Polskie kontra zagraniczne – pomadki w kredkach Joko i Gosh

Precyzyjna aplikacja, nawilżenie ust i nietypowa forma. To wyróżniki większości pomadek zamkniętych w kredkach. Łączy je funkcja, dzieli cena. Czas na porównanie dwóch z nich. W starciu biorą udział polska pomadka w kredce Joko Color & Shine oraz duńska Gosh Kiss me!


 

Pierwsza odsłona cyklu “polskie kontra zagraniczne” (można przeczytać ją tutaj) spotkała się z całkiem sporym zainteresowaniem z Waszej strony. A skoro pomysł się podoba, grzech nie kontynuować tego zagadnienia. Czas więc na kolejny post porównawczy. Tym razem pod lupę wzięłam kolorówkę, a dokładniej pomadki zamknięte w kredkach.

Moda na pomadkę w kredce

Boom pomadek w formie kredek  pojawił się jakiś rok temu. Nagle większość marek kosmetyków kolorowych zaczęło mieć te wygodne gadżety w swoim asortymencie. Trend ten trwa do dziś i na razie nie zanosi się, żeby przeminął. Kredki polskich marek oscylują w granicach 13 zł. Za te zagraniczne, jak np. Clinique, zapłacimy nawet 75 zł. Jak widać ceny zależą od producenta, ale działanie i użytkowanie to zazwyczaj powielanie pierwowzoru. Każda z nich ma się łatwo aplikować, tworzyć precyzyjny kontur ust, nawilżać, a nawet regenerować wargi. Którą więc wybrać, spośród tak wielu propozycji?

Pomadka w kredce Gosh Kiss me!

gosh pomadka w kredce, gosh, pomadka w kredce, o2, firs kiss, kiss me
Cena / gramatura : 45 zł / 2,5 g
Kolor: 02 First Kiss
Opis produktu:
Pomadka w kredce o działaniu nawilżającym. Nie zawiera parabenów, ani perfum. Za to w składzie znajdziemy swalen (roślinny odpowiednik lipidu występującego w skórze) z oliwy z oliwek. Pomadka w kredce Gosh poprawia barierę ochronną skóry i kondycję warg. Lekka konsystencja i pół-transparentne wykończenie, to cechy charakterystyczne Gosh Kiss me!
 
Moja opinia:
Gosh Kiss me! jest pierwszą pomadką w kredce, z którą miałam do czynienia. Spodobał mi się sposób aplikacji, który na pewno jest bardziej precyzyjny, niż w tradycyjnych pomadkach. Nie można też przejść obojętnie obok konsystencji produktu. Ta pomadka w kredce jest podobna do masełka bądź balsamu ochronnego. Gęsta i lepka, daje uczucie nawilżenia. Nie podkreśla suchych skórek. Nie zauważyłam, żeby poprawiła kondycję warg, ale to tylko z mojej winy, bo nie używam jej notorycznie. Nie smaruję ust z uporem maniaka, widzącego w produkcie jedynie funkcję ochronną bądź regenerująca. Być może, gdybym sięgała po nią kilka razy dziennie przez np. miesiąc, spostrzegłabym jakąś zmianę. Różowy, pół-transparentny odcień jest bardzo delikatny. By pokryć nim usta bez prześwitów, należy nałożyć co najmniej dwie warstwy pomadki. Kolor nie utrzymuje się za długo, więc potrzebne są częste poprawki. Wystarczy sięgnąć po kubek kawy, a pomadka od razu odciśnie się na krawędzi. Podsumowując, daje miłe uczucie nawilżenia, ale nie widać efektów regeneracji. Trwałość krótka. By kosmetyk dłużnej utrzymał się na ustach, należałoby utrwalić ją pudrami, bazami bądź podkładami. 


Pomadka w kredce Joko Color & Shine

joko, pomadka w kredce, nawilżajaca pomadka w kredce, nr 5

 

Cena/gramatura: 12 zł / 5g
Kolor: 05
Opis producenta: 
Odkryj pomadkę Color & Shine – szminkę i kredkę w jednym. Oto niezawodny sposób na zmysłowe usta, pełne blasku. Wrażenie gwarantowane!
Pomadka uwodzi słodyczą cukierkowych barw, zapewniając efekt delikatnie zwilżonych ust. Zawiera regenerującą mieszankę naturalnych wosków: pszczelego i z liści palmowych, zmiękcza, wygładza i koi. Pozostawia delikatną skórę ust odpowiednio nawilżoną i odżywioną.
Moja opinia:
Kolor nr 05 jest lekko cukierkowy. Pasuje do jasnej cery i blond włosów. Przy skórze mocno opalonej, może wypaść  karykaturalnie. Pomadka w kredce pachnie słodkim melonem. Odcień i zapach Joko Color & Shine kojarzą mi się z wakacjami, plażą i drinkami z palemką (ewidentnie potrzebuję odpoczynku, skoro na myśl przychodzą takie rzeczy :P). Kolor mocno napigmentowany, odbijający światło, daje to efekt pełnych ust. wystarczy jedna warstwa, by dokładnie pokryć całe wargi. Konsystencja gęsta i lepka, daje wrażenie nawilżonych i odżywionych ust. W kwestii pielęgnacji, jak w przypadku pomadki Gosh, nie zauważyłam żadnej poprawy.

Joko Color & Shine kontra Gosh Kiss me! Porównanie

pomadka w kredce, gosh, joko cosmetics, nawilżajaca pomadka w kredce
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Joko i Gosh nie rożni nic, poza opakowaniem. Nie ma co ukrywać, że Gosh wydaje się być bardziej pomadką z wyższej półki. Nie tylko ze względu na cenę (jest prawie trzy razy droższa od Joko), ale też opakowanie. Gosh zawiera roślinny odpowiednik lipidów zawartych w skórze, co może być wabikiem na konsumentki. W pomadce Joko znajdziemy nawilżające woski. Żadna z pomadek nie poprawiła kondycji warg. Za to nie dają efekt natychmiastowego nawilżenia. Nie podkreślają suchych skórek, ale też nie są trwałe. Za pomadką Joko przemawia miły. letni zapach oraz większa pigmentacja. Jedyną wyższość jaką zauważam w pomadce w formie kredki Gosh, to ładniejsze opakowanie.

 

joko, pomadka w kredce, polska marka, nr 5

Którą wybrać?

Dwie pomadki, to samo działanie, a różnica w cenie kolosalna. Wybór droższej marki daje poczucie luksusu. Jednak zanim podejmiemy decyzję o zakupie produktu droższego, który w zasadzie niczym nie odbiega od taniego odpowiednika, zadajmy sobie pytanie, czy warto. Za tę samą cenę można kupić trzy tańsze pomadki w różnych kolorach. I to jest rozsądne podejście do zakupów. Chyba, że wolimy obnosić się z dobrami luksusowymi. Ale to już temat na kolejny post.
  • Moje ulubione kredki to te, które można kupić w szafie Lovely – są jeszcze tańsze, niż Joko (ok 8zł/szt), a są rewelacyjne. 😉

    • OOO tej jeszcze nie miałam 😉

    • rowniez polecam Lovely:D ale joko fajnie sie tu prezentuje

  • Mam pomadkę Gosh’a, co prawda inny kolor, ale jestem z niej bardzo zadowolona. Różnica w cenie rzeczywiście jest spora. Wypróbuję Joko.

    • Gosh też jest ok, powiedziałabym nawet, że ma bardzo podobne działanie do Joko. Jednak ta druga daje mocniejszy efekt. Nawilżenie podobne, cena niższa.

  • ale mają piękne kolory 🙂

  • Kolorki nie moje.

  • lubię takie posty 😉

  • jeśli chodzi o kolor, to bardziej jednak podoba mi się Gosh 🙂 ja mam jasną cerę i niekorzystnie wyglądam w takich odcieniach jak Joko 😉

  • Gosh bardziej mi przypadł do gustu, ale w kwestie pielęgnacyjne tu wątpię niestety.

    • Nawilżenia nie można jej odmówić, ale w związku z tym, że nie dotarłam do listy składników żadnej z nich, też nie wypowiem się na temat pielęgnacji.

  • bardzo lubię kredkę z Gosha (mam inną wersję kolorystyczną), ale jakbym miała sama ją sobie kupić, odpuściłabym ze względu na cenę, Innych nie miałam okazji testować, ale być może skuszę się na którąś tańszą 🙂

  • ja wolę niższą półkę cenową tzn joko. Z Gosha mam kilka kosmetyków kolorowych , które dobrze oceniam.

  • Miałam kiedyś parę pomadek joko i bardzo je lubiłam 😉 teraz jestem fanką velvet matt od golden rose 🙂

  • Mi się kredka rozmazuje :/ nie wygląda to dobrze…

  • A ja jeszcze nigdy nie używałam żadnej pomadki w kredce, ale jakbym miała się zdecydować, to na pewno byłaby to ta tańsza wersja 🙂

  • droższe nie zanczyl epsze jak widac na tym przykładzie.
    ja równiez wolę inwestować w nasze rodzine firmy