Przedłużanie rzęs metodą 1:1 opinia

Przedłużanie rzęs metodą 1:1 to świetne rozwiązanie nie tylko dla leniwych, ale też chcących poprawić swój look. Powiększa oczy, a przede wszystkim na około miesiąc możemy zapomnieć o tuszu do rzęs.


Zawsze chciałam to zrobić. Brakowało mi odwagi bądź pieniędzy. W końcu się zdecydowałam. Czekałam tylko na dobry moment. Pretekstem okazała się promocja w salonie, sąsiadujacym z miejscem pracy. Cztery pierwsze osoby, które się zgłosiły do gabinetu, mogły skorzystać z przedłużania rzęs metodą 1:1 za 65 zł + regulacja brwi gratis. Cena regularna zabiegu to 150 zł. Aż żal nie skorzystać. Szybciutko zadzwoniłam do Natalii (właścicielka salonu) i umówiłam się na wizytę. A wszystko odbyło się w zeszłą środę.
O zabiegu piszę dopiero teraz, bo ocena jest bardziej wiarygodna, gdy po pewnym czasie “noszenia” rzęs widzimy plusy i minusy. Ale od początku.
Przedłużanie rzęs metodą 1:1 trwa dwie godziny. Proces polega na doklejaniu jednej sztucznej rzęsy do jednej naturalnej. Tam, gdzie naturalne kępki są za krótkie, nie dokleja się włókien. Doklejane rzęsy są zrobione z jedwabiu oraz włóka syntetycznego. Dzięki temu nie są sztywne i wyglądają naturalniej niż zwykłe “plastikowe” doklejane rzęsy.
Do gabinetu udajemy się bez makijażu. Jeżeli któraś z Was ma zazwyczaj problemy z zaadaptowaniem się do nowej sytuacji, przedłużanie rzęs proponuję wykonać po pracy bądź w weekend, by “palce grzebalce” nie zniszczyły doklejanych włosków. Kładziemy się na łóżku, kosmetolog zmywa makijaż, podkleja plastrami dolne rzęsy i zaczyna się operacja. Przez całe dwie godziny trzeba mieć zamknięte oczy, by nie dostał się do nich klej. Jeżeli je otworzymy, zaczyna trochę szczypać, ale spokojnie wzroku się od tego nie traci :). Na początku byłam uradowana perspektywą dwóch godzin leżenia i nic nierobienia. Niestety po godzinie zaczęły drętwieć mi plecy. Na szczęście Natalia się nade mną ulitowała i pozwoliła usiąść na chwilę, żeby się przeciągnąć. Oczywiście bez otwierania oczu. W trakcie klejenia rzęsy są przeczesywane, by zyskały piękny kształt i nie przylepiały się do siebie.
Po doklejeniu wszystkich rzęs (już nie pamiętam ile zużyto na jedno oko, ale podejrzewam, że co najmniej 100), przyszedł czas na pozbycie się plasterków pod oczami. I to jest jeden z najbardziej nieprzyjemnych momentów. Jak wiadomo, skóra pod oczami jest baaaardzo delikatna, a ściąganie takich plastrów jest porównywalne z usuwaniem włosków przy pomocy wosku, bądź obdzierania ze skóry. No może trochę przesadzam, ale mam bardzo niski próg bólu :). Potem można otworzyć oczy. Zaczyna trochę szczypać, oczy zachodzą mgłą, ale po paru minutach jest już znośnie. Dodatkowo Natalia osuszyła moje rzęsy specjalną suszarką. Chłodne powietrze naprawdę pomaga, dodatkowo przyspiesza schnięcie kleju. Początkowo rzęsy wydaja się trochę sztywne, ale po paru godzinach człowiek zaczyna się przyzwyczajać. Po całym dniu spędzonym z nowymi rzęsami, już się o nich zapomina. Jeżeli jesteście okularnicami jak ja, radze przerzucić się na soczewki kontaktowe, bo rzęsy omiatają szkła okularów.
Efekt: Spojrzenie nabiera wyrazu, oczy się “otwierają” i optycznie powiększają. Najlepsze jest to, że mogę zapomnieć o tuszu do rzęs. Efekt jest naturalny, wszystkie koleżanki stwierdziły, że wyglądam, jakbym miała mocno wytuszowane rzęsy jakąś szałową maskarą. Przyjaciółka, która nie wiedziała o zabiegu, zapytała mnie o tusz. Dopiero po dokładnym przyjrzeniu się oczom, zapytała: “przykleiłaś rzęsy?”. Małżonek mój zorientował się po pytaniu przyjaciółki. Po 6 dniach straciłam dopiero jedną rzęsę. Włókien nie czuję, mam wrażenie, jakby rzęsy były mocno wytuszowane ciężką maskara, a nie przedłużone.
Jak dbać o przedłużone rzęsy:
    • Zapomnij o demakijażu płynami z olejkami, bądź mleczkiem. Zastąp je płynem micelarnym 

 

  • Demakijaż oczu wykonuj patyczkami do uszu. Wata z płatków może dostać się do rzęs

 

 

  • Przez dobę po zabiegu, do oczu nie może dostać się wilgoć, bo klej wciąż wiąże rzęsy. Tak wiec prysznic w okularkach na basen ;P

 

 

  • Uważaj na rzęsy podczas snu. Jeżeli je przygnieciesz, mogą się zdeformować. Najlepiej spać na plecach, przynajmniej podczas pierwszej nocy po zabiegu. Ja spalam na boku, ale z lekko odchylona głową. Rzęsy się trzymają 🙂

 

 

  • Co najmniej raz dziennie przeczesuj je szczoteczką, którą powinnaś dostać od kosmetyczki

 

 

  • Nie skub i nie wyrywaj

 

Gdy zaczynasz tracić doklejone rzęsy, możesz umówić się na ich uzupełnienie. W Gabinecie Monroe, to koszt 50 zł. Jeżeli rzęsy Cie irytują i dochodzisz do wniosku, ze jednak nie jest to zabieg dla Ciebie, za usuniecie włókien płacisz 30 zł.
Natalia zapowiedziała mi (co nie było zaskoczeniem), że naturalne rzęsy po zabiegu są osłabione. Gdy pozbędę się sztucznych włókien, na te naturalne będę musiała nakładać olej rycynowy dla regeneracji. No cóż, taka informacja może odstraszyć, jednak efekt i nowe świeże spojrzenie bez grama tuszu sprawiają, że nie żałuję.

Co myślicie o przedłużaniu rzęs? Może któraś z Was już praktykowała ten zabieg?

  • Widziałam Cię “na żywo” i potwierdzam – bardzo fajna sprawa. Rzęsy wyglądają bardzo naturalnie, a oko stanowczo pięknieje. 🙂

  • na zdjęciu wyglądają rewelacyjnie! ciekawa jestem tylko, co to będzie jak już zaczną wypadać… :/ mam strasznie cieniutkie rzęsy i ryzyko dodatkowego osłabienia chyba skutecznie powstrzyma mnie przed takim zabiegiem. niemniej jednak z całego serca polecam Gabinet Monroe, o którym piszesz. miałam ostatnio przyjemność skorzystać tam z zabiegu oczyszczania cery i maski algowej na twarz i jestem zachwycona! nie tylko efektem, ale także bardzo miłą i profesjonalną obsługą 🙂

  • Miałam takie rzęsy, przy moich krótkich i prostych efekt był rewelacyjny. Cała twarz wygląda inaczej, faceci się za mną oglądali 🙂 Niestety rzeczywiście moje rzęsy były mocno sfatygowane po usunięciu sztucznych (dopełniałam je kilka razy, w sumie nosiłam przez około 4 miesiące). Ale doszły do siebie po kilku tygodniach, wyglądają teraz jak przed przedłużaniem. A za tymi długimi tak tęsknię…. że nie szkoda by mi było znowu swoje trochę zniszczyć 🙂 Jak tylko będę miała “wizerunkowy budżet” to ponownie sobie je założę.

  • śliczne są :*

  • Ale super efekt!:) świetne:)

  • Faktycznie efekt zaskakujący, ale bardzo pozytywnie! Biorąc pod uwagę fakt, że od maskary nasze naturalne rzęsy również się niszczą, chyba można sobie pozwolić na taki zabieg 😉 pzdr

  • U mnie na zajęciach (studiowałam kosmetologię) często odbywały się szkolenia z przedłużania 1:1 ale nigdy się nie zdecydowałam. Wiem że trzeba iść do zaufanego salonu – pamiętam raz, jak dziewczyna przyszła robić, to tak mojej koleżance pokleiła rzęsy że prawie wszystkie jej wypadły:(

    U Ciebie wygląda ślicznie, obserwuję!:)

    • Ufam Natalii, jest młodym kosmetologiem, a już odnosi sukcesy. Jej salon dobrze prosperuje. Jakoś szczególnie nie sprawdzałam salonów, wybór był spontaniczny. No i oczywiście Natalia, której nie raz oddałam w ręce twarz i zawsze byłam zadowolona 🙂 Cieszę się, że rzęsy Ci się podobają 🙂

  • na zdjęciu efekt wygląda cudownie, sa dośc naturalne 🙂 ale jak widze niektore dziewczyny z rzęsami do czoła to tragedia totalna ;/

  • Super efekt, na pewno jest to bardzo fajna sprawa, zamiast wydać pieniądze na tusz to można trochę dołożyć i zrobić sobie taki zabieg, szkoda tylko, że później rzęsy są osłabione, no ale nie ma nic za darmo:)

  • na zdjeciu naturalnie bardzo wygląda!

  • Great post dear <333 I really really really like your blog! Love, Anna

    http://www.fashionanna.com/

  • Świetnie wyglądają. ja sie jakoś zdecydować nie moge… na sweetdealu ciągle są promocje i sie waham. Boje się o późniejszy stan moich naturalnych rzes.
    zapraszam:)

  • Zgadzam się absolutnie co to animacji poklatkowej. A pomysł na prezent przewspaniały, gratuluję tak kreatywnego męża!!! 🙂

  • podoba mi się efekt ze zdjęcia, ale sama się nie zdecyduję na takie rzęsy, boję sie osłabienia moich

  • Ania

    Widziałam, potwierdzam :)efekt super naturalne ,a zarazem wyraźne spojrzenie… Sama kilkukrotnie nosiłam doklejane rzęski i byłam baaardzo zadowolona.

  • Miałam i ja nie byłam zachwycona, moje oczy b.źle zareagowały na ten zabieg . Jednak rzęsy wyglądały pięknie 🙂

  • Miałabym i byłam zachwycona spojrzeniem:) faktycznie jest to mega wygoda, jednak po ściągnięciu ich chciało mi się płakać i dlatego nie zdecyduje się drugi raz na metodę 1:1 🙂

    • Jestem umówiona jutro na ściąganie resztek rzęs i aż się boję. I chyba też więcej tego nie zrobię.

  • Anonymous

    Szczerze mówiąc aplikacja przedstawiona na zdjęciach jest średnich lotów. Na lewym oku doliczyłam się ok 50 rzęs, to jest stanowczo za mało. Po drugie grubość rzęs jest źle dobrana do rzęs naturalnych. Rzęsy są powichrowane. Wyraźnie widać grudy kleju. Kąciki oka są wcale nie wyklejone. Omijać stylistki, którym szkoda wydać 5 zł. na płatki kosmetyczne i katują swoje klientki zwykłym plastrem .(wyjątek uczulenie na płatki)
    pozdrawiam

    • WOW! Ale jesteś precyzyjna/ny. Rozumiem, że piszesz to jako ekspert? Ja się nie znam, więc mogę tylko powiedzieć czy mi się podobało. Po raz pierwszy miałam klejone rzęsy, więc nie mogłam mieć wyrobionej opinii. A co do kleju- zdjęcie było robione chwilę po aplikacji, mógł jeszcze nie wyschnąć 😉

    • Anonymous

      Amen !!
      Niestety Oszednośc przynosi Marne skutki.
      I jak wyżej aplikacja bardzo słaba …
      “stylistka” albo nie posiada wiedzy jak prawidłowo przedłużac rzesy albo jest leniwa i wykonuje zabieg po łebku doklejajac polowe rzes w dodatku stanowczo za grubych.
      A grudek kleju nie skomentuje 😀 bo to jeden z podstawowych błedów któy skutkuje tym że rzesy po zdjeciu aplikacji sa w oplakanym stanie

    • Hmmmm ….oszczędność. Skorzystałam z promocji. Ale czy to znaczy, ze gdy kosmetolog nie może zarobić na klientce, zabieg będzie nieprecyzyjny? Przecież wtedy klientka już nie wróci 😉

    • Anonymous

      Zgadzam sie z anonimem. Nie trzeba byc ekspertem zeby stwierdzic, ze rzesy nie sa wykonane prawidlowo. Widac, ze sa posklejane, jest ich zdecydowanie za malo, osoba ktora je robila ma problemy z podstawami prawidlowego przedluzania rzes. I nie, ekspertem nie jestem, jestem stylistka rzes, i zapewniam ze prawidlowa aplikacja, prawidlowy dobor grubosci i dlugosci, przede wszystkim brak sklejek, jest gwarancja na to, ze rzesy naturalne po zdjeciu sztucznych beda w takim stanie jak przed pierwsza aplikacja rzes.

    • To daj mi do siebie namiar 😉 Z chęcią znowu przedłużyłabym rzęsy, ale właśnie obawa przed ich osłabieniem skutecznie mnie zniechęca.

  • Anonymous

    a polecacie zrobienie kursu na przedłużanie? bo myślę żeby go zrobić w Łodzi w Erudio bo mają fajną ofertę edukacyjną 🙂 http://www.erudio.com.pl/

  • Anonymous

    A ją straciłam rz e s y po przedłużeniu .nie polecam. Nigdy tego nie zrobię więcej samej sobie. Powiem jeszcze z e po zdjęciu w profesjonalny sposób kiedy rzesy zaczęły mi wypadac stadami odwiedzałam okulistów i dermatologa,i każdy z nich pierwsze o co mnie pytał to o sztuczne rzesy . Pół roku po zdjęciu rzes mam połowę swoich cienkie jasne i żyje w mega stresie, już nie chce długich i podkręconych chce mieć rz e s y. Nie wy o l b r z m i a m . Miałam przedłużanie przez półtora roku w profesjonalny sposób.sposób .

    • Anonymous

      Naturalna rzesa zyje około 90 dni i Wypada bez względu na to czy posiada sie przedłużone rzesy czy nie . na jej miejscu rośnie nowa. Wiec nawet po nieudolnej aplikacji rzes czy np nie wiem obcieciu ich sobie nożyczkami . Rzesy po okolo 3 mies sa takie same jak przed ponieważ sa już całkowicie wymienione.

    • Cebulki rzęs po przedłużaniu (zagęszczaniu) na pewno są osłabione. Nie wiem ile rosą, bo nie jestem specjalistką. Ale żeby szybciej wróciły do siebie, warto zainwestować w odżywkę. Moje już dawno są takie jak przed “zabiegiem” 😉 Może kiedyś wrócę do przedłużania.

    • Myślę, że 1,5 roku to stanowczo za dlugo, aby ciągle nosić ciężkie rzesy. Ja przedłużyłam sobie rok temu na lato, nosiłam 4 miesiące, wczoraj zrobiłam zabieg ponownie, na sezon 2014 🙂 Owszem, rzęsy na jesieni były słabsze, ale to też efekt optyczny, w końcu na miejsce długaśnych i grubasnych rosną nasze ‘zwyklaki’. Bardzo pomogło mi stosowanie przez pół roku odżywki do rzęs, odrosły mi mozne i dużo dużo dłuższe.
      Aha, jeszcze jedno – 2h na obie powieki??? Mojej kosmetyczce 2h zajmuje jedno oko….Ale dzięki temu rzesy trzymają się nawet 2 miesiące bez uzupełniania

    • Anonymous

      Przedłużam rzęsy od 2 lat i jestem mega zadowolona. Efekt jest taki sam jak na początku. Warunek to dobra stylistka. Moja to pracuje przy dobrym oświetleniu , dodatkowo zakłada takie 5 krotonie powiększające okulary.

  • Efekt końcowy świetny, piękne rzęsy ! 🙂

  • ja zrobiłam, na razie kilka dni po, ale jestem zadoowolona, zobaczymy co potem!

  • Anonymous

    POlecam, po.zabiegu wyglądają rewelacyjnie, rzęsy przedłużała mi córka, nawiasem mówiąc jest kosmetyczka i jes świetnie.

  • Ja też mam takie 🙂 Ale już parę miesięcy temu robiłam. Ładnie wyglądają. Na lato super rozwiązanie. Rzęsy robiłam w Extravaganza Wyspa Urody. Bardzo sprawnie mi tam je wykonali.

  • Robiłam w Beauty Lux szkolenie z tego zakresu i było faktycznie mega – bardzo dużo się nauczyłam i rozwinęłam, a mam na to klientki, a właśnie na tym szczególnie mi zależało.

  • Anonymous

    Słuchajcie. To prawda z tym cenieniem się. To, że pracujecie za małe pieniądzy nie oznacza, że będzie to owocować dużą liczbą klientów, ponieważ będa myśleć oni,że skoro świadczycie usługi w tak niskiej cenie musza one wiązać się z niezbyt wysoką jakością. Takie są prawa rynku niestety, albo i stety. Ja Wam powiem, że jeżeli chodzi o przedłużanie najważniejsze sa odpowiednie materiały. Moja instruktorka polecała mi rzęsy marki Black Diamond. I rzeczywiście brałam z tej firmy rzesy syntetyczne, jedwabne i norkowe i w porównaniu do innych firm wypadają rewelacyjnie. Doskonałe sa do przedłużania metodą 1:1 1:2 1:3 – uważajcie zeby dobrze dobrać długości i grubości, ponieważ można wygladac karykaturalnie, a nasze natyralne rzesy mogą wypadać. Te rzęsy Black Diamond w dobrej cenie kupiłam tu: ABCNails Hurtownia Rzęs | Black Diamond

  • Zrobiłam sobie trzy tygodnie temu, wczoraj byłam na pierwszym wypełnianiu, ale jestem zachwycona! Efekt “wow” 😉 Tylko pierwszy tydzień był okropny, oczy musiały się przyzwyczaić. Też obawiałam się, że moje naturalne rzęsy będą w rozsypce, ale przy okazji drugiego uzupełniania dowiedziałam się, że nawet jak odpadły mi syntetyczne, to naturalne zostały 🙂 I rośnie mi bardzo dużo nowych, więc osłabienie rzęs po zabiegu nie jest regułą, zależy od osoby 🙂