Wyprzedaż w Centro – psychoza tłumu.

Okazuje się, że zjawisko tzw. czarnego piątku nie dotyczy tylko Stanów Zjednoczonych. Wczorajszego wieczoru przypadkiem byłam świadkiem akcji, która wprowadziła mnie w stan osłupienia. Była to wyprzedaż butów w sklepie Centro.


Sobota, kilka minut po 19. Mąż Mój doszedł do wniosku, że potrzebuje nowej gry na PS 3. Miał niecałą godzinę do zamknięcia Empiku, więc szybko się ogarnął i zapakował w samochód. Ja oczywiście zabrałam się z nim z myślą, że zajdę do sklepów obuwniczych sąsiadujących z Empikiem. Wysiedliśmy. Mąż w stronę Empiku, ja do CCC. Po chwili dzwoni do mnie MM i mówi: “Chodź zobaczyć, co się dzieje w Centro. Mają jakąś wielką wyprzedaż”. Tak więc odwróciłam się na pięcie i skierowałam w stronę tegoż obuwniczego. Słysząc słowa Męża, mając na uwadze, że za jakieś 20 minut zamykają sklep, byłam pewna, że w spokoju przejrzę półki i może nawet coś kupię. Dotarłam przed sklep a tam… DZIKI TŁUM! Nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałam. Wokoło walały się kartony po butach, a kilkadziesiąt osób napierało na drzwi wejściowe, które były zamknięte na klucz. Przechodnie widzący to “zjawisko” również dołączali do grupy łowców okazji. Gdzieś w tłumie dało się słyszeć: “otwórzcie!”, “podobno dają buty za darmo”, “zaraz dwudziesta, nie zdążymy”.  Dziki tłum tworzyła mieszanka grup i warstw społecznych, nastolatkowie, emeryci, osoby po 30-tce.
W witrynie sklepowej zauważyłam plakat z informacją, że Centro wyprzedaje buty za 19, 90 zł para, 29,90 dwie, 39,90 trzy. A w sklepie fruwały papiery, pudła, buty, przerzucane przez klientów. Po chwili do rozentuzjazmowanego tłumu podszedł pracownik sklepu, uchylił drzwi i powiedział, że nie ma sensu, żeby tu stali, bo zaraz zamykają, a i tak niczego nie kupią, bo asortyment jest już przebrany. Ledwo skończył zdanie, a ludzie zaczęli napierać na drzwi, które w końcu otworzyli na oścież, odpychając pracownika. Stanęłam jak wryta, bo nigdy nie obserwowałam rozszalałych ludzi walczących o zakupy (chyba jeszcze mało w życiu widziałam;/ ).  Oczywiście od razu odezwał się we mnie duch szpiegującego reportera. Nie byłabym sobą, gdybym nie poszła za nimi. Widziałam jak ludzie przeskakiwali między pudłami, walającymi się po podłodze. Jak szperali między kartonami, by wygrzebać ostatnie pary. Większość obuwia nie miała swojego partnera, bądź była dosyć sfatygowana po całym dniu przerzucania. Byłam pełna podziwu, że w tym wielkim bajzlu udało się komukolwiek znaleźć prawą i lewą szpilkę bądź trampek. A gdy już je znaleźli, zgarniali ostatnie pary z minami wielkich zdobywców, często nawet ich nie przymierzając i w popłochu biegli do kasy.
Widząc, że obsługa zupełnie nie radzi sobie z klientami, co więcej chyba już machnęła rękoma na to, co się dzieje, doszłam do wniosku, że tu nie jest bezpiecznie. Ekspedientki wyglądały na całkowicie zmęczone. Ich miny mówiły: “zachowujecie się jak zwierzęta”. Podeszłam do jednej z nich i zapytałam co się dzieje. – Chcieliśmy zrobić ludziom dobrze, ale widać, że tego nie doceniają. Jutro akcja miała być powtórzona, ale w tej sytuacji się na to nie zanosi. Po zamknięciu sklepu ma przyjechać nasz kierownik regionalny. Powiem mu, że jak tak ma to wyglądać, to my się z tego wypisujemy. Były bijatyki, kradzieże. Przyjechała policja i chyba wszystkie możliwe media. Była telewizja i radio – powiedziała zdenerwowana. Zamurowało mnie.
Wyjęłam z torebki telefon, przełożyłam do kieszeni w spodniach, portfel schowałam głęboko, a torbę przycisnęłam zamkiem do ciała. Zastanawiałam się, jak musiało to wyglądać zaraz po otwarciu. Dlaczego ludzie nie mogli spokojnie przeglądać butów, przymierzać, a te, które nie pasowały, odkładać na miejsce? Zdaję sobie sprawę, że jest kryzys i wszyscy oszczędzają na czym się da, ale to nie zwalnia nas z bycia kulturalnym. O kradzieżach już nie wspomnę…
 Przyznaję, że sama czynnie partycypowałam w tym cyrku. Skoro już weszłam, rozmawiałam z ekspedientką, wyraziłam swoje współczucie wobec zaistniałej sytuacji, trochę rozgrzeszyłam swoje sumienie. Na końcu sklepu, gdzie było najspokojniej, znajduje się dział z m.in. moją numeracją (39). Tam jakimś cudem (nie wiem jak) na górnej półce znalazłam w kartonie czarnego, lakierowanego botka. Pod papierami leżał drugi z tej samej pary. Przymierzyłam. Okazały się dobre. Zapłaciłam. Wychodząc zostałam skontrolowana przez pracownika. Musiałam otworzyć karton i pokazać paragon.
Na pewno będzie okazja, żeby założyć botki. Całe szczęście, że znalazłam je bez szarpaniny i walki niczym jaskiniowiec o zwierzynę.

Moda na wielkie wyprzedaże przyszła do nas z zachodu. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że polski konsument jest podobny do tego z USA:

Co myślicie o takich akcjach? Może zdarzyło się Wam brać w nich udział?

 

  • O słodki Jezu! Pierwszy raz widzę, żeby coś takiego działo się w Polsce… No bo, że w USA, to słyszałam, ale tutaj… Chyba powoli zaczynamy wariować na punkcie kupowania ;/

  • hahahahahahah 😀 ooo kurde ;D 😛 niezłe jaja 😀 Ja to bym się chyba bała wejść w taki rozruch 😛 no masakra… ludzie to jednak czasem zachować się nie potrafią… Ale łądne butki upolowałaś 🙂
    pozdrawiam ^^

    • Te buty to jest skutek uboczny. Na te dantejskie sceny patrzyłam raczej jak na zjawisko społeczne. Jednak w człowieku drzemią pokłady zachowań, które są w stanie ans zaskoczyć.

  • Tragedia dosłownie …jak zwierzęta.

  • o Boże jakaś masakra…….ciekawe czy u nas było podobnie ?

    • Nawet nie wiem, czy akcja była tylko w moim mieście.

  • masakra!!

  • Szczerze powiedziawszy nie wiem, jak to skomentować, zabrakło mi słów! Aż ciężko w to uwierzyć!

  • zbieram szczeke z podlogi

  • O Boże, to jakaś masakra jest, rzeź niewinnych ekspedientek. I to w CCC? Żeby to jeszcze były buty fantastycznej firmy, to może bym zrozumiała, ale tak, to nijak pojąć nie mogę o co ta walka. A podobno ludzie to istoty myślące 😉

    • Nieeee w CCC, a w Centro. W CCC byłam najpierw. Tam pusto, jakby wszystkich wybiło. Teraz już wiem, gdzie byli 🙂

  • O matko…o.O

  • 😀 Dzicz 🙂 Ale fajnie że udało się na spokojnie coś złowić.

  • ja przechodziłam wczoraj kolo centro, ale u mnie było spokojnie, bo promocja była, że 2 pary za 79 zł…

  • O kurczę, niezła promocja, ale za takie przeżycia to ja dziękuję 😉

  • To jest dopiero hardcore! Chyba na otwarciu nowej Biedronki jest spokojniej 😉

  • haha no nie… pierwszy raz o czyms takim slysze:D masakra..

  • Osa

    Czy moje oczy dobrze widzą? Czy to sama “Chytra baba z Radomia”?

    • Hehe 😀 Tak, zapewne dotarła do Olsztyna 🙂

  • O ludzie, no ja takiego szału to na oczy nie widziałam. Mi życie póki co miłe i nawet bym się w tą paszcze lwa nie pchała

  • hehe masakra co tam się działo:P

  • o mamusiu hahahahhahahhahahahha :D:D:D chcialabym to widziec!!! :P:P

  • O matko jedyna! Co za dziki tłum! Chociaż w moim mieście w pewnej galerii też było podobnie przy likwidacji jednego ze sklepów – ludzie się pchali na siebie, puste kartony latały w powietrzu – koszmar ;/

  • dawnooooo nie widziałam już takiego obrazka! ba! nawet nie wiem czy widziałam “szaleństwo” zakupowe tego stopnia 😀

  • Szał ciał! 🙂

  • Nie rozumiem takich krzywych akcji ze strony klientów. Jak można zrobić taki chlew? Jak patrzę na te zdjęcia to mam wrażenie, że konsumpcjonizm sięga już zenitu, a ponoć taki kryzys 🙂

  • myślałam, że takie rzeczy są możliwe tylko w filmach…

    Karola

  • przechodziłam obok, hmm była chyba godzina 12. jeszcze wtedy ludzie ustawiali się porządnie w kolejkę, drzwi od sklepu były zamknięte i ekspedientki wpuszczały “turami”.
    a przed sklepem walały się dziesiątki pustych pudełek rzuconych – od tak sobie. i pomyślałam, że ludzie są niekulturalni zostawiając taki bałagan..
    ale nie wiedziałam co będzie się działo później. współczuje paniom, które pracują w tym sklepie..

  • Anonymous

    Co z tego, że w kolejce do sklepu stały osoby różnych warstw społecznych, co z tego? Skoro osoby uważające się za tych “lepszych” zachowywały się gorzej niż zwierzęta. Na własne oczy wczoraj widziałam jak dziecko zostało niemal staranowane przez rozbestwiony tłum. Aby dostać się do sklepu stałam w kolejce 4 godziny, gdyby była organizacja ze strony klientów wszystko poszło by o wiele szybciej i sprawniej. Jestem tegoroczną maturzystką i jest mi wstyd za moich rówieśników jak i za osoby starsze. Konsumpcjonizm, tak dla nich teraz to się liczy. Zamiast dbać o rozwój kultury i iść do przodu widzę, że nasze społeczeństwo się cofa. Poprzez takie zachowanie trudno będzie spotkać następną tak korzystną okazję.

    • Masz racje, zgadzam się! Bo to sobotnie wydarzenie mówi tylko o naszym społeczeństwie. Brak kultury i zahamowań.

  • ale masakra 🙂

  • Akcja bardzo fajna ale Boże, czy my jesteśmy ludźmi czy sępami co rzucają się jak na padlinę. Przychodzi mi na myśl słowo żałosne ale co zrobić, ludzie są dziwni 🙂

  • Anonymous

    w takim tłumie kupiłaś na spokojnie buty jak cywilizowany człowiek? jasne…

    • Doczekałam się pierwszego hejtera! Jak cudownie 🙂 Naprawdę się cieszę, bo to pewien wyznacznik :D. Wiedziałam, że pojawią się takie głosy i spekulacje. Co więcej, zaczęłabym podejrzewać, że coś jest nie tak, gdyby wszyscy słodzili. Tak więc drogi/a czytelniku/czko, każdy kto mnie zna wie, że się nie pcham w takie miejsca. Wie również, że moje zboczenie zawodowe kazało tam pójść. A przed godziną 20 około 40 osób w tak wielkim sklepie (na koło jakieś 300 metrów) to jest naprawdę luzik :). Pozdrawiam Cię serdecznie!

    • *na oko

    • Anonymous

      Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  • matko, armagedon jakiś, współczuję tym biednym ekspedientkom:)

    polowanie udane jak widze bo butki sliczne i jak spokojnie znalezione…nie trzeba robić od razu bajzlu jak widać:)

    pozdrawiam:)

  • Gdyby nie to, że raz widziałam co się dzieje po targach odzieżowych, gdzie ludzie nawet metalowe, pogięte wieszaki hurtem wkładają do torebek… no cóż trafne stwierdzenie, że to psychoza tłumu…

  • matko! gdyby nie Twoje zdjęcia pewnie uznałabym to za mocno podkoloryzowaną historię. paranoja!

  • masakra…;/ aż mnie zatkało…

  • Wcale mnie to nie dziwi. Byłam w tym sklepie dwa razy. Fatalne wykonanie i materiały mnie wygoniły z tego miejsca. No ale nie dziwię się, ze ludzie się pchali, bo za 13 zł można zaryzykować. Chyba, że ktoś ma tak wymagające stopy jak moje :/

  • O nieeee ja to bym od razu uciekła bo mam ataki lękowe w taki tłumie :/

  • Byłam w tym sklepie i zakupiłam kila przyjemnych akcesoriów. Butów stamtąd nie miałam. Szczerze mówiąc widziałam w HM takie sceny na limitowankach;)

  • Masakra jakaś! Ja najchętniej na zakupy wybieram się w środku tygodnia z rana.

  • Niestety to dobrze znany widok w Polsce w trakcie wyprzedaży w Centro… zresztą nie tylko tam. Były przypadki, że kobiety pobiły się o parę butów … i to mocno dojrzałe, wiec jaki one dają przykład nastolatkom na które ciągle narzekają?

  • Widziałam takie rzeczy nie jeden raz…dla mnie to nie są ludzie tylko jakiś pod typ człowieka, coś prostackiego…
    jak można zostawić, że tak powiem taki burdel po sobie w miejscu publicznym i to w sklepie!
    Ok rozumie, pormocje promocjami, ale nie możemy mieć kultury i z kulturą podchodzić do butów i je przymierzac?
    Nie! bo po co…lepiej być burakiem i roz****lić wszystko -.-” jak mnie takie cos irytuje to nie masz pojęcia…

    Kiedyś byłam w sklepie z odzieżą..nie pamiętam już nazwy i dokładnie tak samo to wyglądało tylko że bluzki, sweterki, bluzy, spodnie wszystko walało sie po podłodze, a ludzie jak gdyby nigdy nic sobie po tym chodzili -.-‘ bo była wyprzedaz :/ nie wierzę w takich ludzi…

    Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale się zirytowałam na tych ludzi 😀

  • o dup… to na serio?

  • OMG o.O No czegoś takiego, to ja jeszcze nie widziałam…

  • Wow co za masakra w tym sklepie, ale to prawda niska cena ogłupia ludzi i jak jeden zachowuje się jak szalony i poparzony lata po sklepie to później drugi tak robi a nagle cały tłum nad którym ciężko zapanować. Ale promocje były na prawdę fantastyczne. Współczuję tylko pracownikom sklepu, później musieli to ogarniać.
    Obserwuję

  • Anonymous

    Wczoraj buty w centro były po 10 zł, ja byłam tam przypadkowo około 11, nigdy czegoś takiego nie widziałam wczesniej.