Bielenda Karoten Serum + maseczka = s.o.s. dla pozbawionej blasku skóry

Mama zawsze powtarzała: “jedz marchewkę bo zdrowa”. Całe szczęście, że marchewka smaczna, więc nie wpychano jej dzieciom na siłę. Dobrze posłuchać czasem starszych, bo karotka poza witaminami, to oczywiście źródło pięknej, pełnej blasku skóry.


W drugiej klasie podstawówki chodził ze mną na angielski kolega Marcin, który ciągle jadł marchewki, albo pił sok z tych warzyw. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po feriach przyszedł na zajęcia jakiś taki…. pomarańczowy! Nie chodzi mi kolor ubioru, ale oczywiście, odcień skóry. Dzieci oczywiście zaczęły się śmiać, a roztropna nauczycielka zapytała, czy Marcin je dużo marchewek. No i okazało się, że wszystkiemu winna była karotka. Ten mały epizod pokazuje, że faktycznie jedzenie warzyw, wpływa na stan naszej cery.
Przez kilka ostatnich dni leżałam w łóżku, bo zaatakował mnie jakiś przeokrutny wirus. A wiadomo, że jak człowiek chory, to stan zdrowia od razu odbija się na jego twarzy. Jutro wracam do pracy, więc trzeba doprowadzić się do porządku. Postanowiłam zregenerować skórę jedną z nowo zakupionych maseczek, a raczej specyfiku 2 w 1: Bielenda  KAROTEN Serum Regenerujące + Maseczka Przywracająca Blask (cena saszetki: ok. 4 zł).
Zdaniem producenta:
Skoncentrowany zabieg o silnym działaniu regenerującym. Skutecznie i szybko przywraca blask skórze:  zmęczonej, szarej, zestresowanej, pozbawionej jędrności; z przebarwieniami spowodowanymi słońcem lub procesami starzenia, o nierównym kolorycie.
 Działanie
Krok 1: SERUM REGENERUJĄCE błyskawicznie poprawia jędrność, elastyczność i napięcie skóry, przeciwdziała powstawaniu zmarszczek, skutecznie zmniejsza już istniejące. Odżywia i regeneruje skórę.
Krok 2:  MASECZKA PRZYWRACAJĄCA BLASK nadaje skórze piękny, zdrowy odcień. Optymalnie nawilża, odżywia i wzmacnia cerę. Skutecznie redukuje przebarwienia, ujednolica koloryt. Podkreśla i utrwala opaleniznę.
Efekt: Promienna, zregenerowana, pełna blasku skóra o jednolitym kolorycie, zmarszczki i przebarwienia zredukowane.
 
 
Po pierwsze wrażenie zrobiło na mnie serum. Ma konsystencję kremu o beżowo-pomarańczowym zabawieniu. Jest go na tyle dużo w saszetce, że spokojnie wystarczy na dwa razy, o ile wymyślicie, jak otwarte opakowanie zabezpieczyć przed wyschnięciem. Ładny zapach, trochę przypomina woń kosmetyków, wzmacniających i przyspieszających opaleniznę (w końcu te również mają w składzie beta karoten). Skóra po nim nie była ściągnięta, nie pozostawiło filmu na twarzy. Szkoda, że nie jest dostępny w większych opakowaniach, bo stosowałabym go na co dzień zamiast kremu.
Po wchłonięciu serum (moja skóra potrzebowała na to 5-7 minut), nakładamy maseczkę.  Konsystencja gęstsza od serum, również o podobnym kolorze i zapachu. Maskę nałożyłam na twarz dosyć obficie, mimo to jeszcze jej trochę zostało. Na skórze nie tworzy jednolitej powłoki jak większość maseczek. Raczej wygląda się w niej jak po nałożeniu dużej ilości kremu Nivea. Wchłania się bardzo długo. Moja skóra potrzebowała na to jakieś 40-50 minut. Mimo to, trzeba wziąć poprawkę na fakt, że przed maską, zostało zastosowane serum.
Moim zdaniem: Skóra jest dobrze nawilżona, wydaje się być bardziej napięta, ale jednocześnie trochę lepka. Ma też zdrowy odcień (albo to złudzenie optyczne przez ciepłe światło w łazience). Po kilu godzinach, gdy specyfiki dobrze się wchłoną, wydaje się być gładsza i jędrniejsza. Nie przepadam za maskami, których nie mogę zmyć, ale być może na tym polega ich zbawienny wpływ. Wnikają głeboko w skórę, przez co dłużej i skuteczniej działają. Polecam nakładać ją mniej więcej godzinę przed snem, by rano obudzić się z wypoczętą, promienną cerą. Nie sprawdzi się jako maseczka przed wielkim wyjściem. Cały zabieg warto stosować zimą, bo na gorące dni, jest zbyt ciężki dla skóry. Zdaniem producenta najlepszy efekt osiąga się, używając zestawu dwa razy w tygodniu. Oznacza to, że co 7 dni trzeba by wydać ok. 8 zł. Niestety jest to nieekonomiczne rozwiązanie, ponieważ maskę w opakowaniu 100 ml można kupić już za około 15 zł. Reasumując: dobry produkt, jednak mógłby być trochę tańszy.
  • Od jakichś 2-3 tygodni zrezygnowałam ze swoich zwykłych słodkich przekąsek na rzecz świeżej surowej marchewki i powiem szczerze, że mój organizm odczuwa jej świetny wpływ na wiele sposobów 🙂 Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy przepada za marchewką w jakiejkolwiek spożywczej postaci i taki specyfik, jak serum czy maseczka z beta karotenem, to fantastyczny wynalazek! Szczególnie w wydaniu firmy Bielenda, którą od lat chętnie zapraszam do grona swoich łazienkowych kosmetyków 🙂

  • Podziwiam! Nie mogłabym zrezygnować z czekolady na rzecz marchewki mimo że ją lubię. Co więcej mam sokowirówkę i zawsze obiecuje sobie, ze kupię kilka kilogramów marchewek na sok, jednak zawsze jest jakieś “ale”. Może w końcu się zmotywuję i jako test na rzecz nowego wpisu zacznę uprawiać dietę marchewkową… ?

    • hihi doskonale Cię rozumiem! 🙂 Ja także lubię marchewkę, ale za żadne skarby nie zamieniłabym na nią codziennej dawki czekolady 😀
      Co do maseczek Bielendy, stosuję od czasu do czasu nawilżającą z awokado i bardzo sobie chwalę. Muszę wypróbować tą, o której piszesz. Przyda się trochę blasku zmęczonej zimą cerze 🙂

  • Oj tam oj tam!!! A kto mówi o całkowitym “rezygnowaniu” 😛 Ja tylko ograniczyłam słodycze do pewnego, bliżej nieokreślonego, minimum 😉 I nawet nie zamierzam wypierać ich ze swojej diety całkowicie, z dwóch bardzo ważnych powodów: 1. czekolada jest źródłem magnezu (co prawda im mniej słodka, tym lepsza, ale to już dla hardcorów;) ) a 2. cukry (w ograniczonych ilościach, co prawda, ale jednak!) pozytywnie wpływają na rozwój mózgu! Tylko jak ze wszystkim – nie można przesadzać ;)))

  • super, moja skóra po zimie jest w opłakanym stanie więc pomimo ceny spróbuję tego specyfiku (tonący brzytwy się chwyta:P) bardzo fajna recenzja,przyjemnie się czyta 🙂 a co do wcinania marchewek zamiast słodyczy to ja bym nie dała rady, ograniczyć słodycze to też kiepska opcja,więc mogę jeść marchewki popijając czekoladą :P.
    Buziaki Reika.
    szafa-z-ciuchami.blogspot.com

  • Anonymous

    I don’t even understand how I stopped up here, but
    I thought this put up was good. I do not understand who you might be but
    definitely you’re going to a famous blogger should you are not already.

    Cheers!

    Stop by my page … producent upominków

  • Jestem zagorzałą fanką tego serum i maseczki. Jak dla mnie nie ma nic lepszego:)