365 dni z Żurnalistką, czyli 1 rocznica bloga

To był piękny rok. Oby 2014 był jeszcze lepszy. Dziękuję, że jesteście, czytacie komentujecie i wspieracie. Mam nadzieję, że każdy mój post skłania do jakichkolwiek refleksji, ale też przynosi relaks. Zabieram się za organizację małego party, a Was zachęcam do śledzenia bloga FB, bo przygotowałam kilka rozdań z okazji 1 rocznicy Żurnalistki.


 

Wszystko zaczęło się jakieś półtora roku temu podczas pisania pracy magisterskiej. Badania naukowe poświęciłam blogom i siłą rzeczy musiałam się trochę naczytać tych specyficznych pamiętników internetowych. I chociaż w zawodzie więcej gadam, niż piszę, to właśnie obcowania ze słowem pisanym bardzo mi brakowało (porzuciłam je pod koniec 2011 roku). Czasem aż mnie wewnętrznie nosiło, by w końcu przelać swoje myśli na papier i czekać, aż pojawi się reakcja. Bo pisanie do szuflady to nie to samo.  Tym bardziej czytając wiele (mniej lub bardziej udanych) blogów prowadzonych z pasją.
Wypowiedziane słowa są ulotne jak melodie płynące z głośnika. Z tą różnicą, że do muzyki zapisanej w formacie mp3 zawsze można wrócić. A słowa zapisane pozostają … Tak z wielu myśli nieokrzesanych i męczenia bliskich tym, że w życiu czegoś mi brakuje, ale nie potrafiłam tego nazwać… powstał pomysł na blog.
Do podjęcia ostatecznej decyzji o blogowaniu przyczynił się przede wszystkim Mój Mąż. To on wiercił mi dziurę w brzuchu, żebym w końcu założyła stronę. Potem równie intensywnie jak ja, myślał o nazwie. Przez ten cały czas jest dobrym duchem, obserwującym moje działania i dającym siłę. Do tego dochodziły obserwacje poczynań Karoliny z  Co pysznego?, która dzieli się z nami swoją kulinarną pasją, a także moja praca naukowa. Bloga nie byłoby również gdyby nie niesłabnące wsparcie Ewy i Uli – wiem, że mi kibicujecie, wręcz czuję Wasz motywujący oddech na swoich plecach. Dziękuję również Klaudii za to że jest i zawsze służy radą.  Chciałabym też podziękować moim najwierniejszym czytelnikom – teściom. To oni z zaangażowaniem śledzą posty i czekają na kolejne publikacje.

Cieszę się, że dzięki blogowaniu poznałam tyle wspaniałych blogerek. Spotkania z Wami (również te wirtualne) motywują do działania. Są wielką inspiracją.

 

Nie ma co się oszukiwać. Najważniejsi są czytelnicy, których zrzesza moje małe pisarskie dziecię. Dziękuję, że jesteście, czytacie, komentujecie, podpowiadacie, inspirujecie. Wiem, że to zabrzmi jak truizm, ale bez Was, blogowanie nie miałoby sensu. Dlatego też zorganizowałam kilka akcji, którymi postaram się podziękować za Waszą obecność. Ale o tym, w kolejnym poście. Dziś wieczorem ruszy pierwsze rozdanie ;).

Rocznice skłaniają  nie tylko do podsumowań, ale i wyznaczania nowych strategii…a te już są 😉 Mam nadzieję, że 2014 rok przyniesie mi jeszcze więcej uniesień, radości, ekscytacji i satysfakcji.
Close