Jak pisać by nas czytano? O postach słów kilka.

Bycie żurnalistką zobowiązuje. Dlatego poza postami urodowymi, przedstawiam Wam kilka “żurnalowych” zasad którymi kieruję się, pisząc posty. Mimo że w jednej notce mogłabym zawrzeć wszystkie złote rady, chcę by tekst był zjadliwy. Dlatego na początek kilka sztandarowych zasad. Jeżeli Wam się spodoba, skleję kolejny post “know-how”.


 

Proces twórczy może trwać w nieskończoność. Zdarzają się także płodne dni, które sprawiają, że codziennie możemy publikować nowy tekst, bo mamy dużo do przekazania, a w głowie kłębią się tony myśli. By nie powstał nieład twórczy staram się przestrzegać kilka zasad, by były one lekkie, przyjemne, a przede wszystkim przydatne.

Zanim zacznę pisać

Zbieram jak najwięcej danych o temacie bądź rzeczy, którym dedykuję post. W związku z tym, że poświęcacie swój czas, chcę by był dobrze spożytkowany. Dlatego testuję, czytam, badam skład. A potem układam zdania. I tu warto wpoić sobie kilka zasad stworzonych przez G.Orwella, dotyczących pisania tekstów (boldem zaznaczyłam moje ulubione):
  1. Nie używaj metafory, porównania lub innej figury retorycznej, którą zazwyczaj widujesz lub słyszysz w mediach.
  2. Nie używaj długiego wyrazu, jeśli wystarczy krótki.
  3. Jeśli można wyrzucić jakiś wyraz, zrób to.
  4. Nie stosuj strony biernej tam, gdzie możesz użyć strony czynnej.
  5. Nie używaj obcego zwrotu, naukowego lub specjalistycznego słowa, jeśli znasz jego zwykły odpowiednik w rodzimym języku.
  6. Lepiej złamać którąś z powyższych zasad, niż powiedzieć coś głupiego.

 

O ile założymy, że nasz blog nie ma być tylko pamiętnikiem, ale przede wszystkim formą dziennikarską, wyżej wymienione zasady mogą się przydać do stworzenia zgrabnej notki.

Wolę  posiedzieć nad tekstem i zdjęciami dwa dni, niż przedstawić coś zrobionego od niechcenia. Wiadomo, że każda notka generuje nowy ruch, a im ich więcej, tym statystyki rosną. Wyznaję jednak zasadę “jesteś tak dobry jak ostatni tekst/materiał, który stworzyłeś”.  W związku z tym, nie publikuję zdjęć, makijaży czy tekstów, z których nie jestem zadowolona. Nie rozumiem też tłumaczeń “wrzucam ten makijaż, tekst, zdjęcie na szybko, chociaż nie jest dopracowany, ale zawsze to coś”. Każda publikacja buduje nasz wizerunek. Każde zdanie i zdjęcie wywołuje emocje, które przekładają się na opinię o blogu.

Kiedy piszę

Staram się nie zanudzać czytelnika. Zdania proste bądź złożone współrzędnie, składające się tylko z dwu członów (a nie wielo-wielo-wielokronie) są tym, co media, a przede wszystkim internet lubią najbardziej. Im mniej przymiotników i epitetów, tym lepiej. Im więcej czasowników i równoważników zdań, tym tekst zyskuje większą dynamikę. Wolę krótką notkę, która odpowie na pytanie “czy warto kupić kosmetyk” niż esej z wplecioną dygresją “co dziś jadłam na śniadanie i jak to ma się do mojego psa, kota sąsiada i tego kremu o którym Wam opowiem”. Pisząc staram się pamiętać, kto jest moim odbiorcą. Wolę spowodować, że po przeczytaniu postu czytelnik zostanie tu na dłużej, niż już nigdy nie wróci.

Kieruję się zasadą odpowiedzi na sztandarowe dziennikarskie pytania pomocne w trakcie budowaniu tekstu: kto?, co? gdzie? kiedy? jak? dlaczego? z jakim skutkiem?

Od razu zastrzegam, że nie da się ich przełożyć na wszystkie poruszane tematy, ale mogą być dobrą podpowiedzią do zbudowania tekstu.
Śródtytuły pięknie porządkują tekst. Nadają mu pożądany kształt. Zabiegany czytelnik dzięki nim odnajdzie to, co go naprawdę interesuje. Są tym bardziej pożądane, gdy post rośnie do rozmiarów większych niż 2000 znaków.  Nie łudźmy się, że każdy przeczyta wszystko co napiszemy. Czytelnicy skupiają się na lidzie, początku korpusu i zakończeniu. Dlatego obrazujmy i porównujmy. Jeżeli coś pachnie nieprzyjemnie, ale nie wiemy jak, napiszmy z czym nam ten zapach się kojarzy. Ważne są także zdjęcia, bo jesteśmy przede wszystkim wzrokowcami. Na temat fotografii nie będę się wymądrzać, bo w tej kwestii jestem amatorką. Co nie znaczy, że nie staram się, by zdjęcia były estetyczne.

Myślę o tytule

Jest kilka szkół tworzenia tytułów do tekstów internetowych. Można czytelnika zaintrygować, pisząc “co spotkało mój paznokieć z rana” (o ile to komuś wydaje się interesujące), bądź pisać pod wyszukiwarkę. Wtedy tytułem są hasła, które najczęściej wpisują internauci. Pierwszy sposób raczej praktykują wzięci blogerzy – czegokolwiek nie napiszą, zostanie przeczytane.

Nie zaczynam postu od zwrotu “heeej dziewczyny” “cześć kochane”. Blog przez medioznawców jest uznawany za formę semi-dziennikarską, posiadającą elementy pamiętnika, felietonu i artykułu publicystycznego. Infantylne zwroty nie świadczą dobrze o autorze ani czytelnikach. Bo zawsze piszemy do kogoś. Podświadomie widzimy naszego czytelnika i myślimy jak obierze nasz tekst.

Podsumowując:
  • Dobry tekst obroni się sam, ale żeby był dobry, trzeba go dopieścić.
  • Pisz tak jak mówisz. Wtedy stworzysz własny styl.
  • Zanim opublikujesz tekst, przeczytaj go na głos. Ucho wychwyci to, czego nie zauważyło oko. Zbyt zawiłe zdania, powtórzenia wyrazowe, czy zbędne słowo.
Wiem, że nie każdemu mogą przydać się te zasady. Mimo wszystko liczę, że pomogą przy pisaniu postów.

Koszula: sinsay
bransoletka z grawerem: by ilo

Close