Piwo moje paliwo …

… kosmetyczne oczywiście. Piwo zawiera wiele składników wpływających pozytywnie na urodę. Nie oznacza to, że mamy pić hektolitry złotego trunku. Raczej powinniśmy czerpać z jego składu, by tworzyć domowe kosmetyki.


 

Dużo słyszałam na temat wykorzystania piwa w kosmetyce. Kiedyś nawet używałam produktów stworzonych na bazie browaru. Jednak nie spotkały się z większym entuzjazmem z mojej strony. Ale coś wciąż ciągnęło mnie do ponownego zbadania działania tego trunku.
Moje włosy nie należą do najłatwiejszych w utrzymaniu. Są cienkie, delikatne, suche i kręcone. Oznacza to, że mają wysoką porowatość. Co za tym idzie, na głowie często tworzy się aureola, a ja wciąż szukam sposobu, by loki wyglądały jak po wyjściu od fryzjera.
Piwo poza drożdżami, w sowim składzie ma witaminę B. Składniki zawarte w piwie, przeciwdziałają łysieniu, leczą wypadanie włosów, uelastyczniają je, sprawiają, że wyglądają zdrowo. Czytałam i nie mogłam uwierzyć. Postanowiłam więc sprawdzić działanie “czystego piw”a na włosach, bo przecież gorzej niż jest, być nie może.
Sporządziłam maskę na włosy, zrobiłam płukankę i… jestem zachwycona!!!!!
Moje włosy zgodnie z obietnicami, stały się elastyczne i przestały się puszyć. Już po pierwszym zastosowaniu mikstur! Tak więc muszę przedstawić Wam recepturę oraz plan działania
składniki na maskę piwną i płukankę

Maska:
0,5 szklanki wygazowanego piwa (najlepiej wysokowartościowe, niefiltrowane, naturlane, bez dodatków smakowych) – alkohol musi z niego wyparować.
1 żółtko
ciepły ręcznik
maska piwna
Płukanka:
Resztę piwa z butelki zmieszać z wodą w proporcji 1:1, bądź użyć tylko piwa.
 
Plan działania:
Piwo mieszamy z żółtkiem, aż zrobi się kogel-mogel. Nakładamy na włosy, zawijamy w ciepły ręcznik, zostawiamy na 30 minut. Miksturę spłukujemy i myjemy włosy jak zawsze. Po umyciu robimy płukankę z reszty piwa. To znaczy, po umyciu głowy, płuczemy włosy piwem. Zapach może być nieco odrzucający. Dlatego zastosowanie mikstury najlepiej zaplanować przed pójściem spać.
Efekt:
Wieczorem poza zapachem piwa we włosach, nie zauważyłam niczego zaskakującego. Były nieco sztywne, ale dobrze się rozczesywały.  Za to rano doznałam “efektu wow” na głowie. Zapach prawie się ulotnił. Nie musiałam używać żadnego kosmetyku do stylizacji. Koleżanka w pracy zwróciła nawet uwagę, że włosy wydają jej się bardziej lśniące i mniej się puszą. Zapachu browaru również nie czuła.
Tak więc moje Drogie! Kupujmy piwo, myjmy włosy w piwie :).
Poniżej podaje przepisy na:
  • Maseczkę z piwem do skóry suchej (nie stosowałam, bo nie mam z tym problemu)
 wydrążamy miąższ z awokado, dodajemy do niego łyżeczkę miodu, octu jabłkowego oraz jasnego piwa. Maseczkę nakładamy na 20 minut na twarz, po czym zmywamy letnią wodą. (źródło)
  • Relaksującą kąpiel piwna- do wody o temperaturze 37C dodajemy filiżankę piwa oraz po jednej łyżce mleka i soli morskiej. Kąpiel w takim specyfiku powtarzamy 2- 3 razy w tygodniu. (źródło)
źródło: http://stylowi.pl/134538

Sama ich jeszcze nie robiłam, ale może któraś z Was się skusi. Enjoy!

  • Ja też słyszałam, że piwo świetnie działa na włosy, ale zawsze mi szkoda… wolę wypić bo jestem amatorką tego trunku 🙂

  • Szkoda by mi było piwa na włosy, ale jak tylko mi podrosną, to będę musiała zacząć używać, bo potwornie mi się puszą!

  • Już kiedyś zastanawiałam się nad wypróbowaniem takiej piwnej kuracji na włosach… Ale jak do tej pory nie miałam odwagi;p chociaż po Twoim zachwycie wnioskuję, że warto ;D

  • Ale mi przypomniałaś! Na swoją komunię miałam robione loki własnie na piwo! I spałam tak, jak taki mężczyzna-buldog pachnący piwem, koszulką na ramiączkach, tatuażem z woja i pracą w zakładzie 😉 Rano, szybko, szybko, kwiatki, sratki do sukienki. Mama rozwija wałki a tam… druty ;D hahahaha. Nic a nic się zakręciły. Poszłam w dobierańcu 😉

  • kochana to jest pomysł na nasze “kręcone, zakręcone”. Powiem Ci że kondycja moich włosów poprawiła się odkąd zrezygnowałam z pianki. Po umyciu włosów ( szmpon + maska) nakładam olejek ( najczęściej arganowy- nawet takie zwykły z Marion jest dobry) i suszę dyfuzorem. Olejek mi ładnie zamyka łuski i nie puszy. Na sam koniec ( jak mam już suche włosy)aby tylko podkreślić skręt nakłam jakąś lekką emulsję do loków. Fryzura ładnie ułożona bez obciążenia :))) pozdrawiam

  • Relaksująca kąpiel piwna chyba by u mnie inaczej wyglądała;)

  • ciekawe, ciekawe, może wypróbuję 🙂

    Karola

  • Ooo, nigdy nie robiłam sobie płukanki do włosów z piwem w roli głównej 🙂 Chyba muszę się kiedyś skusić na taki zabieg 🙂

  • Bardzo ciekawy post 🙂 kiedys robiłam sobie taką maseczke (daaawno temu:P)ale chyba mi nie pomogła 😛 może złego piwa używałam 🙂
    Ciekawy blog :))
    Obserwuje 🙂

  • Ja kiedyś miałam zamiar wypłukać włosy w piwie, ale jak opowiedziałam o tym pomśyle znajomym, to zgodnie stwierdziliśmy, ze lepiej jednak piwo wypić. 😀
    Miałam kiedyś szampon do włosów z drożdżami piwnymi (chyba z Garniera) ale nie byłam z niego zadowolona.

    Pozdrawiam.

    • Też miałam szampon z dodatkiem piwa, ale nie widziałam żadnego rezultatu. Za to z maski i płukanki jestem zadowolona. Nastawiam się, że trzeba czasu, aby efekty był bardziej namacalne, ale jak na pierwszy raz i tak było nieźle.

  • To jeśli jesteśmy przy piwie i kosmetykach, czy któraś z Was używała piwa kąpielowego? Np. takiego: http://www.piwo-kapielowe.com/ Widziałam kiedyś w sklepie, ale nie kupiłam. Jak się zdecydowałam, to już nie było 🙂

    • Miałam płyn do kąpieli z piwem (prezent), ale nie użyłam bo nie mam wanny. Oddałam mamie. Nie wiem czy była zadowolona.

    • No tak, ale piwo to piwo…to piwo kąpielowe można też pić 🙂

  • Ciekawa ta piwna kuracja 🙂 a ja właśnie się relaksuję i sączę piwko z sokiem 😀 Ale się złożyło 😀

  • znając mnie to prędzej to piwko bym wysączyła :D:DD:

  • Ciekawe, nie wiedzialam, ze piwo moze byc uzywane w pielegnacji:)

  • he he świetny i ciekawy pomysł 😉 zapraszam do mnie : http://stylist55.blogspot.com/

Close