Jej wysokość maska, jego wysokość olejek.

Suche, wrażliwe na warunki atmosferyczne, łamliwe i puszące się. Tak w skrócie można opisać moje włosy. Jednak wystarczy trochę czasu i dobre kosmetyki, by wyglądały na zdrowe i lśniące.

Burza delikatnych loków to mój znak rozpoznawczy. Niestety kręcone włosy mają to do siebie, że są bardzo wrażliwe, a przede wszystkim suche. Dlatego używam przede wszystkim kosmetyków nawilżających. W związku z tym, że przetestowałam już sporą część olejków i masek, czas podzielić się sekretną wiedzą, którą posiadłam :).

Nawilżanie suchych włosów to podstawa. Nie tylko po to, by pozbyć się “siana” na głowie. Jeżeli włosy są nawilżone, mają mniejszą tendencję do łamania. Loki stają się sprężyste i zdefiniowane. Poza odżywką, która jest podstawą w codziennej pielęgnacji włosów, kilka razy w tygodniu warto używać masek. Jeżeli tylko mam czas, każdą maskę traktuję jak termokurację. Zawijam włosy w ciepły ręcznik, bądź  trzymam głowę owiniętą w ręcznik nad suszarką. Chodzi o to, by łuski włosów się otworzyły, a składniki maski łatwiej wniknęły w ich strukturę. Maskę trzymam na głowie najdłużej jak się da. Potem spłukuję ją zimnym strumieniem, by zamknąć łuskę.

Dobra maska sprawia, że włosy już po umyciu są gładkie, nie plączą się podczas czesania i nie kleją. To 3 czynniki, dzięki którym na pierwszy rzut oka mogę stwierdzić, czy zaprzyjaźnię się z konkretnym kosmetykiem. Reszta pozytywnych czynników przychodzi z czasem, wraz z namacalnymi efektami działania.
Natomiast olejek do włosów stosuję codziennie. Nie tylko świetnie odżywia włosy, ale także kamufluje rozdwojone końcówki, niweluje puszenie. Definiuje fryzurę, sprawia, że zniszczone końcówki są mniej widoczne, nawilża włosy, sprawia, że są bardziej lśniące. „Olejowanie” włosów nie tylko w szybki sposób poprawia wygląd włosów. Na dłuższą metę zapobiega łamaniu i wypadaniu włosów. Tak więc inwestujmy w olejki!
Przedstawiam Wam przetestowane i moim zdaniem godne uwagi specyfiki, a także te, których zakup odradzam. Zacznijmy od masek.
Avon Planet Spa – maseczka śródziemnomorska. Nie jest najtańsza, ale można trafić na promocję. Świetnie nawilża włosy, szybko widać efekty. Ma przyjemny zapach i zachęcające opakowanie. Nie skleja włosów, nie obciąża, a dzięki oliwce wygładza ich strukturę. Cena bez promocji: około 30 zł
(1) Naprawcza maseczka Avon Panet Spa z masłem shea –  Ma gęstą konsystencję, nie spływa z włosów. Nakłądam ja na umyte szamponem włosy, owijam w ręcznik, pozostawiam na kilka minut. Już po pierwszym zastosowaniu widać efekty. Dobrze nawilża, przyjemnie pachnie. Włosy są lśniące i gładkie. Cena około 20 zł (200 ml).
(2) Odżywka Oleo Intense Thermo Care – Syoss Intensive Oil Treatment. Wrzucam ją do kategorii maski, bo używam jej jak w taki sam sposób. Po umyciu głowy, nakładam odżywkę na całą długość włosów, zawijam w ręcznik i suszę suszarką. Jej wielkim plusem jest bardzo szybki efekt działania, nawet bez użycia suszarki. Maska – odżywka do zadań specjalnych. Cena około 13 zł (250 ml)
Henna Wax (Pilomax) – ma tylu wrogów, ilu sprzymierzeńców. Jedni uważają ją za wybawienie dla wypadających włosów, inni sądzą, że zbyt je obciąża. Jest w tym trochę prawdy, ale jeżeli po jej aplikacji zrezygnujemy z dodatkowych kosmetyków modelujących, włosy nie zaczną szybko tracić formy. Jeżeli lubicie gęstą konsystencję, ta maseczka może Wam się nie spodobać. Zapach – wosk zmieszany z gliceryną. Kiedyś pewna fryzjerka powiedziała mi, że ta maska daje wrażenie, że włosy stają się grubsze, bo oblepia je wosk zawarty w kosmetyku. Mam do niej neutralny stosunek. Nie zauważyłam wielkich zmian w kondycji włosów, ale też im nie zaszkodziła. Cena w aptece około 15 zł za 250 ml.
Naturia – maseczka nawilżającą z miodem i cytryną. Chwała polskiej firmie i niskiej cenie! Za opakowanie 250 ml zapłaciłam 7 zł. Miód nawilża, cytryna dodaje blasku. Przyjemny zapach z wyczuwalną nutą miodu, to dodatkowy atut. Włosy są miękkie, dobrze się układają. By zauważyć efekty działania, warto poświęcić jej więcej czasu, owijając głowę ręcznikiem na co najmniej 15 minut.
Olejki:
Olejek Planet Spa Śródziemnomorski (Avon) – nie mam pojęcia, dlaczego wycofano go z produkcji. Uważam, że był to najlepszy olejek na rynku. A może któraś z Was ma jakieś tajne dojścia do tego specyfiku? Stosowałam go na dwa sposoby: niewielką ilość nakładałam na umyte włosy, bądź (o ile czas pozwalał) rozgrzewałam go we wrzątku i również nakładałam na umyte włosy. To wersje dla mocno problematycznych czupryn :). Regularne stosowanie sprawiało, że włosy stawały się zdrowsze. Poprawa ich kondycji była widoczna gołym okiem. Podkreślał skręt loków. Cena: około 15 zł (50 ml)

1. Olejek do włosów Planet Spa Prowansalska Lawenda i jaśmin (Avon). Ładny zapach, ale działanie mnie nie powaliło. /nie był tak dobry jak jego poprzednik. W zasadzie nie zauważyłam szczególnych efektów. Cena: około 15 zł (50 ml)

2. Olejek do ciała i włosów Planet Spa z tureckiej łaźni termalnej (Avon)– jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Zamawiając kosmetyk myślałam, że będzie to nowa, lepsza wersja wyżej opisanych olejków. Dobrze nawilża, ale skórę po kąpieli. Tak więc sprawdzi się jako balsam do ciała. Niestety nie dał rady moim włosom. Konsystencja jest zbyt rzadka, przecieka przez palce. Oczekiwałam, że doda blasku matowym lokom i przede wszystkim je nawilży. Włosy były sztywne i bez wyrazu. Cena około 20 zł (150 ml).

3. Kuracja do włosów z marokańskim olejkiem argonowym (Avon). Nakładam go przede wszystkim na końcówki. Pomaga także zdyscyplinować odstające kędziorki. Nawilża, wzmacnia, a przede wszystkim sprawia, że się nie puszą. Niestety jak dla mnie jest mało wydajny.  Stosowany codziennie, wystarcza zaledwie na miesiąc przy włosach sięgających do brody. Cena około 15 zł (30 ml).

4. Argan Oil ( Cosmofarma S.R.L.) – jeden z najlepszych olejków do włosów, jakie kiedykolwiek stosowałam! Polecam z całą stanowczością. Jest świetnym rozwiązaniem, gdy brakuje nam czasu na maski. Nakładam go przed snem na suche włosy, rano myję głowę szamponem i gotowe. Loki są lśniące i miękkie. Można również nakładać na 20-30 minut przed myciem, ale mój wariant jest nazwijmy to… bardziej inwazyjny, a dzięki temu skuteczniejszy. Już po miesiącu stosowania (nakładałam go mniej więcej 2 razy w tygodniu) włosy stały się grubsze i gęstsze. Zauważyła to nawet moja fryzjerka, mówiąc, że nie wie co zaczęłam z nimi robić, ale powinnam to kontynuować, bo ewidentnie widać równicę! Jedyny minus – zapach nie należy do najprzyjemniejszych.  Cena około 35 zł (120 ml) do kupienia w sklepie fryzjerskim.

Poza tym polecam domowe kuracje, prosto z kuchennej spiżarni. O nich opowiem w jednym z kolejnych postów. A tak przy okazji, czego używacie do poskromienia siana na głowie i układania loków…?

  • Co do tego Argan Oil…napisałaś, że nakładasz na suche włosy na noc – pytanie techniczne: nie musisz prać co drugi dzień poduszki? 😉 Ja mam problem z “sianem” na głowie jedynie zimą. Ostatnio mój fryzjer polecił mi nawilżająca linię z Matrixa Moisture Cure (szampon i odzywka) Widzę poprawę! Również dobrze na moje włosy działa Gliss Kur formuła ULTIMATE REPAIR z trzykrotnie skoncentrowanym kompleksem płynnej keratyny. Zależało mi na szybkim działaniu bez spłukiwania, stąd mój wybór 🙂

    • Anonymous

      poza tym wystarczy recznik nalozycz na poduszke i tak spac

  • No właśnie sama się dziwię, ale poduszka ma się dobrze 🙂 Olejek się wchłania i nie brudzi.

  • w okresie zimowym miałam straszny problem z włosami, które nieustannie się elektryzowały, przez co stały się jeszcze bardziej suche i łamliwe niż zwykle. nie pomagały odżywki, maski, ani olejki. wybawieniem okazał się… nawilżacz powietrza! w mieszkaniu nie tylko oddycha się lepiej, ale poprawił się też wygląd skóry i włosów. a jeśli chodzi o maski do włosów, to jeśli w ogóle mam już chwilę czasu na takie cuda, to włosy po nałożeniu kosmetyku pakuję w folię spożywczą (ew. zwykłą bądź aluminiową :P), dopiero potem zawijam w ręcznik. dzięki temu jeszcze bardziej podnoszę temperaturę sprzyjającą wchłanianiu maski, a do tego ręcznik się nie brudzi 😀

    • Folia spożywcza- jestem za! Za jakiś czas opublikuję domowe sposoby na pielęgnacje włosów. Bandaż z folii też się tam znajdzie :).

  • Zdecydowanie należę do zwolenników WAX-u 🙂 Choć teraz używam BIOVAX od L’biotica (skład zdaje się generalnie ten sam) i jestem zachwycona.

  • Biovax jest bezkonkurencyjny, jeśli chodzi o moje siano ;). Ale i tak nie dałoby się go poskromić gdyby nie domowa maseczka z chny – ziele lawsonii, które kupuję w sklepie zielarskim, zalewam mocną, czarną herbatą. Mieszankę o konsystencji śmietany nakładam na mokre włosy i spłukuję po 2 godzinach. Efekt oszałamiający :D. Jakiś czas temu nie mogłam zapanować nad wypadaniem włosów – używałam praktycznie wszystkiego i żaden specyfik nie pomagał. Gdyby nie chna pewnie nie miałabym na co nakładać teraz biovax ;). Jest jednak jeden efekt uboczny stosowania lawsonii – barwi włosy na głęboki, kasztanowy kolor.