Mus do ciała azjatycka trawa cytrynowa od Galanea Laboratories

Powinien być lekki i puszysty, niczym masa z ubitych jajek i utartego masła.  To właśnie pęcherzykowa konsystencja wyróżnia mus spośród innych kosmetyków do pielęgnacji ciała. Niestety mus Galanea Laboratories okazał się jedynie budyniem o przyzwoitym składzie.




Nazwa: Mus do ciała Azjatycka trawa cytrynowa i lilia wodna Galanea Laboratories

Producent: Laboratorium Galenowe Olsztyn

Cena/pojemność: 10 -15 zł/ 200 ml

Dostępność: apteki Dbam o zdrowie




Specyfiką musu do ciała jest jego skład oraz konsystencja. Kosmetyk tego typu charakteryzuje się lekką formułą, przypominającą piankę. Najłatwiej porównać ją do masła ucieranego z ubitymi białkami. Masa jest puszysta, pojawiają się pęcherzyki powietrza. I tu po raz kolejny okazuje się, że w kosmetyce jest jak w kuchni. Trzeba wiedzieć co do czego dodać, aby wyszedł dobry kosmetyk. Mam wrażenie, że w przypadku musu do ciała z azjatycką trawą cytrynową Galanea coś poszło nie tak. Chyba że koncepcja zakładała konsystencję galaretki bądź budyniu, bo musem na pewno nie jest.



Mus Galanea Laboratories dobrze nawilża. Ale nie sprawdzi się u osób z przesuszoną skórą. Jest to raczej optymalne rozwiązanie dla ciałek, które nie mają problemu ze zbyt szybką utrata wody. Zapach dosyć intensywny, zgodnie z nazwą produktu z wyczuwalną wonią cytryny i kwiatów. I niech Was nie zwiedzie niska cena oraz całkiem spore opakowanie. Mimo że mus w promocji kosztuje ok 10 zł – 15 zł za 200 ml, to owe “parametry” mają się nijak do wydajności. Po dwóch tygodniach stosowania zużyłam mniej więcej połowę opakowania. Przy lekkiej konsystencji jest to dosyć duże uchybienie, bo zazwyczaj właśnie ona sprawia, że mała dawka wystarcza na pokrycie sporej części ciała. Producentowi należy się duży minus za źle oznaczone opakowanie. Na etykiecie nie ma informacji jak długo po otwarciu można używać musu. Na denku umieszczono numer serii, którego nigdzie nie zidentyfikujemy. Z informacji przydatnych konsumentowi, dostajemy wyłącznie datę ważności, która ma się nijak do terminu w jakim powinnam zużyć mus po otwarciu.




Skład

Ze składu “wyjęłam” jedynie substancje, które mogą budzić wątpliwości. Dokładną listę tego, co ukrywa w sobie mus z trawą cytrynową Galanea znajdziecie tutaj. 
  • Dimethicone – rodzaj silikonu, ma za zadanie wygładzić strukturę skóry, spotykany jest w większości kosmetyków, najczęściej tych do włosów. Zdaniem specjalistów substancja nie ma działania toksycznego. 

  • Disodium EDTA – substancja, pełniąca w kosmetyce funkcję stabilizatora. Przez fanów ekologicznych kosmetyków uznawany za składnik szkodliwy. Jednak nie możemy dać się zwariować. Skoro ustawa nie uznała go za element niepożądany, może znajdować się w kosmetykach. Co więcej pełni funkcję ochronną przed mikroorganizmami, wiąże metal ciężkie. Stężenie disodium EDTA w kosmetykach jest zbyt małe, by substancja ta mogła zagrażać organizmowi. 

  • DMDM oraz Hydantoin/Methylchloroisothiazolinone/Methylisothiazolinonekonserwanty, mogą być stosowany jedynie w minimalnym stężeniu

  • Sodium Hydroxide-  wodorotlenek sodu, regulator pH, dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu. 

  • Butylphenyl Methylpropional (lilial), Alpha-Isomethyl Ionone, Hexyl Cinnamal: składniki kompozycji zapachowych, może wywołać alergię

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż w musie pełno emolientów. Działają nie tylko na powierzchni, ale też w głębszych partiach skóry. Nawilżają ją oraz natłuszczają. Oznacza to, że nadają się do skóry bardzo suchej, swędzącej bądź podrażnionej. Mus zawiera także olejek migdałowy, Panthenol i alantoinę. Poza tym znajdziemy w nim naturalny zagęstnik czyli gumę ksantanową.
 

Mus do ciała z azjatycką trawą cytrynową i lilią wodną Galanea nie jest ani kosmetycznym bublem, ani odkryciem roku. Nazwałabym go średniakiem. Za kwotę, którą wydamy na trudno dostępny mus, można okazyjnie kupić wiele dobrych balsamów bądź maseł do ciała.

  • EDTA – używałam tego w laboratorium jako buforu w analizach chemicznych 😉 Poza tym stosowany jest również w nawozach rolniczych, więc wielkie NIE. Do tego brak podstawowej informacji o terminie przydatności do zużycia przemawia za nieprofesjonalizmem i ignorancją tej firmy.
    Uważaj, żebyś za przykładem “Kocham Gotować” i “tatara z sokołowa” nie została posądzona o zniewagę 😛
    Recenzja super, bo już miałam wydać te 10 zł! 😉

    • Spokojnie 😉 Nie napisałam o niczym, co nie byłoby prawdą. Wystarczy przeczytać skład na etykietce. I nie porównuję dwóch różnych “tatarów”, stawiając któryś z nich w gorszym świetle. Krytycznie wypowiadam się o jednym, popierając to dowodami, zaznaczając również jego dobre strony – emolienty. Pozdrawiam 😉

  • konsystencja dość dziwna, ewidentnie jest musem tylko z nazwy. 🙂

  • ostatnio też miałam balsam albo coś podobnego i nie miała ono napisanego nr partii ani kiedy je wyprodukowano czy kied je zużyć :/

    • Irytuje mnie, że producenci nie przestrzegają zasad. Łamią prawo, wprowadzając dezinformację.

    • Dokładnie! Potem zastanawiam się czy produkt jest jeszcze dobry, czy nie. Zreszta kiedy nie ma tego mam wrazenie ze producent coś kombinuje…

  • nigdy o nim nie słyszałam, ale konsystencja nie zachęca do testów

  • Uuu, wygląda nieciekawie. Nie kupię.

  • Kusiło mnie opakowanie, przyznaje jestem wzrokowcem. Ale podstawowych informacji zniechęca.

  • Nie lubię zbytnio musów… O wiele lepiej spisują się u mnie masła do ciała 🙂

  • a mi sie wydaje, ze za taką cenie nie ma co marudzić 🙂

    • No nie wiem. Konsystencja jest jak budyń. To tak jakbyś kupiła podkład w płynie,a ten okazałby się podkładem w kompakcie.

  • Po Twojej recenzji pozostanę przy masłach do ciała.

    • Nie mam nic do musów. Używałam z Avonu (Planet Spa linia bodajże tajski kwiat lotosu) i był naprawdę dobry. Temu ewidentnie coś ie wyszło.

  • Chętnie bym go wyprobowala

    • Ja również. Chociaż za taką cenę chyba jednak poszukam czegoś innego.

  • Miałam go i byłam nawet zadowolona. Pachniał pięknie przynajmniej 😉

  • Konsystencja coś nie bardzo im wyszła… ale zapach przynajmniej jest piękny 🙂

  • Ales Ty obcykana z tymi skladami 🙂

    Ojjjjj Żurnalistka moja kochana ja coś czuje, że Ty powinnaś mieszkać w Gdańsku 😉 a kolor włosów taki sam tylko farba zeszła hahahahha czas na farbowanie ;p

  • Trzeba będzie wypróbować 🙂 Ciekawa jestem, po Twoim opisie widzę, ze warto 🙂

  • Uwielbiam musy do ciała, taki cytrynowy chętnie bym przygarnęła 🙂

  • EM

    musze wyprobowac 🙂
    zapraszamy w wolnej chwili 🙂

  • Agu

    Nie znam tego kosmetyku i raczej nie chcę poznać 😉

  • No to już wiem, że nie jest to kosmetyk dla mnie, bo moje ciało potrzebuje porządnej dawki nawilżenia. Ostatnio dobrze sprawuje się masło do ciała Organique (te rozgrzewające z cynamonem). A pachnie obłędnie!

  • miałam ten mus i faktycznie nic specjalnego