dwa tygodnie temu mąż mój musiał służbowo odwiedzić Ustkę. Ze względu na to, że morze kocham miłością bezgraniczną i dozgonną, nie mogłam odpuścić okazji pojawienia się nad Bałtykiem. Oczywiście myśląc Ustka, w głowie nie miałam tylko fal i usteckiej Syrenki… ale także (a może przede wszystkim) Pierre Rene. Być może nie wszyscy wiedzą, że właśnie w tej kilkunastotysięcznej miejscowości, w pięknych okolicznościach przyrody, w sąsiedztwie lasu, łąk i polnych dróg, swoją siedzibę ma jedna z najbardziej znanych polskich firm kosmetycznych.
Marka Pierre Rene powstała na początku lat 90. XX w. Osoby śledzące na bieżąco nowinki kosmetyczne na pewno zauważyły, że od kilku lat marka przechodzi swój renesans. Kosmetyki mają coraz lepszą jakość i wciąż przystępną cenę. Rozpiętość kolorystyczna i szeroka gama produktów powodują, że w szafach Pierre Rene znajdziemy wszystkie kosmetyki niezbędne do wykonania makijażu, z akcesoriami włącznie. Duży wybór, dobra jakość i przystępne ceny sprawiają, że Pierre Rene zapisuje się w świadomości klientek, jako marka godna zaufania. Dlatego wiedząc, że będę w Ustce, postanowiłam odwiedzić tę firmę i sprawdzić w czym tkwi sekret Pierre Rene.
W siedzibie Pierre Rene przywitały mnie: Justyna Bujak – specjalistka ds. logistyki, Magdalena Szłyk – główna laborantka Pierre Rene i Karolina Grzeszczuk – specjalistka social media. Ta ostatnia to oczywiście znana w blogosferze, genialna wizażystka Grzee. W pierwszej chwili nie mogłam skojarzyć, że Karolina to właśnie Grzee. Dopiero, gdy usłyszałam nazwę bloga (bądź jak kto woli pseudonim artystyczny), spojrzałam na jej genialne brwi i piękną kreskę na oku, połączyłam fakty. Wychodzi na to, że nie mam pamięci do twarzy, albo w sieci wszyscy wyglądamy troszeczkę inaczej.
Panie wprowadziły mnie do sali konferencyjnej, gdzie wszystkie ściany były zastawione szafami marki Pierre Rene. Nowe stoisko ekspozycyjne, które na moje oko ma około 3 m. szerokości, plus szafy Miyo. Dostałam oczopląsu. Nie wiedziałam na czym zawiesić wzrok. Czułam się jak w niebie 😉 Nie dosyć, że wszystkie kosmetyki miałam na wyciągniecie ręki, to jeszcze opowiadały mi o nich kobiety pełne pasji i merytorycznej wiedzy.
Jak powstają kosmetyki Pierre Rene
Każdy sukces, ma swoich rodziców. W tym przypadku to małżeństwo, będące głównym motorem napędowym firmy. Wojciech i Agnieszka de Lubicz Szeliscy działają jak najlepsza drużyna ligi światowej. Inspirują nie tylko siebie, ale także kadrę pracowniczą. Zdaniem dziewczyn, sukcesem marki jest męskie, rewolucyjne spojrzenie na urodę, kosmetykę i potrzeby kobiet. – Pomysły najczęściej rodzą się w głowie Pana Prezesa Wojciecha de Lubicz Szeliskiego – zdradza Magdalena Szłyk. – Potem spotykamy się w sali konferencyjnej gdzie omawiamy pomysły. Rozdzielamy pracę na poszczególne osoby, po czym szukamy bądź weryfikujemy dostawców – dodaje. – Po otrzymaniu różnych wzorów surowców, wybieramy najciekawsze i te, które spełniają wszelkie wymagania laboratoryjne Po zebraniu wszystkich potrzebnych surowców, następuje etap konfekcjonowania produktu. Gotowy produkt jest badany pod kątem mikrobiologicznym zanim trafi do sprzedaży – zaznacza Magdalena.
Masa na pomadkę
Jak widać, firma kładzie duży nacisk na bezpieczeństwo produktów. W efekcie, możemy mieć pewność, że to, co znajduje się w opakowaniach Pierre Rene, naszej skórze nie zrobi krzywdy. – Zanim produkt zostanie stworzony, pierwsze testy dotyczą samych mas. Wykonujemy testy aplikacyjne na grupie osób. Następnie dzielimy się swoimi spostrzeżeniami i uwagami. Po burzliwych dyskusjach, ostateczna decyzja należy do Pana Prezesa i Pani Prezes – mówi główna laborantka marki. Zapewnia, że receptura kosmetyków jest pod stałą kontrolą laboratoryjną. – Wszystko ze względu na zmieniające się Dyrektywy Unii Europejskiej pod kątem wycofywania z kosmetyków danych substancji np. parabenów. Dlatego musimy ciągle śledzić obowiązujące przepisy i dostosowywać swoje masy do wymagań unijnych. Jest to dość pracochłonny proces. Wszystko musi być udokumentowane, ponieważ jesteśmy firmą certyfikowaną znakiem GMP (tzw. Dobre Praktyki Produkcji Kosmetyków – przyp. Żurnalistka).

Po opowieściach o tym, jak wygląda produkcja, zaprowadzono mnie do magazynu. Widziałam wieeelkie półki uginające się pod ciężarem mas, surowców, a także gotowych produktów. Przeszłam się także po dziale produkcyjnym, gdzie wszystkie kosmetyki są składane w jedną całość, następnie wysyłane do dystrybutorów.

Produkcja cieni do powiek

Bo najważniejsze są potrzeby klientek

Mimo że zarówno pierwsze jak i ostanie zdanie należą do prezesa, dziewczyny również mogą dorzucić swoje 3 grosze. Dzięki temu produkty znajdujące się w szafach Pierre Rene są wypadkową funkcjonalności, wizjonerstwa i potrzeb potencjalnych klientek. – Dużą inspiracją dla nas są sygnały z rynku o zapotrzebowaniu na dane produkty – mówi Karolina Grzeszczuk. – Jako zespół uczestniczymy w tworzeniu nowych kosmetyków. Śledzimy trendy i staramy się na bieżąco wprowadzać je w życie – dodaje. Dlatego sala konferencyjna, w której odbywała się nasza rozmowa, pełna jest kosmetyków marki Pierre Rene. To właśnie tu spotykają się pracownicy. Sięgają po kredki, lakiery czy pomadki i na własnej skórze testują kosmetyki. Podobno mężczyźni również, chociaż żadna z Pań tego oficjalnie nie potwierdziła 😉
Nowe dzieci Pierre Rene
A jakie nowości czekają na klientki? Poza zmianą receptur niektórych kosmetyków, możemy także spodziewać się kilku debiutów. Po tym, jak bardzo dziewczyny angażują się w opowieści o tych produktach widać, że w ich stworzenie włożono dużo serca.  – Wiele będzie się teraz działo w naszej firmie! – mówi podekscytowana Magda. – Naszym najnowszym „dzieckiem” jest paleta magnetyczna, która pochłonęła naprawdę dużo czasu, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Wkłady do palety magnetycznej. Część nowego stoiska Pierre Rene Professional
pierre rene, paleta magnetyczna na cienie
pierre rene, paleta magnetyczna na cienie
pierre rene, paleta magnetyczna na cienie
 – Ponadto pracujemy nad lakierami hybrydowymi, które coraz bardziej podbijają serca Polek – opowiada z zaangażowaniem główna laborantka. – W najbliższym czasie pojawią się również lakiery Top Flex w nowej odsłonie – wtrąca Justyna. I dodaje – Zmieniamy w nich praktycznie wszystko! Poprzez pędzelek aż po ulepszenie formuły mas. Wierni pozostajemy jednak opatentowanej przez nas butelce z charakterystycznym „klikiem” przy zamknięciu. Planujemy również rozszerzyć linię MEDIC o produkty bogate w składniki aktywne. Ale o tym przekonacie się niebawem – mówi tajemniczo.
– Zapomniałyście dodać, że właśnie na rynku pojawiają się nasze nowości w postaci wysuszacza do lakieru i utrwalacza do makijażu – wtrąca Karolina.
Aktualnie marka największy nacisk kładzie na kreowanie marki Pierre Rene Professional. Delikatnej modyfikacji uległo nie tylko logo, ale także część opakowań kosmetyków. Na przełomie czerwca i lipca w galerii handlowej Jantar w Słupsku pojawiło się pierwsze stoisko Pierre Rene Professional. Takie “wyspy” pojawią się także w innych częściach Polski.
pierre rene professional, nowe stoisko, wyspa
To była jedna z najlepszych blogowych przygód, które do tej pory przeżyłam. Podczas dwóch godzin spędzonych w siedzibie Pierre Rene poznałam ludzi pełnych pasji i zaangażowania. Materiału zebrałam tyle, że nie sposób zaprezentować go w jednej notce. Dlatego niebawem opublikuję jeszcze co najmniej jeden wpis o mojej wakacyjnej wizycie w Pierre Rene.
  • Świetna wypraaa i relacja;) czekam na więcej w takim razie!

  • Wow, to miałaś przygodę. W Szczytnie ciężko o ich kosmetyki niestety a nie lubię zamawiać zanim czegoś dokładnie nie pooglądam i nie “wymacam” 😉

    • Pierre Rene celuje też w mniejsze drogerie. Nawet częściej właśnie tam spotkasz tę markę 😉

  • Czekam na kolejny wpis! Ale miałaś fajnie, taż bardzo chciałabym to zobaczyć na własne oczy! 🙂

  • ale fajowo 😀 sama bym to zobaczyła z ogromną ciekawością 🙂

  • Tylko pozazdrościć takiej przygody 🙂 Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg relacji 😉

    • To dobrze, że się podoba. Post będzie na pewno 😉

  • fantastyczna przygoda 🙂 zazdroszczę!
    cudownie wyglądają te wystawki <3

    p.s. masz literówkę w podpisie do zdjęcia ze wkładami do palety magnetycznej

    • haha dzięki 😉 Piękny “stosik” mi wyszedł 😛

  • Zazdroszczę wizyty w takim miejscu 🙂

  • Moja droga świetnie spędzony czas. Tylko pozazdrościć.
    :*

  • Aż miło popatrzeć.

  • sama chętnie wybrałabym się do takiego miejsca 🙂

    • Myślę, że wystarczy zapytać 😉 Kadra jest bardzo otwarta i z chęcią przyjmuje gości 😉

  • Rewelacja, zazdraszczam! 🙂

  • Zazdroszcze ci takiej wyprawy 🙂

  • Wspaniale spędzony czas! Mogę tylko pozazdrościć 🙂

  • Super relacja:)

  • Ale jaja, od początku zetknięcia się z marką Pierre Rene byłam przekonana, że jest ona niemiecka. Fajnie się dowiedzieć po tylu latach, że to kolejny, udany polski projekt kosmetyczny 🙂
    Świetnie się czyta tego posta, zdjęcia są piękne, zaś sama wyprawa jest godna pozazdroszczenia. Gratki 🙂

  • Świetna sprawa. Byłam bardzo zaciekawiona jak na Spotkaniu w Olsztynie wspominałaś o paletkach tej firmy , bardzo są pomysłowe ; )) . Czekam na kolejny post ; )) .