BANDI antyoksydacyjny krem pod oczy – recepta na zmarszczki

Gdyby pół roku temu ktoś powiedział mi, że za 50 zł kupię wydajny krem pod oczy polskiej marki niwelujący zmarszczki, bym go wyśmiała. Po zastosowaniu kremu antyoksydacyjnego BANDI wiem, że polskie kosmetyki pielęgnacyjne śmiało mogą rywalizować o palmę pierwszeństwa z drogimi zagranicznymi markami.


Dane techniczne:
Nazwa: Antyoksydacyjny krem pod oczy BANDI
Pojemność: 30 ml
Cena: 49 zł
Dostępność: sklep internetowy BANDI [klik]
Opis producenta oraz skład tutaj
Nigdy nie wierzyłam, że krem pod oczy może zniwelować powstałe zmarszczki i wygładzić skórę. Kosmetyki tego typu stosowałam raczej prewencyjnie, licząc, że istniejące zmarszczki nie pogłębią się i zatrzymam czas. Również z tą myślą kupiłam antyoksydacyjny krem pod oczy Bandi. Jakie było moje zdziwienie, gdy porównałam zdjęcia oczu sprzed i po ( a raczej w trakcie, bo krem jeszcze się nie skończył) kuracji. Po pięciu miesiącach stosowania antyoksydacyjnego kremu pod oczy BANDI, moje spojrzenie wyraźnie odmłodniało!
Skład kremu pod oczy BANDI
W sumie nie powinnam się dziwić, bo zgodnie z zapewnieniami producenta, specyfik jest przeznaczony dla przedwcześnie starzejącej się skóry wokół oczu.  W składzie poza masłem shea, witaminami A i E, znajdziemy także mukopolisacharydy (trudne słowo). Wpływają one na poprawne krążenie limfy w organizmie oraz działają nawilżająco. Niestety należy też zwrócić uwagę na parafinę, która występuje na trzecim miejscu w składzie kosmetyku. U osób z cerą tłustą zapycha pory, ale też tworzy warstwę okluzyjną, co sprawia, że skóra pod oczami, nie wysusza się tak szybko. Dlatego w tym przypadku nie do końca należy  bać się parafiny.
 30 ml kremu pod oczy wystarczy na około 7-8 miesięcy
Antyoksydacyjny krem pod oczy BANDI jest niesamowicie wydajny. Stosowanie zaczęłam na początku września, sięgam po niego rano i wieczorem. Zdarza się również, że wklepuję preparat w ciągu dnia, gdy czuję, że skóra jest mocno napięta i sucha. W ciągu pięciu miesięcy zużyłam około 70 % opakowania. Czy to nie wstrząsający wynik ?? Wydatek 50 zł na krem, który wystarcza na ponad pół roku, a jego stosowanie przynosi oczekiwane rezultaty, to naprawdę rozsądna cena.
Poza wydajnością kremu, a przede wszystkim jego skutecznością, warto również zwrócić uwagę na opakowanie preparatu. Kosmetyk jest zamknięty w ciśnieniowej fiolce z pompką. Dzięki temu w higieniczny sposób wydobywamy właśnie tyle kremu, ile potrzeba. Jego konsystencja jest lekka co sprawia, że antyoksydacyjny krem pod oczy BANDI szybko się wchłania. Dobrze współpracuje z korektorem i pudrem. Kosmetyki nałożone na krem nie ważą się, lecz ładnie wtapiają w skórę.
 Poniżej przedstawiam dowód na działanie kremu pod oczy BANDI. Pierwsze zdjęcie zostało zrobione na długo przed rozpoczęciem stosowania produktu BANDI. Zostało wykorzystane bodajże do teksu o tuszu do rzęs. Oko pochodzi z okresu wakacyjnego (opalona skóra), a fotka nie została poddana żadnej obróbce. Tak, to moje własne prywatne zmarszczki. Piękne prawda??
Poniżej aktualny stan skóry pod oczami (przepraszam za jakość zdjęcia, ale było robione w sztucznym świetle i innym aparatem, bo nasz Cannon 600 D jest zepsuty 🙁 )
Skóra pod oczami po pięciu miesiącach stosowania antyoksydacyjnego kremu pod oczy BANDI jest:
  • nawilżona
  • wygładzona
  • bardziej elastyczna
  • pozbawiona drobnych zmarszczek
Marka Bandi po raz kolejny mile mnie zaskoczyła. Do tej pory poza kremem antyoksydacyjnym pod oczy, stosowałam m.in. maskę eksfoliującą, o której pisałam tutaj, oraz krem intensywnie nawilżający na dzień [klik].
Już szykuję się do zakupu kolejnego opakowania specyfiku. Jest to najlepszy krem pod oczy spośród wszystkich, które do tej pory stosowałam. Co równie ważne i warte podkreślenia, to produkt polskiej marki. Polecam!
Close