C’est la Vie – nowy magazyn luksusowy na polskim rynku wydawniczym

Magazyn C’est la Vie, w kioskach pojawił się pod koniec marca. Nie wywołał jednak tak wielkiego szumu medialnego, co miało miejsce przy jego nieco starszym bracie z branży modowej, Harper’s Baazar. Nowość z polskiego rynku prasy, nabyłam dopiero wczoraj i szczerze żałuję, że….. nie stało się to wcześniej!


Z francuskiego brzmi bardzo dostojnie, ale gdyby przetłumaczyć na język polski, tytuł “Takie jest życie” kojarzy się z brukowcem, opisującym świat celebrytów. W tym przypadku zastosowanie nazwy francuskiej C’ est la Vie, jest bardziej adekwatne. Tym bardziej, że Francja uchodzi za matkę pozytywizmu, którego ideą, jest właśnie przyjmowanie życia takim, jakie jest, za czym stoi duch realizmu. Przeglądając magazyn C’est la Vie, odnosi się podobne wrażenie. Zresztą jak to bywa z językiem francuskim, nawet obcokrajowiec słysząc słowo śmierć – décès, nie tworzy negatywnych konotacji. Dodatkowo warto podkreślić, iż nie jest to polska edycja zagranicznego magazynu, a ojczysty projekt. 

Źródło: http://cestlaviemagazyn.pl/
Tematyka miesięcznika C’est la Vie oscyluje wokół gotowania. Jednak nie można go nazwać magazynem stricte kulinarnym. Redakcja chce przekazać, że jedzenie to celebracja życia, pretekst do wielu innych czynności jak spotkanie ze znajomymi, randka czy zmysłowe chwile z ukochanym. W dobie mody kulinarnej, jest to jak najbardziej trafne posunięcie. -Jesteśmy tym, co jemy, kochamy, podziwiamy, czytamy, zwiedzamy czy nawet kupujemy.(…) Na naszych łamach spotkają Państwo ludzi, którzy z pasją zmieniają świat na lepszy, którzy cieszą się życiem i tą radością potrafią dzielić się z innymi– tak pierwszy numer C’est la Vie przedstawił redaktor naczelny magazynu, Juliusz Donajski.
C’est la Vie ma wspierać w rozwoju rodzinnym, zawodowym czy duchowym. Zgodnie z założeniem,skierowany jest zarówno do kobiet jak i mężczyzn, chociaż Mąż Mój nie patrzył na magazyn z jakimś szczególnym zainteresowaniem.
 Za 10 zł dostaniemy porządną porcję artykułów i ciekawych dyskusji. W rozmowach z dziennikarzami, gwiazdy przedstawiają ulubione przepisy. Np. Szymon Majewski zdradza recepturę na sernik swojej mamy. Przeczytamy także wywiad z Joanną Kulig, a przede wszystkim gwiazdą z okładki, Danutą Stenką. Bohaterami wydania są także Ewa Kasprzyk, Piotr Najsztub, Jamie Oliver. Do tego teksty o modzie, urodzie czy podróżach. Nawet horoskop i krzyżówka dotykają tematów kulinarnych. Kwestie urodowe, jak wiadomo są mi najbardziej bliskie. W tym przypadku redakcja jak najbardziej wstrzeliła się w temat, przedstawiając propozycje regeneracji po zimie.
C’est la Vie warto pochwalić za małą liczbę reklam w magazynie. Na ponad 200 stron, tylko 22 poświęcono reklamom. Miesięcznik jest naszpikowana treścią od pierwszej do ostatniej szpalty. Bardzo ciekawym i dosyć innowacyjnym rozwiązaniem, jest dorzucanie ciekawostek kulinarnych między jednym a drugim tekstem. I tak zaraz przy “Słowie od redakcji” widzimy zdjęcie karczocha z informacją, iż jest to najstarsze warzywo świata, a co więcej właśnie trwa na nie sezon.
C’est la Vie urzeka nie tylko szatą graficzną. Jest przejrzyste i nie przytłacza. Masa pięknych zdjęć, ukazujących sielankę i radość życia, nastraja bardzo pozytywnie. Sesje są przemyślane i dopracowane. Ktoś powiedziałby, że to wszystko jest sztuczne i wyreżyserowane. Ale czy nie przyjemnie jest zasiąść w fotelu z filiżanką ulubionej kawy i poczytać o czymś przyjemnym? To tak, jak rozkoszować się jedzeniem, które również powinno kojarzyć się z przyjemnością. Zrozumie to każdy, kto uważa, że żyjemy po to, aby jeść, a nie odwrotnie.
Kto czytał już ten magazyn? Waszym zdaniem przeżyje na polskim rynku wydawniczym?
Close